„Trenerze, czy będziemy dzisiaj grać?” – to popularne pytanie przed treningiem, zwłaszcza w młodszych grupach młodzieżowych. Dlatego dzisiaj odpowiem Wam na pytanie jaki jest mój ulubiony cykl treningowy w ciągu tygodnia oraz dam kilka wskazówek, gdzie szukać łatwych punktów podczas meczu ligowego.

GIERKI NA TRENINGACH? JAK GRAĆ 5 NA 5?

Każdy trener ma swoją filozogię na temat tego, czy podczas tygodnia treningów powinno się dużo grać 5 na 5. Znam trenerów, którzy tak naprawdę poświęcają 90% czasu na granie podczas treningów. Ja osobiście uważam, że to marnowanie czasu i energii. Gierki wewnętrzne są potrzebne, aby się rozwijać i wygrywać mecze ligowe, ale każda z nich musi być szczególnie zaplanowana i wzbogacona o elementy, dzięki którym grając, będziemy się uczyć i „na żywo” poprawiać nasze błędy. Bo w czasie meczu nie ma na to czasu.

Jeśli gram mecz raz w tygodniu w weekend to planując cykl treningowy, gierki wprowadzam dopiero w środę. Poniedziałek poświęcam najczęściej tylko na technikę indywidualną, we wtorek skupiam się na transition ofense i defense (tylko drille), a w środę zaczynają się przygotowania do najbliższego meczu ukierukowane pod przeciwnika. Przy dwugodzinnym treningu, 75 minut należy poświęcić na ćwiczenie elementów w formie ścisłej, czyli rozbijając poszczególne elementy na detale (2×2, 3×3, 4×4), na jeden kosz, przerywając, cały czas korygując najmniejsze detale i nakładając założenia, które będziemy egzekwować od naszej drużyny podczas meczu. Na ostatnią częśc treningu składa się gierka 5 na 5, która ma być podsumowaniem tego, co trenowaliśmy danego dnia. W swoim warsztacie używam kilka „sposobów” na granie 5 na 5.

Z jedną kontrą: Drużyna zaczyna grać na jeden kosz z bonusem (jeśli trafi gra dalej). Oczywiście zarówno w ataku jak i w obronie już egzekwujemy założenia taktyczne, które mają przygotowań nas do najbliższego meczu. W przypadku przechwytu, niecelnego rzutu i zbiórki obrony – obrona ma kontrę na drugi kosz i tam gra kończy się bez względu na to czy trafią czy nie. Doskonalimy taktykę, przejście z obrony do ataku i z ataku do obrony. Oczywiście w każdej chwili trener może zatrzymać grę, aby wyjaścić i skorygować błędy, na które nie możemy sobie pozwolić w późniejszym etapie przygotowań.

3 obrony z rzędu z kontrą: Sytuacja analogiczna do tej wcześniejszej, tylko wymagam, aby drużyna broniąca wyszła z kontrą dopiero po trzeciej obronie z rzędu. Pozwala nam to ćwiczyć agresywną obronę i kształtuje w nas sporą determinację. Czasami bywa tak, że kilka obronionych akcji z rzędu wygrywa nam mecz.

Na jeden kosz, za 1 i 2 punkty z bonusem. Do 13 dwa razy: To ostatni etap przed gierką na całe boisko.  Agresywna obrona, wiele zagadnień taktycznych, mnóstwo poprawek i wielka koncentracja. Tutaj za pierwszym razem gramy „nasze zagrywki”, później przerabiamy zagrywki przeciwnika i sprawdzamy nasze założenia taktyczne.

Gierka 5 na 5 na całym boisku: Tutaj też dużo kombinuję. Oprócz trenowania ataku, dużo czasu poświęcam na zmiany obron (systemów obronnych można mieć sporo). Na pewno w okolicach czwartku pozwalam drużynie więcej pograć, jednak w piątek przed meczem ograniczam się raczej do gry na jeden kosz, aby wzbudzić w nich głód gry na całym boisku właśnie w weekend.

