Zawodowe ligi sportowe w Stanach Zjednoczonych funkcjonują na zupełnie innych zasadach niż ich odpowiedniki w systemie europejskim. W tym drugim federacje i związki pełnią wiodącą rolę w stanowieniu zasad gry w sposób „odgórny”, natomiast w USA bardzo dużo do powiedzenia mają… „związki zawodowe graczy”.

Czym jest układ zbiorowy CBA?

To właśnie w drodze negocjacji pomiędzy związkiem zawodowym zawodników (dla NBA jest to NBPA – National Basketball Players Association), a zarządem ligi oraz przedstawicielami klubów powstaje tzw. „układ zbiorowy”, czyli „CBA”.

„Układ zbiorowy” jest znany nawet w prawie polskim, ale utożsamiamy go raczej z zawodami przemysłowymi niż z piłkarzami czy siatkarzami. W USA sytuacja jest odmienna – NBPA jest bardzo silnym „graczem”, niejednokrotnie wykorzystujący swoją unikalną pozycję negocjacyjną.

W drodze konsensusu pomiędzy sprzecznymi interesami koszykarzy i właścicieli formuje się właśnie słynny „CBA” (z ang. collective bargaining agreement), który reguluje wszystkie najistotniejsze aspekty funkcjonowania rozgrywek, od wysokości kontraktów, aż po podział zysków z praw telewizyjnych.

Dlaczego NBA potrzebuje CBA?

Układy zbiorowe pomiędzy związkiem graczy a ligą to tradycja amerykańskiego prawa sportowego. Trzeba dodać, że zaprzęgnięte są tutaj w dużym zakresie elementy znane z prawa handlowego, stosowanego przez biznes.

Do stołu negocjacyjnego siadają przedstawiciele ligi NBA, właścicieli klubów oraz związku zawodników. Rozmowy bywają burzliwe. Jeżeli sprawy nie uda się załatwić w określonym terminie, ważność poprzedniej umowy wygasa i dochodzi do tzw. lokautu, czyli w pewnym sensie „strajku pracodawcy”, którym jest w tym przypadku liga.

Analogicznie do strajku pracowniczego, to kluby nie dopuszczają zawodników do gry, ani nie wypłacają im wynagrodzenia. Tracą na tym wszyscy – koszykarze, organizacje oraz kibice, dlatego cieszą mnie niezmiernie doniesienia, że najbliższe CBA ma zostać przedłużone jeszcze przed 15 grudnia.

Konflikt interesów

Jak w każdych negocjacjach, w przypadku NBA jest mnóstwo punktów spornych. Zadaniem wszystkich uczestników rozmów jest zbliżenie stanowisk i dążenie do konsensusu. Na czym polegają największe problemy?

W ostatnich latach, poza tym najbardziej oczywistym, czyli proporcją w podziale zysków związanych z koszykówką (tzw. Basketball Related Income, w skrócie BRI), były to między innymi dolny limit wiekowy (tzw. reguła „prep-to-pro”), nakładająca obowiązek gry przynajmniej przez rok na poziomie uczelnianym.

W 2011 roku, z powodu ostrego konfliktu i prognozowanego wzrostu przychodów z praw telewizyjnych, doszło do lokautu. Zawodnicy bardzo długo nie odpuszczali potencjalnych „kokosów”, jakie mogli zarobić w przyszłości. Ostatecznie to oni wyszli z tego impasu zwycięsko.

Właśnie dzięki aktualnie obowiązującym regułom, tacy gracze jak Timofey Mozgov czy Allen Crabbe zarabiają ponad 50 milionów dolarów, a Mike Conley otrzyma łącznie 140 mln za 5 lat gry.

CBA będące w mocy od 2011 roku bardzo wydatnie zwiększa zarobki zawodników. Przy obecnym poziomie płac konflikt na tak szeroką skalę wydaje się zatem nierealny, dlatego będziemy mogli się cieszyć rozgrywkami w sposób niezakłócony przynajmniej do 2021.

Bartłomiej Berbeć
@bartekberbec