To wręcz zabawne jak bardzo teoria pokryła się w tym wypadku z praktyką. Chicago Bulls skonstruowali rotację zaprzeczającą nowoczesnej koszykówce. Wierzyli, że Dwyane Wade to ich trafiony na loterii los. Tymczasem wszyscy już zdążyli zapomnieć, jak dobry mieli początek rozgrywek.

 

Z bilansem 14 wygranych i 14 porażek drużyna z Chicago zajmuje siódme miejsce w tabeli wschodniej konferencji. W ostatnim meczu przegrali na własnym parkiecie z Washington Wizards różnicą 10 punktów. Trafili w tym meczu 6 z 21 prób za trzy. Nikola Mirotić i Doug McDermott mieli funkcjonować jako dźwignia dla braku rasowych strzelców w pierwszej piątce, ale pod tym względem Fred Hoiberg mocno się przeliczył. Zgodnie z przedsezonowymi prognozami, Bulls są najgorzej rzucającą drużyną w lidze, a head-coach zespołu nie ma w tej sprawie nic ciekawego do powiedzenia.

– W dzisiejszej koszykówce patrzysz na statystyki i rzut za trzy punkty stał się niezwykle ważnym elementem. […] W ostatnich meczach rywal wręcz schodził do pomalowanego, zmuszając nas do prób za trzy – dodał.

5/21 3PT w przegranym meczu z Bucks. Bulls rzucili wówczas 69 punktów. 8/16 w zwycięstwie z Pistons, co jest pewnego rodzaju aberracją. No i 6/21 w ostatniej porażce. Zespół przegrał cztery z ostatnich pięciu meczów. McDermott od początku sezonu ma problem z wejściem w odpowiednim rytm, co poniekąd jest związane z przerwą spowodowaną urazem. Bulls wybierając go w drafcie myśleli o nim jak o młodszej wersji Kyle’a Korvera, ale Doug – którego Korver jest mentorem – prosi zespół o cierpliwość. Z trójką Butler, Wade, Rondo do obsłużenia, wychowanek Creighton nadal jest tylko zadaniowcem na kilka posiadań.

Statystyki są dla Byków bezlitosne. 30,8% za trzy oznacza najgorszą skuteczność w lidze. Średnio 19,5 oddanych prób z dystansu to najmniej spośród wszystkich drużyn. Sześć trafień na mecz także jest najgorszym wynikiem. Houston Rockets oddają średnio 20 rzutów za trzy więcej. Ich rotacja jest opakowana strzelcami. To samo możemy powiedzieć o Golden State Warriors czy Cleveland Cavaliers – dwóch ostatnich finalistach, którzy są w TOP 4 kategorii oddanych prób z dystansu. Bulls wcale nie próbują iść pod prąd, tak jak od lat robi to Gregg Popovich – nie są tak sprytnym zespołem jak San Antonio Spurs. Brakuje im tożsamości, do której mogliby się odwołać i to problem, który powstał po zwolnieniu Toma Thibodeau.

fot. Dennis Schneidler
Michał Kajzerek
@mkajzerek