Oczywiście cały czas podczas wszelkich gierek trener ma obowiązek przerywać, poprawiać, korygować. Na swobodną grę możemy sobie pozwolić na koniec cyklu, dopiero wtedy kiedy mamy pewność, że przygotowaliśmy się w 100% do nadchodzącego meczu. Ostatnim elementem, który trenuje podczas tych gierek jest odporność na sędziów. Staram się nie uznawać małych fauli, namawiam koszykarzy do agresywnej gry, by w czasie meczu nie bali się grać na całego.

Oczywiście sprawa gierek dotyczy wieczornych treningów. Podczas porannych zajęć nie gramy wcale, a poświęcamy codziennie sporo czasu na technikę, siłownię, trening funkcjonalny czy też  (zwłaszcza po przegranych) na poprawę elementu, który zawiódł nas w ostatnim tygodniu.

PODPOWIEDŹ: Warto też zaczynać małe gierki od dania piłki jednej drużynie z autu. Nie tylko z TOPu. Warto trenować wszelkie warianty. Oczywiście nie można zapomnieć także o ustaleniu zasad ustawienia i pierwszej zagrywki w przypadku podrzutu sędziowskiego. Jeśli chcemy wygrywać i każdego dnia stawać się lepsi, nie możemy sobie pozwolić na przypadkowe działanie na parkiecie.

MOWA CIAŁA

Wielu koszykarzy nie zdaje sobie sprawy, jak wiele mowa ciała mówi nam o rywalu. Umiejętne czytanie zachowań koszykarzy po drugiej stronie pozwala nam wygrać wiele pojedynków 1 na 1, a czasami nawet doprowadza do wygrania meczu. O co tak naprawdę w tym chodzi?

Bardzo często na podstawie zachowań przeciwnika dobieram następną zagrywkę. Jeśli widzę, że koszykarz z drużyny przeciwnej jest zmęczony (opera się rękami na kolanach, łapie obie ręce za koszulkę bądź trzyma się po bokach) momentalnie wybieram zagrywkę, która kończy się izolacją 1 na 1 mojego gracza z tym zmęczonym gościem. Uwierzcie mi, zawsze są to punkty lub przynajmniej szybki faul. Lubię też grać na przeciwnika, który przed chwilą totalnie przestrzelił łatwy rzut. Będąc w obronie prawdopodobnie będzie jeszcze o tym rozmyślał i na pewno popełni prosty błąd w obronie.

Kogo jeszcze „atakować”? Na pewno graczy, którzy dostali przed chwilą spory „opierdziel” od trenera. Tacy też są sfurstrowani i ich błąd w obronie jest formalnością. Moim ulubionym konikiem jest także atakowanie „krzykaczy”. Krzykacz, to taki gość, który ma pretensje do wszystkich swoich kolegów na boisku, tylko nie do siebie. Często zdarza się, że takie zachowanie wynika z braku pewności siebie, chęci przeniesienia presji na kogoś innego. A gdzie indziej jak nie na niepewnym graczu szukać punktów w ataku? Bardzo namawiam, abyście zwracali uwagę na takie rzeczy, bo tak mały szczegół może sprawić, że Wasza pewność siebie na boisku wzroście, a co za tym idzie –będziecie lepiej grali. Nie zapominajcie także o takim rozpracowaniu kolegów na klubie. W ramach treningu polecam Wam zwrócić uwagę na takie zachowania podczas meczów NBA. Koszykarze i trenerzy NBA to robią i oglądając mecz dla rozrywki można się naprawdę wiele nauczyć.

A nawiązując do nauki, bardzo serdecznie zapraszam wszystkich młodych koszykarzy do spotkania i trenowania ze mną w najbliższe ferie zimowe. Mój Basket Camp, dzięki któremu możecie stać się lepsi, zmienić klub w Polsce lub wyjechać do Stanów Zjednoczonych odbędzie się tej zimy. Czekam na Wasz podczas pięciu, tygodniowych turnusów w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Wałczu. Więcej informacji znajdziecie na facebook.com/basketcamp i www.basketcamp.pl

Wojciech Zeidler