Choć niedługo dojdziemy do połowy sezonu to nic straconego. Ciągle jeszcze może być on przełomowy w Twojej karierze! Nowa odsłona MVP to dobra wiadomość dla nas wszystkich. W jednym miejscu znajdziecie najbardziej rzetelne informacje na temat najlepszej koszykówki na świecie. Cieszę się, że teraz nie będę musiał czekać aż miesiąc na kolejne wydanie mojego kącika trenerskiego.

 

Przygotowując się do napisania tego tekstu starałem się znaleźć drużynę, która nie przegrała ani razu w rozgrywkach. Jedynym trenerem, który tego dokonał był chyba John Wooden, którego historię przybliżałem już na łamach MVP. Sezon koszykarski można porównać do naszego życia. A mam nadzieje, że znacie powiedzenie: „W życiu nie chodzi o to, żeby nigdy nie upaść, tylko by szybko i w miarę skutecznie się podnosić”. Dlatego zatrzymajcie się na chwilę i pomyślcie jak do tej pory zachowywaliście się po przegranym meczu lub w momencie, kiedy spotykały Was jakiekolwiek przeciwności losu. W tym kąciku trenerskim dowiecie się jak przetrwać sezon i nie tracić dobrego kursu do swoich wymarzonych celów!

Po porażce nie bądź sam!

Inni ludzie to najlepsze lekarstwo na życiowe dołki. Każdy trener, koszykarz, biznesmen, student czy inny przedstawiciel jakiejkolwiek dziedziny powinien mieć swoją nieformalną grupę wsparcia składającą się z najbliższych przyjaciół. Po wygranych meczach lub innych sukcesach o towarzyszy przy świętowaniu nigdy nie jest trudno. Porażka bywa sierotą, dlatego każdy powinien przeżywać ją wśród najbliższych. Mam taką zasadę, że po meczu zawsze spotykam się z najbardziej zaufanymi znajomymi. Bez względu na wynik. Jeśli przegrywam, analizę meczu rozpoczynam rano, kolejnego dnia. Mam wtedy czysty umysł, emocje już dawno opadły i wiem, że mam jasne spojrzenie, które jest gotowe do wyciągania wniosków. Po sobotniej porażce i niedzielnej analizie, w poniedziałek nie mogę doczekać się kolejnego weekendu, ponieważ kolejny mecz to świetna okazja, aby pokazać sobie, że wnioski wyciągnięte z porażki były dobre!

Posadź las, nie jedno drzewo!

Założyciel firmy IBM powiedział, że „Najszybszym sposobem na sukces jest podwojenie tempa popełnianych pomyłek”. Opowiedział również historię, w której jego podwładny popełnił błąd, na którym firma straciła 12 milionów dolarów. Po odkryciu pomyłki szef IBM wezwał do siebie pracownika, który był przekonany o swoim natychmiastowym wyrzuceniu z firmy. Tymczasem Pan Thomas Watson powiedział: „Oczywiście, że Cię nie zwolnię! Właśnie zainwestowałem w Ciebie 12 milionów dolarów! Zatem wracaj szybko do swoich obowiązków!” Niesamowite, prawda?

W Polsce każde niepowodzenie to powód do wstydu i okazja do krytyki koszykarzy, trenerów, prezesów i wszystkich wokół przez zakompleksionych ludzi, którzy nic w życiu nie osiągnęli. Namawiam Was, abyście spojrzeli na swoje niepowodzenia jak na las. Każdy błąd to drzewo, zbiór drzew to piękny zdrowy las, który z biegiem lat kojarzy nam się tylko pozytywnie. Popełniając błędy, wyciągajcie wnioski i nie zapominajcie o swoich marzeniach i celach. Jeśli jesteście młodymi koszykarzami to powinniście cieszyć się z każdego błędu popełnionego na treningu! Im więcej błędów zrobicie teraz, później będzie ich znacznie mniej!

Przeszłości nie zmienisz!

Mam pecha”, „Gdybym trafił”, „Gdybym zrobił to inaczej”, „Gdybym powiedział mu coś innego”, „To wina sędziego, nie moja”, „Oszukali mnie” „On mi źle podał”. Nienawidzę ludzi, którzy rozpamiętują przeszłość! To strata czasu i energii! W sporcie powinniśmy być skoncentrowani tylko i wyłącznie na przyszłości! Koncentrując się na przyszłości, odzyskujemy pełną kontrolę nad swoim życiem i wydarzeniami, które nas niedługo spotkają. Wyznaję zasadę, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Zawsze jest kilkaset innych możliwości, a tylko od nas zależy, co akurat w danym momencie zrobimy. Jeśli zagrałeś zły mecz to oprócz analizy swoich błędów poszukaj także kilku dobrych decyzji. Uświadomisz sobie wtedy, że kilka nawet ogromnych błędów podczas meczu wcale nie przekreśla Twoich szans na wygraną.

