Jeszcze kilka tygodni temu C.J. Williams mógł liczyć co najwyżej na kilka minut gry w drugiej kwarcie, lub końcówce rozstrzygniętego meczu. Zdziesiątkowani Clippers muszą łapać się jednak każdej deski ratunki, co sprawiło, że Williams z meczu na mecz otrzymywał co raz więcej szans. Dziś zagrał rekordowe w sezonie 37 minut i odpłacił się Docowi Riversowi zwycięskim rzutem w ostatnich sekundach.

 

Atlanta Hawks – LA Clippers 107:108

C.J. Williams oddał rzut, którego Doc Rivers raczej by sobie nie życzył. Po wszystkim trenerowi Clippers pozostawało się jednak tylko uśmiechnąć i poklepać 27-latka po plecach. Williams uratował mecz z najsłabszą drużyną w lidze i dał fanom chwilę radości, na których nadmiar kibice w Los Angeles z pewnością nie mogą w ostatnich tygodniach narzekać.

@c_will_21 for the @laclippers W!

A post shared by NBA (@nba) on

27-letni Williams do tej pory miał do czynienia z NBA tylko w Summer League, w której grał m.in. dla Bucks, Timberwolves i Spurs. Zawodowa kariera skierowała go jednak do Europy. Na Starym Kontynencie grał w lidze cypryjskiej, włoskiej i francuskiej, a gdy wracał do Stanów, zazwyczaj załapywał się na staż w D-League.

Sezon 2017/2018 to dla niego debiut w NBA, a wraz z początkiem nowego roku C.J. ma swoje pięć minut w barwach Clippers. Doc Rivers już w grudniu dawał mu średnio 22 minuty na mecz. Dziś Williams zdobył 15 punktów i wszedł w rytm, który pozwolił mu trafić decydujący rzut. Clippers wygrali 7 z 10 ostatnich spotkań udowadniając, że nawet bez połowy składu jakoś sobie radzą.

Grzegorz Kordylas
Czytaj także: Thomas wyleciał z parkietu, Timberwolves ośmieszyli Cavs!