Tegoroczna klasa draftu pozostawia wiele do życzenia w kontekście wewnętrznej rywalizacji. Zadebiutować musiał zawodnik z draftu 2014, aby wzbogacić dyskusję o pierwszoroczniakach sezonu 2016/2017. Joel Embiid od grudnia będzie grał po 28 minut. Wychodzimy z założenia, że im więcej Embiida tym lepiej, dlatego w zniecierpliwieniu czekamy na to, co jeszcze nam zawodnik Philadelphii 76ers pokaże.

 

5. Brandon Ingram, Lakers

Los Angeles Lakers i Luke Walton mają tak wiele do zrobienia z rotacją, którą dysponują, że zaspokojenie potrzeb każdego gracza jest niezwykle trudne. Brandon Ingram jest częścią większego projektu i jego rozwój bez wątpienia stanowi dla Jeziorowców priorytet. Jednak znalazł się w sytuacji, która na pewno go nie faworyzuje. Julius Randle nadal stara się udowodnić, że może być lepszą wersją Draymonda Greena. Jordan Clarkson i Lou Williams przejmują mecze z ławki rezerwowych. Nick Young teraz co prawda odpocznie przez kontuzje, ale w sezon wszedł wyważając przy okazji drzwi. D’Angelo Russell walczy z urazem, jednak w swoim drugim sezonie stara się potwierdzić przede wszystkim dojrzałość. Jest dużo rzeczy, które Ingram musi ominąć, zanim dojdzie do jego koszykówki. Ale to ciągle ogromny talent, zawodnik który może być podporą sukcesów drużyny nowego szkoleniowca. Potrzebuje jednak więcej czasu, aby zaznaczyć swoją obecność i wspinać się coraz wyżej w hierarchii Luke’a Waltona. Wychowanek Duke po 20 meczach sezonu notuje na swoje konto średnio 7,7 punktu, 3,6 zbiórki i 1,8 asysty trafiając 35,6 FG%.

4. Malcolm Brogdon, Bucks

No dobra, przyznajcie się, że jeśli nie słyszycie o nim pierwszy raz, to drugi… To ciekawy gracz, na pewno jedna z niespodzianek początku sezonu. Jason Kidd pozwolił mu bardzo często pracować na piłce, zwłaszcza gdy od rozegrania akurat odsunięty jest Giannis Antetokounmpo. Brodgon okazał się bardzo dojrzałym graczem i podsycił apetyt w kontekście swojej przyszłości. Ma momenty bardzo nieregularnej gry, ale to część procesu nauki funkcjonowania w zupełnie nowych warunkach. Środowisko profesjonalnych koszykarzy bywa zaskakujące na wielu szczeblach, ale Malcolm generalnie dobrze sobie radzi i wygląda na steal draftu 2016. W średnio 20 minut gry notuje na swoje konto 7,7 punktu, 2,6 asysty, 2,5 zbiórki i trafia bardzo przyzwoite 41,7% za trzy, co w rotacji Bucks stanowi wartość dodaną.

3. Dario Sarić, Sixers

Dario Sarić stanowi część zestawienia Embiid-Simmons-Sarić, które miało się bić w czołówce drabiny pierwszoroczniaków. Gra Chorwata na poziomie Euroligi była już tak dojrzała, że przed sezonem 2016/2017 przyszedł najwyższy czas, aby w końcu wykonać ten następny krok. Filadelfia przywitała skrzydłowego z otwartymi ramionami. Po znakomitych Igrzyskach Olimpijskich w wykonaniu Saricia, oczekiwania co do jego gry nabrały naprawdę interesujących rozmiarów. Zastanawiano się jednak, jak skrzydłowy zareaguje na intensywność gry w USA – na zdecydowanie twardszą obronę, na szybszą egzekucję i konieczność podejmowania decyzji także poza systemem gry. Pierwszy miesiąc pokazał, że Dario doskonale pasuje do koszykówki NBA, potrzebuje tylko popracować nad powtarzalnością i poznać kilka niuansów, które odróżniają basket europejski od basketu amerykańskiego. W ostatniej 4-meczowej serii porażek Chorwat był nieco obok gry. W jakimś stopniu wynika to z eksperymentowania przez trenera Bretta Browna. W 18 meczach rozgrywek notował na swoje konto 9,1 punktu, 5,9 zbiórki i 2,1 asysty trafiając 37,1 FG% i 37,9 3PT%.

2. Jamal Murray, Nuggets

Forma Jamala Murraya jest sporą niespodzianką. Pierwszoroczniak Denver Nuggets nie wyszedł co prawda spod skrzydeł Rafała Jucia, ale potwierdza tylko, że Tim Connelly – generalny menadżer Bryłek dysponuje znakomitym sztabem skautingowym. Wychowanek Kentucky już w swoim debiutanckim sezonie rzuca powyżej 40% za trzy i jest świetnym uderzeniem z ławki rezerwowych trenera Mike’a Malone’a. Szczególnie dobrze wyglądał w meczu swojej drużyny przeciwko Chicago Bulls 22 listopada. W 22 minuty zanotował 24 punkty, 6 zbiórek i 2 asysty. Rozpoczął tym spotkaniem serię trzech meczów, w których notował minimum 20 punktów. Musimy jednak pamiętać, że to dopiero jego pierwszy rok w lidze, dlatego forma będzie nieregularna. W ostatnich dwóch starciach Nuggets zanotował trafił tylko 6/18 z gry i 3/10 z dystansu. To na pewno diament do oszlifowania dla drużyny z Mile-High. W 18 meczach rozgrywek zdobywał średnio 10,4 punktu, 2,8 zbiórki, 2,1 asysty i trafiał 39,3 FG% oraz 41,6 3PT%.

1. Joel Embiid, Sixers

Już teraz na temat pierwszoroczniaka Philadelphii 76ers mówi się takie rzeczy, że trudno nam mówić o tym, gdzie jest jego granica możliwości. Przy okazji draftu 2014 powtarzały się opinie o jednym z najbardziej utalentowanych graczy w historii koszykówki; o wysokim na miarę prawdziwych legend tej gry. Jednak by zobaczyć Embiida po raz pierwszy, musieliśmy poczekać aż dwa lata. Wychowanek Kansas JayHawks uporał się w końcu z kontuzjowaną stopą i rozgrywa znakomity początek swoich debiutanckich rozgrywek. Na ten moment trudno szukać dla niego konkurencji. Swoją drogą – powinien nią być jego kolega z drużyny – Ben Simmons. Niestety Australijczyk opuści pierwszą połowę sezonu, co zapewne wykluczy go z rywalizacji o nagrodę dla najlepszego debiutanta. Poza tym w styczniu, lutym Embiid koronę za najlepszy debiutancki sezon może mieć już na głowie. Naprawdę trudno szukać dla niego przeciwnika w ostatniej klasie draftu. W ostatnim meczu mieliśmy zobaczyć Embiida w starciu z DeMarcusem Cousinsem, ale parkiet Wells Fargo Center nie był przygotowany do gry i liga przełożyła spotkanie. Embiid w 12 meczach rozgrywek notował na swoje konto średnio 18,2 punktu, 7,8 zbiórki, 1,5 asysty i 2,4 bloku.

fot. Bill Streicher
Michał Kajzerek