W tym rankingu najbardziej interesujące rzeczy dzieją się na pozycjach 2-5. W międzyczasie dochodzą do nas głosy o postępie w rehabilitacji Bena Simmonsa. Czyżbyśmy na koniec sezonu mieli aż trzech graczy Philadelphii 76ers w TOP 5 zestawienia?

 

5. Dario Sarić, Sixers

Rozegrał kilka słabszych spotkań, ale odbił się w wygranym przez Szóstki meczu z Brooklyn Nets. W 30 minut zanotował 18 punktów (5/13 FG, 3/6 3PT, 5/6 FT), 5 zbiórek i przechwyt. To Sarić może ucierpieć najbardziej na ewentualnym powrocie Bena Simmonsa jeszcze przed końcem sezonu. Wychowanek LSU jeździ już z drużyną, ale nadal nie dostał zgody na rozpoczęcie regularnych treningów. Chorwat musi być świadomy tego, że bez Simmonsa w rotacji spada na niego więcej obowiązków i to doskonała okazja na potwierdzenie swojej wartości.

4. Brandon Ingram, Lakers

Ma za sobą dwa naprawdę dobre występy i w obu Los Angeles Lakers odnieśli wygrane. Przeciwko Miami Heat pierwszoroczniak zdobył 17 oczek (6/9 FG), 6 zbiórek i 4 asysty. W kolejnym meczu w Staples Center przeciwko Orlando Magic zapisał na swoje konto kolejne 17 punktów (6/9 FG, 2/4 3PT), 3 zbiórki, 2 asysty i blok. Ciągle jest bardzo nieregularny, ale kontynuuje rozwój pod okiem Luke’a Waltona. Trener Lakers pozwala Brandonowi prowadzić grę i inicjować posiadania. To część sprawdzania potencjału zawodnika, gdy znajduje się w sytuacjach, które wymagają od niego podejmowania decyzji.

3. Buddy Hield, Pelicans

Jego styl jest bardzo przyjemny dla oka. Ma w sobie jeszcze wiele surowości, która potrzebuje solidnego szlifowania, ale w ostatnich tygodniach nabrał pewności siebie i gra coraz lepszą koszykówkę zarówno w ataku, jak i w obronie. W Nowym Orleanie planują zbudować wokół niego mini-system na obwodzie, więc rozwój Hielda ma absolutnie priorytetowe znaczenie. Szczególnie dobrze wyglądał w przegranym przez Pelicans meczu z Cleveland Cavaliers na początku stycznia. W 35 minut zanotował 20 punktów (6/13 FG, 4/6 3PT), 5 zbiórek i 2 asysty. W czterech spotkaniach stycznia trafiał na 56% skuteczności z dystansu.

2. Malcolm Brogdon, Bucks

Mój błąd. Już w poprzednim zestawieniu powinienem to przewidzieć. Biorąc pod uwagę dość niski poziom, jaki reprezentuje klasa 2016, Malcolm Brogdon jest swego rodzaju rewelacją. W Milwaukee mają z niego wiele pożytku, zarówno po atakowanej, jak i bronionej stronie parkietu. W ostatni dzień starego roku zanotował triple-double i zrobił to jako pierwszy debiutant w tym sezonie. W wygranym przez Bucks starciu z Chicago Bulls zanotował 15 punktów, 12 asyst i 10 zbiórek. Natomiast w ostatnim meczu – przegranym przez ekipę z Wisconsin z Washington Wizards – zanotował 22 punkty z 15 rzutów. STEAL!

1. Joel Embiid, Sixers

To już osobna kategoria. Dla Joela Embiida przestała się liczyć rywalizacja o nagrodę dla najlepszego pierwszoroczniaka. Teraz celem numer jeden środkowego Philadelphii 76ers jest randka z Rihanną, a tą ma mu zapewnić udział w nadchodzącym Weekendzie Gwiazd. Zatem motywem, który ma wam posłużyć do głosowania na Kameruńczyka jest jego niespełnione marzenie. W międzyczasie Embiid notuje kolejne mocne występy i prowadzi Szóstki do wygranych. W ostatniej rozmowie z Associated Press przyznał bez cienia wątpliwości, że Sixers jeszcze w tym sezonie dołączą do walki o play-offy wschodu.

Drabina Rookies nr 2

fot. Sam Caravana
Michał Kajzerek
@mkajzerek