Gdzie podziały się czasy, w których latem odpoczywamy od NBA, skupiając się na innych, nieco mniej ważnych sprawach życia codziennego? Tegoroczne lato w niczym nie przypominało poprzednich okienek transferowych, a my nie mieliśmy ani chwili wytchnienia od plotek, doniesień, czy potwierdzeń kolejnych wymian. Mamy dla Was 10 najważniejszych momentów tego offseason. Na początek miejsca 10-6.

 

Po przeczytaniu (lub przed) serdecznie zapraszam na naszą oficjalną grupę na Facebooku, na której możecie zagłosować na waszym zdaniem najważniejszy ruch minionego offseason. Pisząc ,,najważniejszy”, moim głównym kryterium był wpływ, jaki dany ruch wywrze na drużynę/zawodnika/resztę ligi. Melo i Wade mają już nowe kluby, więc zakładamy, że wszystko co najlepsze tego lata już za nami. Tak więc startujemy i odliczamy:

10. Ogromne kontrakty

Jeśli w 2016 roku na wolnych agentów spadł deszcz pieniędzy, to lato 2017 możemy nazwać prawdziwą porą deszczową. Wystarczy wspomnieć, że tego lata podpisano 4 największe umowy w historii ligi, a przecież swojego podpisu na nowym kontrakcie nie złożył jeszcze Russell Westbrook. Jak tłumaczył podczas Media Day – był zbyt zajęty. Na jego wypłatę przyjdzie czas, a my przyjrzyjmy się największym umowom tego lata:

$201mln/5 lat – Stephen Curry

$171mln/5 lat – Blake Griffin

$169mln/4 lata – James Harden (przedłużenie umowy)

$169mln/4 lata – John Wall (przedłużenie umowy)

9. Paul Millsap w Denver

Denver Nuggets oddali tego lata Danilo Gallinariego, ale pozyskując Paula Millsapa ani trochę nie stracili na jakości. Duet Millsap-Jokic może być jedną z najciekawszych podkoszowych dwójek w lidze, a jeśli dodamy do tego niezwykle utalentowany młody backcourt, Nuggets są zdecydowanie team to watch w tym sezonie. Ruch ten był istotny z jeszcze jednego względu. Millsap przenosząc się do Nuggets opuścił Atlantę, w której grał przez ostatnie 4 sezony. Hawks od trzech lat nie wypadli z pierwszej piątki Konferencji Wschodniej, jednak wygląda na to, że nadchodzący sezon nie będzie dla nich łatwy. Utrata lidera pogorszyła sytuację i choć Dennis Schroder z roku na rok robi ogromne postępy, w pojedynkę nie uchroni Hawks przed niewątpliwym wypadnięciem z czołówki Wschodu.

8. Draft

Jakby mało było zamieszania wokół transferów, nabór zawodników z uczelni i zagranicy cieszył się swoimi manewrami, a my do końca zastanawialiśmy się, kto zgarnie najwięcej. Podział okazał się w miarę sprawiedliwy i wszyscy wydają się zadowoleni. Najbardziej oczywiście Danny Ainge. Klasa 2017 przyniosła nam wielu wspaniałych talentów, o czym mogliśmy przekonać się podczas ligi letniej. Paradoksalnie to nie #1 Draftu przyciągnął najwięcej uwagi. Ta skupiła się oczywiście na Lonzo Ballu, wokół którego powstało więcej zamieszania, niż wokół jakiegokolwiek debiutanta w ostatnich latach. Do nagrody Rookie of the Year kandydatów jest jednak dużo więcej. Wśród faworytów wymienia się najczęściej De’Aarona Foxa, Markelle Fultza, Josha Jacksona, Jaysona Tatuma i Dennisa Smitha Jr.’a.

7. Dwyane Wade w Cleveland

Najświeższa informacja i prawdopodobnie ostatnia, która wzbudziła podczas tego offseason tyle emocji. O losach Dwyane Wade’a pisaliśmy przez całe lato, podczas którego naturalną koleją rzeczy wydawało się rozwiązanie kontraktu z Chicago Bulls. Flash do końca współpracy z drużyną ze swojego rodzinnego miasta zachowywał się bardzo profesjonalnie i koniec końców podjął decyzję najlepszą dla swojej kariery. W Cleveland będzie miał okazję powalczyć o tytuł, a ani Bulls, ani Miami Heat, do których także był przymierzany, nie zapewniliby mu gry na takim etapie. Jego przejście do Cavs może oznaczać jeszcze jedno – wejście na szczebel dostępny do tej pory tylko dla Golden State Warriors. Mimo 35 lat na karku, Dwyane nadal potrafi brać na siebie odpowiedzialność w ważnych momentach, a LeBron James zdaje się nikomu nie ufać bardziej, niż Wade’owi. Nic dziwnego – to właśnie on spędził z Królem najwięcej minut na parkiecie podczas Play Offs. I choć raczej nie ma co spodziewać się powtórki efektownych zagrań rodem z Miami, rola Dwyane’a będzie w Cleveland równie ważna, a cel identyczny.

6. Carmelo Anthony w OKC Thunder

Trudno o bardziej odpowiedni dobór słów – ta informacja spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Carmelo Anthony, który przez większość lata przymierzany był do Houston Rockets, a transferowa telenowela z nim w roli głównej miała więcej zwrotów akcji niż filmy Tarantino, wreszcie znalazł nowe miejsce pracy. Druga Melodrama w ciągu ostatnich 7 lat zakończyła się jeszcze ciekawiej, niż ta pierwsza. Melo dołącza do Paula George’a i MVP minionego sezonu Russella Westbrooka, by wcielić się w nową rolę na parkiecie. Wspólnie mają szansę zagrozić nietykalnej w ostatnich latach trójce Warriors-Spurs-Rockets. W przedsezonowej zapowiedzi OKC Thunder, która powstała jeszcze zanim Carmelo przeniósł swoje talenty do Oklahomy, pisaliśmy o tym, że do pełni szczęścia zespołowi jest potrzebny trzeci scorer. M.in. dlatego Melo jest w rankingu o jedno miejsce wyżej niż Wade – w nowej drużynie powinien pełnić bardzo ważną rolę przez cały sezon. Choć pozycja Westbrooka jest nie do podważenia, a Paul George nadal pozostaje jednym z 10 najlepszych graczy w NBA, Melo jest najbardziej doświadczony z całej trójki, a jednocześnie równie głodny sukcesów. Tylko raz, w barwach Nuggets, posmakował Finałów Konferencji, podczas gdy i George i Westbrook gościli na tym etapie przynajmniej dwukrotnie. Możemy spodziewać się więc pełnego zaangażowania – Anthony wreszcie ma drużynę godną sukcesów, a Thunder dostali zawodnika, którego bardzo potrzebowali.

Czytaj dalej: Miejsca 5-1!
Grzegorz Kordylas
fot. Candy & Couture