Weekend majowy to czas na półfinały w kategoriach młodzieżowych oraz kluczowe rozstrzygnięcia we wszystkich ligach w Polsce. Czas na szybkie przypomnienie przed najważniejszymi meczami w tym sezonie.

 

Sprawdź czy na co dzień pamiętasz o elementach koszykarskiego rzemiosła – bez których naprawdę trudno wygrać i zaprezentować się z dobrej strony .Jeśli zastanawiacie się jakimi koszykarzami jesteście sprawdźcie jak odnajdujecie się w poniższych dziesięciu elementach. Zwracając uwagę na te zagadnienia podczas Waszej gry wzniesiecie się na wyższy poziom i gra będzie dla Was o wiele łatwiejsza.

 

Stawianie zasłon

Umiejętność stawiania zasłon jest bardzo ważna nie tylko wśród wysokich koszykarzy. Stawiając zasłonę otwierasz drogę do kosza nie tylko kolegom z drużyny, ale także sobie. Dobrze postawiona zasłona zmusza obronę do popełnienia błędu, więc ta umiejętność jest bezcenna. W przypadku wysokich graczy twarda zasłona i szybka decyzja („roll” na dół lub „pop” do góry) to kopalnia punktów. Wieli młodych koszykarzy nie potrafi się otworzyć po zasłonie. Warto nad tym pracować.

Ścinanie i obieganie

Umiejętność ścięcia do kosza, obiegnięcia lub zmiany pozycji to umiejętność, która pozwala zdobywać „łatwe punkty”.  W meczach na najwyższym poziomie zauważamy sporo backdoorów, które są najłatwiejszym sposobem na dwa punkty spod kosza. Umiejętność zmiany tempa i przyśpieszenie odgrywają tutaj znaczącą rolę. Jeśli koszykarz nawet bez piłki porusza się w jednym tempie to nawet najlepsze uwarunkowania fizyczne nie pomogą mu zrobić kariery.

Rozmowa w obronie

Pisałem już o tym wielokrotnie, ale powtórzę jeszcze raz. Nie lubię cichych obrońców. Cenię sobie „gadatliwość” w obronie u koszykarzy. Komunikacja z partnerami w obronie doskonale wzmacnia szyki obronne, pozwala na lepsze zaangażowanie mentalne, a przeciwnikowi daje do zrozumienia, że mając piłkę nie gra przeciwko obrońcy, na którego teraz patrzy. Gra przeciwko zgranej piątce agresywnych obrońców, którzy zrobią wszystko, aby go powstrzymać. To działa! Rozmawiajcie w obronie!

Obrona zasłon

Oprócz stawiania zasłon, bardzo ważne  jest reagowanie na zasłony przeciwnika. Jeśli jakikolwiek koszykarz ma problem z czytaniem zachowania zasłon nigdy nie będzie grał zawodowo. Nie da się dobrze bronić zasłon bez odpowiedniej komunikacji w obronie, podzielości uwagi i przede wszystkim podejmowania dobrych i szybkich decyzji. Często zdarza się tak, że to właśnie decyzja sztabu trenerskiego na temat metody obrony zasłon i P&R decyduje o wyniku meczu.

Gra rąk w obronie

Choć powszechnie wiadomo, że w obronie największą rolę odgrywa praca nóg to warto też zadbać o to, aby koszykarz odpowiednio posługiwał się rękami w obronie. Co to znaczy? Zawsze powtarzam dwie ręce na przeciwniku = faul. Branie rywala „na łokieć” to ciężka rzecz, jednak odpowiednio wyszkolony obrońca może okazać się nie do przejścia. W strefie obowiązkiem są ręce w górze. Często, aby pokazać to swoim podopiecznym rysuję pięć kropek (tak wyglądają jeśli mają ręce na dole). Później każdej kropce dodaje spore koło, które ma symbolizować podniesione ramiona. Taka wizualizacja ma na celu pokazać im znacznie większą przestrzeń, którą zajmuje pięciu graczy z  „rozłożonymi skrzydłami”.

