LeBron James walczył w Indianapolis, a Kawhi Leonard odpoczywał, więc na najlepszy pojedynek skrzydłowych szykowaliśmy się w Milwaukee. Ani jeden, ani drugi nie zawiódł, ale to KD w końcówce poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa – 11. z rzędu na wyjeździe.

 

Golden State Warriors – Milwaukee Bucks 108:94

Przez niemal całe spotkanie mogliśmy cieszyć się wyrównanym pojedynkiem na wysokim poziomie. Bucks w pierwszej połowie dali nieco odskoczyć mistrzom NBA, ale w trzeciej kwarcie, za sprawą Malcolma Brogdona wrócili do gry, a nawet objęli prowadzenie.

Warriors na czele z Kevinem Durantem zostawili jednak najlepsze na koniec. Przez pierwsze 45 minut trafili zaledwie trzy trójki, tylko po to, by w ostatnich 180 sekundach KD i Draymond Green rozstrzygnęli losy spotkania trafieniami z dystansu. Durant był w końcówce nieomylny i choć obaj z Giannisem wykonali kawał dobrej roboty, zwycięzca tego pojedynku może być tylko jeden.

Niewielu jest w lidze graczy, od których Giannis może się jeszcze wiele nauczyć – Durant jest z pewnością na czele tego zestawienia.

Bucks zostali wypunktowani w ostatniej kwarcie 12:28, trafiając zaledwie pięć rzutów z gry. Swoją najlepszą koszykówkę, paradoksalnie, grali, gdy Giannis zszedł z parkietu w trzeciej kwarcie po czwartym przewinieniu. Do pracy wzięli się Malcolm Brogdon i Tony Snell. Obaj trafili po 2 trójki przeprowadzając run 15-7, który dał im prowadzenie na koniec trzeciej kwarty. W ostatniej odsłonie nie mogli poradzić jednak nic na znakomitą dyspozycję Duranta.

Sprawdź produkty, jakie wybraliśmy dla Ciebie!

Pod nieobecność Curry’ego, który skręcił kostkę podczas rozgrzewki przed meczem z Clippers, oraz w obliczu słabej skuteczności Klaya Thompsona (4/11 z gry), za zdobywanie punktów wziął się dzisiaj Draymond Green, który swoim zaangażowaniem jest w stanie zastąpić kilku nieobecnych naraz, nieważne, na jakiej pozycji.

Warriors stawiali dziś głównie na ścięcia pod kosz. Bucks po raz kolejny udowodnili jak bardzo poprawili się w tym sezonie w kwestii bronienia rzutów za trzy. W czterech z pięciu ostatnich spotkań zatrzymali rywali na skuteczności poniżej 32%. Na Dubs koniec końców to nie wystarczyło, jednak taka postawa może tylko pomóc im w walce o wysokie miejsce na Wschodzie. Dziś Bucks zajmują w tabeli 7. miejsce, jednak jest tam na tyle ciasno, że podopieczni Jasona Kidda z pewnością nie zrezygnują z walki o pierwszą czwórkę i przewagę parkietu w Play Offs.

Dubs dystansują swoich rywali na Zachodzie, a przed nimi kolejny trudny pojedynek z rywalem ze wschodniej konferencji. Już dziś KD i spółka jadą do Toronto. Gdy po raz ostatni mierzyli się z podopiecznymi Dwane Casey’a, zmarnowali wysokie prowadzenie, by powrócić w końcówce i zapewnić sobie zwycięstwo. W ostatnich latach rzadko zdarza się, by w meczach między tymi drużynami brakowało emocji.

Początek spotkania o 1:30 naszego czasu.

Grzegorz Kordylas
fot. NBA
Czytaj także: James traci nerwy, Cavs przegrywają wygrany mecz!