 Pamiętaj, jesteś szczęśliwy!

Z góry zakładam, że każdy czytelnik MVP to szczęśliwy człowiek. Dlaczego? Ponieważ najprawdopodobniej trenujesz koszykówkę, czyli robisz to, co sprawia Ci przyjemność. Masz pasję. Ten fakt sprawia, że robiąc to, co kochasz jesteś już lepszy od szarych ludzi, którzy nie mają pasji i wiodą smutne, monotonne życie! Prawdziwe szczęście trwa dłużej niż chwilowe uwolnienie dopaminy. Styl życia, który prowadzisz sprawia, że jesteś odporny na przeciwności losu i inne rzeczy, które mogłyby przeszkodzić Ci w realizacji marzeń. Pamiętaj o tym, kiedy masz kryzys i chwile zwątpienia. Zastanów się, z jakim problemem walczysz i pomyśl o ludziach, którzy nigdy takiego problemu jak Ty nie doświadczą. Pomyśl o osobach, które nigdy nie rozegrają żadnego meczu, nic w życiu nie wygrają lub nie przegrają. Oni nigdy w życiu nie doświadczą satysfakcji z wygranej, którą Ty znasz doskonale, dlatego tak bardzo wkurzony jesteś po porażce! Ty masz okazję do poprawy już na następnym treningu! A inni muszą żyć swoim smutnym życiem cały czas!

Detale: na treningu TAK, w życiu NIEKONIECZNIE!

To, że na treningu należy przywiązywać uwagę do najmniejszych szczegółów i detali w koszykarskim rzemiośle to sprawa oczywista. Ja chciałbym uodpornić Cię i przestrzec przed nadmiernym skupieniem na detalach w życiu codziennym. Dlaczego? Bo to bywa paraliżujące. Często ludzi szczęśliwych (tak, to my, ludzie sportu) krytykuje się za brak realizmu, nieświadomość problemów innych ludzi i zła panującego na świecie. Głęboko wierzę w to, że stwarzając mały, szczęśliwy świat wokół siebie, zmienimy wszystko! Bo jeśli my jesteśmy szczęśliwi, nie ma to większego znaczenia dla całego społeczeństwa, ale ma ogromne dla nas i najbliższego otoczenia. W ciągu dnia kompletnie ignoruje ludzi, którzy mają zły humor i próbują mnie tym zarazić. Jeśli widzę negatywną osobę, która jest całkowicie negatywnie nastawiona do wszystkiego, ograniczam z nią kontakt do minimum. Robię wszystko, aby nikomu nie udało się wytrącić mnie z dobrego nastroju i staram się zarażać entuzjazmem swoich najbliższych współpracowników. W ciągu dnia zbieram „dziękuję” od przypadkowych ludzi i liczę każdy przypadek, w którym usłyszałem to słowo od kogokolwiek! Co mi to daje? Świadomość, że pomogłem komukolwiek w czymkolwiek sprawia, że tak naprawdę najbardziej pomagam sobie! Mam dobry humor!

Toleruj niepowodzenia i przeszkody

Żeby nikt mi nie zarzucił, że namawiam Was do życia w napompowanym balonie, do którego nie dostają się żadne negatywne emocje i niepowodzenia muszę powiedzieć, że tak pięknie nie jest. To jak radzimy sobie z niepowodzeniami tak naprawdę decyduje o tym, czy je przezwyciężymy. Przede wszystkim musimy zaakceptować ich istnienie i traktować je, jako „drogę do celu”, a nie „ścianę do zburzenia, od której czasami możemy się odbić”. Napotkałeś problem? Uśmiechnij się, właśnie zbierasz kolejne doświadczenie, dzięki któremu sukces będzie smakował jeszcze lepiej!

Pisząc ten tekst cały czas miałem na ustach spory uśmiech, bo tak naprawdę sam potrzebowałem takiej dawki motywacji. Kilka dni temu wróciłem z USA, a zderzenie z szarością u nas na ulicach czasami bywa mocne. Teraz rozpoczynam przygotowania na zimowy Basket Camp, na który cały czas możecie się zapisać. Mój mentor Teo Ćizmić zawsze powtarza, że „to tylko i aż koszykówka. Cokolwiek nie zrobisz – przegrasz czy wygrasz – dalej będziesz wiódł swoje doskonałe życie, w którym robisz to, co kochasz i nikt Ci tego nie odbierze.”.

Wojciech Zeidler