Każde spotkanie LeBrona Jamesa i Lance’a Stephensona powinno być transmitowane w narodowej telewizji. Lance, któremu do umiejętności Króla daleko, za każdym razem stara się niwelować tą różnicę swoim charakterem i zaangażowaniem. Dziś swój test zdał celująco.

 

Cleveland Cavaliers – Indiana Pacers 95:97

Kiedy obie drużyny grały ze sobą po raz ostatni, Cavs przystępowali do meczu po 13 wygranych z rzędu. Zatrzymał ich Victor Oladipo, aplikując im 33 punkty i kończąc najlepszą serię podopiecznych Tyronna Lue w tym sezonie.

Wczoraj Cavs walczyli o zmazanie plamy z dwóch poprzednich spotkań, które przegrali całkowitą różnicą 62 punktów. Zaczęli świetnie – po kilku minutach dominacji LeBrona Jamesa (27pkt/11as/8zb) prowadzili 26:6 i wydawało się, że są na dobrej drodze do poprawienia humorów swoim kibicom. Pacers zaczęli powolne odrabianie strat w drugiej kwarcie, ale to, co najlepsze w ich wykonaniu, miało nastąpić po przerwie. Kiedy trener Nate McMillan postawił na niski line-up, Lance Stephenson zdecydowanie wystawał ponad resztę, wyprowadzając z równowagi najlepszego z rywali. Nawet LeBronowi Jamesowi puszczają czasami nerwy.

Wcześniej w tym sezonie, Pacers już dwukrotnie obnażali słabości wicemistrzów NBA i za każdym razem wychodzili z tego pojedynku zwycięsko. Końcówka dzisiejszego spotkania faktycznie wskazywała na to, jakoby mieli na Cleveland własny patent. Jeszcze na 4 minuty przed końcem przegrywali 95:89, by przez resztę meczu nie pozwolić gościom na zdobycie choćby jednego punktu. Gdy wyszli na jednopunktowe prowadzenie, Cavs mieli jednak świetną szansę, by w ostatniej chwili odwrócić losy meczu. Piłka powędrowała oczywiście do Jamesa, jednak ten nadepnął na linię boczną.

LeBron steps out of bounds on the potential game-winning layup and the Cavs lose their 3rd straight.

Opublikowany przez Bleacher Report na 12 stycznia 2018

Sytuacja bliźniaczo podobna do tej z udziałem Giannisa Antetokounmpo. Wtedy sędziowie nie zauważyli przewinienia, oko dzisiejszych arbitrów było jednak nieomylne i odebrało Cavs szansę na zwycięstwo, choć koniec końców piłka nie wpadła do kosza. Żeby nie było jednak tak kolorowo dla gospodarzy, James dostał w tym meczu jeszcze jedną szansę:

Pamiętacie, jak zrobił coś podobnego w Waszyngtonie? Tym razem rzucił minimalnie za mocno. Niewiele brakowało, by mimo wszystko stał się bohaterem wieczoru. Zamiast tego w szeregach Cavs po raz kolejny zagościł niesmak i pytania o dyspozycję całego zespołu.

Co miał do powiedzenia o pojedynku ze Stephensonem?

Lance gra trochę nieczysto, to wszystko. Mamy za sobą historię, o tym już wiecie. Powinienem o tym pamiętać i wiem to z czasów szkolnych – nie zostaje złapany ten, co opowiada dowcip, ale ten, kto się śmieje. Złapali mnie, gdy mu oddałem. Ale grał dziś bardzo dobrze.

Cavs mogą sprawić, że kibice zapomną o każdej z porażek w ostatnich dniach. Zadanie to będzie jednak bardzo trudne – przed nimi dwa dni odpoczynku, a następnie mecz z Warriors u siebie i rewanż za bożonarodzeniową porażkę.

Grzegorz Kordylas
Czytaj także: Gortat nie wyklucza powrotu. Będzie transfer?