Toronto Raptors to kolejna drużyna, która poczuła się pokrzywdzona przez arbitrów. Po niezwykłym comebacku w dzisiejszym meczu podopieczni Dwane Casey’a musieli ostatecznie uznać wyższość mistrzów NBA, choć, jak twierdzi część zespołu, nie był to do końca sprawiedliwy wynik.

 

O całym spotkaniu pisaliśmy już tutaj. W obozie Raptors długo po zakończeniu meczu nie milknęły jednak echa niezadowolenia z postawy arbitrów. DeMar DeRozan przyznał nawet, że gospodarze grali dziś piątką na ósemkę przeciwników.

Wydawało się, jakbyśmy grali 5 na 8. Tak to odczuwaliśmy. Niektóre gwizdki były fatalne.

Bez komentarza najbardziej kontrowersyjną sytuację ze swoim udziałem zostawił za to Jakob Poeltl. Spytany o faul na Stephenie Currym nie chciał odpowiadać, a według fanów Toronto zapewne nie są potrzebne tu żadne słowa – wszystko widać jak na dłoni (Curry’ego):

Blok czy faul? Sędziowie nie mieli wątpliwości. Na konferencji prasowej nie obyło się oczywiście także bez tego samego pytania skierowanego do trenera Raptors. Dwane Casey miał wątpliwości co do faulu Poeltla i sytuacji z CJ Milesem i Draymondem Greenem, która także została gwizdnięta na korzyść gości. I choć przyznał, że ma wielki szacunek do pracy sędziów, na koniec zażartował:

Być może sędziowie uważali, że nie zasługujemy na zwycięstwo po pierwszej połowie w naszym wykonaniu.

Jak było Waszym zdaniem i jak oceniacie pracę sędziów w NBA w ostatnich miesiącach?

Grzegorz Kordylas
fot. sportsnet.ca
Czytaj także: Zach LaVine wrócił na parkiet!