Pierwszy krok

Koszykówka to gra, w której o wyniku decydują detale. Jest ich mnóstwo, a moim ulubionym jest pierwszy krok. Pierwszy krok w ataku to w przypadku źle wyszkolonych koszykarzy cofanie nogi przed penetracją. Ten błąd znacznie spowalnia nasz start i dzięki temu obrońcy łatwiej jest nas zatrzymać. Najwięcej taki błąd kosztuje nas kiedy koszykarz penetruje z kąta zerowego. Zawsze cofnięcie nogi kończy się autem i stratą piłki.

Wymuszanie fauli

 Kolejna umiejętność, która potrzebna jest po obu stronach boiska. W ataku zdobywanie punktów „and1” to sprawa, która rozstrzyga wynik meczu w końcówkach. Ważne jest, aby koszykarz doskonale panował nad swoim ciałem w powietrzu i trafiał nawet mimo nadmiernego kontaktu obrońcy. Jeśli chodzi o obronę to bezcennym skarbem jest osoba, która słynie z wymuszania „ofensów”. Nie ma lepszego sposobu na przechwyt jak „charge” na rywalu (dostajemy piłkę, rywal ma faul na koncie i jest wyprowadzony z równowagi na kilka najbliższych akcji).

Walka o zbiórki

Czy wiecie, że ucząc młodych koszykarzy należy zawsze uczyć ich założenia, że każdy oddany przez nich rzut będzie niecelny? Na początku przygody młodych adeptów koszykówki robi się to w celu wytworzenia w nich nawyku pójścia na zbiórkę w ataku, zwłaszcza po swoim rzucie. Zwróćcie uwagę na to kiedy oglądacie jakikolwiek mecz: w większości przypadków piłka odbija się i spada metr przed rzucającym. Jeśli zrobi krok w stronę kosza ma zbiórkę. W obronie założeniem numer jeden zawsze jest zastawienie. Największym błędem jest najpierw lokalizowanie piłki przez młodych koszykarzy. Pierwszą rzeczą po rzucie rywala jest lokalizacja i zastawienie najbliższego gracza, potem dopiero szukanie piłki!

Niska pozycja

Kolejny element, który musi funkcjonować w ataku i obronie! Jeśli jesteśmy w ataku i stoimy na prostych nogach to w momencie kiedy musimy wystartować musimy znowu powrócić do niskiej pozycji. Zajmuje to czas i daje szansę obrońcy na powstrzymanie naszych zamiarów. Jeśli stoimy na prostych nogach i chcemy oddać rzut musimy ugiąć nogi. Zawsze naciskam na to, aby w momencie otrzymania piłki gracz stał już w niskiej pozycji i bez cofania nogi podjął decyzję o rzucie, podaniu czy penetracji. Jeśli widzę koszykarza, który broni na prostych nogach od razu kończę obserwację i nie jestem zainteresowany takim wzmocnieniem.

Rozciąganie

Rozciąganie to najmniej lubiany element treningu wśród młodych i perspektywicznych koszykarzy. Dopiero w wieku 30-33 lat zaczynają żałować, że tak bardzo zaniedbywali ten aspekt kiedy ich ciało było całkowicie otwarte na rozwój i zmiany. Rozciąganie potrafi przedłużyć karierę o kilka lat, a doskonałymi przykładami są weterani na parkietach NBA, którzy możliwościami swojego ciała znacznie przewyższają niektórych koszykarzy grających w Europie. Uświadomienie młodych ludzi o znaczeniu rozciągania dla ich dalszej kariery to jeden z moich priorytetów. Rozciągać należy się nie tylko na hali. Rozciąganie „na zimno” w domu, kilka godzin po treningu również jest ważne.

Pamiętajcie, że trenerzy, którzy mają decydować o Waszej przyszłości nie zwracają uwagi na to, że w danym meczu rzuciliście 30 punktów, bo po prostu mieliście dobry dzień. Oczywiście talent strzelecki jest potrzebny, jednak nikt nie postawi na gracza, który nie jest w stanie pomóc zespołowi w inny sposób jak zdobywanie punktów. Czasami warto zainwestować w mniej efektownego gracza, ale  posiadającego dobre nawyki, o których właśnie przeczytaliście.

POWODZENIA i do zobaczenia!

Wojciech Zeidler