Wymiana ciosów, zarówno w sportowym, jak i dosłownym znaczeniu, była głównym mottem obu drużyn we wczorajszym meczu. Heat i Raptors toczyli zacięty pojedynek w napiętej atmosferze, który z każdą kolejną minutą zaskakiwał nas co raz bardziej.

 

Miami Heat – Toronto Raptors 90:89

Wystarczy powiedzieć, że decydujące rzuty w końcówce trafiali DeMar DeRozan (25pkt), który wcześniej spudłował aż 19 swoich prób, oraz Wayne Ellington, dla którego trafienie na sekundę przed końcem było jedyną zdobyczą punktową w drugiej połowie.

Raptors grali bez Kyle’a Lowry’ego, którego uraz na szczęście nie jest na tyle poważny, by 31-latek zmuszony był nie grać przez dłuższy czas. Dziś jednak go zabrakło, a jego obowiązki próbował przejąć Delon Wright. Gra gospodarzy przechodziła w znacznej większości przez DeMara DeRozana, który razem z Serge Ibaką oddał prawie połowę rzutów całej drużyny. Żadna z drużyn nie radziła sobie jednak dobrze w ataku, a tempo meczu nie zapowiadało wysokich zdobyczy punktowych. Przez pełne 48 minut mogliśmy podziwiać jednak twardą walkę, a jej skutkiem ubocznym była wymiana (chybionych) ciosów między Jamesem Johnsonem, a Sergem Ibaką.

Obaj momentalnie wylecieli z boiska, znacznie osłabiając swoje zespoły. Z początku to Heat wyszli z tej sytuacji obronną ręką – tuż przed końcem 3. kwarty prowadzili już ponad 10 punktami i udało im się zmusić gospodarzy do oddawania trudnych rzutów. Ostatnia odsłona należała już jednak do Raptors. Podopieczni Dwane Caseya pozwolili Heat na ledwie 18 punktów w całej czwartej kwarcie, a gdy DeRozanowi wróciła skuteczność, wydawało się, że nic nie powstrzyma Toronto od 13. z rzędu zwycięstwa u siebie.

Chwilę później piłka trafiła jednak w ręce Wayne’a Ellingtona. Obrońca Heat, znany przede wszystkim ze swojej znakomitej skuteczności z dystansu, zaskoczył wszystkich, nawet własnego trenera i kolegów z drużyny, gdy zamiast oddać rzut postanowił przekozłować piłkę bliżej kosza i skończyć akcję tuż nad obręczą.

Heat dosłownie zniszczyli dziś gospodarzy na deskach. Po 15 piłek zebrali Hassan Whiteside i Bam Adebayo, a rekord kariery (12) w zbiórkach zanotował nawet Goran Dragic. Tylko ta trójka zanotowała więcej zbiórek niż cała drużyna Raptors, a pomeczowy bilans na tablicach wyglądał wręcz niewiarygodnie: 64-37.

Dla Raptors była to druga porażka u siebie w tym sezonie. Poprzednią ponieśli 5. listopada w meczu z Wizards. Jednego zwycięstwa zabrakło im do ustanowienia nowego rekordu klubu w zwycięstwach z rzędu w Air Canada Centre.

PS. Ciekawy stat:

Last night Bam Adebayo had 16 points, a career-high 15 rebounds, and five blocks. He joined Shawn Bradley (22P/22R/13B in 1998) as the only players in NBA history with at least 15P/15R/5B off the bench.

Opublikowany przez Crazy Stats na 10 stycznia 2018

Grzegorz Kordylas
Czytaj także: McCollum dał radę bez Lillarda – Blazers lepsi od OKC!