Los Angeles Lakers oficjalnie poinformowali, że zastrzegą oba numery, z jakimi grał dla nich Kobe Bryant! Ceremonia będzie miała miejsce 18 grudnia tego roku, w przerwie meczu z Golden State Warriors.

 

Jako pierwszy o planach zastrzeżenia numerów poinformował portal TMZ. Wkrótce potem Los Angeles Lakers potwierdzili, że jeszcze w tym roku zastrzegą #8 i #24, bo z tymi numerami Kobe Bryant grał w przekroju 20 lat z Jeziorowcami. W trakcie tych wszystkich sezonów, Black Mamba rozegrał 1346 meczów i notował na swoje konto średnio 25 punktów, 5,2 zbiórki, 4,7 asysty i 1,4 przechwytu trafiając 44,7 FG% oraz 32,9 3PT%. Uznawany nie tylko za jednego z najlepszych graczy w historii Lakers, ale jednego z najlepszych, jaki kiedykolwiek grał w koszykówkę.

– Zawsze marzyłem o tym, by mój numer zawisł kiedyś pod kopułą hali Lakers – mówi Bryant. – Kto by się spodziewał, że zawisną aż dwa. Jestem wdzięczny Lakers i bardzo dziękuję fanom za cały ich entuzjazm – dodał.

Przed Bryantem, pod kopułą areny Los Angeles Lakers zawisły numery Elgina Baylora, Wilta Chamberlaina, Gaila Goodricha, Magica Johnsona, Kareem-Abdul Jabbara, Shaquille’a O’Neala, Jamesa Worthy’ego, Jerry’ego Westa i Jamaala Wilkesa. Zastrzeżenie numerów Black Mamby było tylko kwestią czasu. 18 grudnia stanie się wyjątkowym dniem dla byłego zawodnika i całej jego rodziny. Kolejnym krokiem będzie dla Bryanta Galeria Sław Koszykówki, do której także nieuchronnie się zbliża.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Jego ostatnie słowo także było historycznym wydarzeniem. 60 punktów i zwycięstwo Los Angeles Lakers przeciwko Utah Jazz. To był fenomenalny pokaz i pożegnanie, o jakim zawodnik nie mógł nawet śnić. Z drużyną zdobył pięć tytułów mistrzowskich. W 2009 i 2010 był MVP Finałów, a w 2008 MVP sezonu regularnego. Dawał kibicom wiele radości z oglądania jego gry. Zainspirował wiele dzieciaków, m.in. kolejnego gracza z papierami na wielką karierę, mianowicie Lonzo Balla.

Zobacz także: Doncić-show!
fot. Chris Humphreys
Michał Kajzerek
@mkajzerek