Jeśli jest ktoś, kogo John Wall i Bradley Beal uważają co najmniej  za boga, tym kimś jest bez wątpienia LeBron James. Nie ważne bowiem, co dwójka obwodowych Wizards nie wyczyniałaby na parkiecie, Cleveland Cavaliers przeważnie i tak znajdą sposób, by ich pokonać.

 

Cavaliers – Wizards 106:99

Wall, który wrócił niedawno po dłuższej nieobecności i od razu poprowadził swoją drużynę do dwóch zwycięstw z rzędu, dziś znów musiał poczuć się jak uczeń. Gdy już trafił trójkę na koniec pierwszej połowy, a fani w Capital One Arena zaczęli świętować, James uciszył ich swoją trójką. Kiedy już wyprzedził LeBrona w drodze do kosza i wydawało się, że nic nie stanie na przeszkodzie, by zdobyć punkty, no cóż…:

A przecież kiedy widzieli się ostatnim razem, King rzucił 57 punktów. Nie trzeba było jednak wdawać się w osobiste pojedynki z LeBronem, by poczuć jego dominację. Wystarczyło go obserwować.

W pięciu ostatnich meczach James notuje średnio 25.8 punktów, 13.4 asyst i 11 zbiórek na mecz. Dzisiejsze triple-double, 61. w karierze, było zarazem czwartym w pięciu ostatnich meczach. W 19 ostatnich spotkaniach Cavs przegrali tylko raz, w Indianie. Dzisiejsze zwycięstwo miało dla LeBrona także podtekst polityczny. Wystąpił w dwóch butach różnego koloru z napisem Equality:

A po meczu stwierdził:

To piękny kraj i nie możemy pozwolić jednej osobie, by decydowała o tym jacy jesteśmy.

Politykę zostawmy jednak na boku. Mecz był wyrównany i żadna z drużyn nie potrafiła wyjść na prowadzenie większe niż 7 punktów. Akcję, którą możemy nazwać swego rodzaju daggerem zamykającym mecz, wykonał, no proszę, LeBron James, wyprowadzając Mike’a Scotta poza Waszyngton:

20 punktów, 15 asyst i 12 zbiórek – całkiem niezły dorobek, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Cavs już jutro zagrają w Milwaukee z Bucks, a my będziemy świadkami całkiem niezłego match-upu na pozycji SF.

Marcin Gortat zagrał 24 minuty, kolekcjonując w tym czasie 7 punktów i 9 zbiórek. Najwięcej oczek dla Wizards uzbierał Bradley Beal (27), a John Wal zakończył mecz z 15 punktami i 10 zbiórkami na koncie. Od powrotu na parkiet Wall rzuca z 36% skutecznością.

Grzegorz Kordylas
fot. AP Photo/Nick Wass
Czytaj także: Kobe: Chciałbym grać z LeBronem