Kiedy tylko wróci na parkiet, Kevin Durant będzie miał szansę dołączyć do takich nazwisk, jak LeBron James, Kobe Bryant, Wilt Chamberlain i Michael Jordan i zostać piątym graczem w historii, który przekroczył granicę 20 000 punktów przed skończeniem 30 lat.

 

Gdyby nie kontuzja łydki, Kevin Durant dokonałby tego zapewne w jednym z trzech minionych spotkań. KD opuścił jednak każde z nich, co nie przeszkodziło Warriors w pokonaniu zarówno Rockets, Nuggets jak i Clippers. Dziś ekipa z LA stanie przed szansą zrewanżowania się za porażkę z soboty, a Kevin być może wróci na parkiet, by dodatkowo utrudnić to podopiecznym Doca Riversa.

Dziś Durant ma na koncie równe 19 975 punktów. Jeśli w najbliższych dniach uda mu się dobić do 20 000, będzie drugim najmłodszym graczem w historii, który tego dokonał. Kto już jest szybszy od niego?

Sam LeBron także goni historię. Jeszcze kilka dni temu jego sytuacja przedstawiała się następująco:

Dziś do 30 000 brakuje mu już tylko 126 oczek. Wracając do Duranta, co sam zainteresowany ma do powiedzenia na temat swojego osiągnięcia?

To wyjątkowe towarzystwo i nigdy nie myślałem, że będę wymieniany obok takich nazwisk. Mając w dorobku takie cyfry i dołączyć do takiego towarzystwa – to dla mnie coś specjalnego. Szczerze mówiąc zdobycie tylu punktów w karierze nigdy nie było dla mnie jakimś celem numer 1. Nie gram w ten sposób. Ale osiągnąć coś takiego przed 30…to coś wyjątkowego. Kiedy grasz tak długo w tej lidze i masz możliwość dokonać czegoś takiego w tym wieku, nie bierzesz tego za pewnik. Na tej liście nie bez powodu nie ma zbyt wielu nazwisk.

Miałem jeden cel, gdy przychodziłem do ligi – zdobyć nagrodę Rookie of the Year i budować na tym swoją pozycję w lidze. W drugim roku, chciałem osiągnąć średnią 25 punktów na mecz. Co roku miałem jakiś cel, ale nigdy nie wyobrażałem sobie sobie z 20, czy 30 000 punktów na koncie. Z dnia na dzień, zawsze starałem się być skupiony na grze, żyć chwilą i oto gdzie dotarłem.

Niewiele trofeów możliwych do zdobycia w NBA nie zawitało jeszcze do gabloty Kevina Duranta. Jednego możemy być pewni – MVP zeszłorocznych Finałów nie poprzestanie na 20 000.

Grzegorz Kordylas
fot. Marcio Jose Sanchez / AP
Czytaj także: 4 największe niespodzianki sezonu 2017/2018