Większość moich tekstów w pierwszej kolejności adresownych jest do młodych koszykarzy, następnie do trenerów koszykówki, którzy chcą się razem ze mną rozwijać. Jednak przeglądając Twittera natrafiłem na cytat Pana Zbigniewa Bońka, który zmotywował mnie do napisania tego tekstu, którego adresatami są….rodzice młodych sportowców!

Co napisał Zbigniew Boniek? „Nie przypominaj dziecku o treningu. Jeśli Cię sam o to nie zapytał, to na pewno nie jest to materiał na zawodowca”.

Tekst można interpretować na wiele sposobów. Jedni mówią, że – zwłaszcza najmłodszych – trzeba czasami nawet siłą zarazić jakąś dyscypliną i sprawić, by ją pokochał. Dla jego dobra. Druga strona odpowie, że należy dać szansę wybrać dziecku dyscyplinę i próbować do skutku, aż jakiś sport konkretnie go zainteresuje.  W tym temacie każdy ma swoją filozofię i nie mam zamiaru mówić rodzicom jak mają sprawić, aby ich pociechy zainteresowały się sportem. W tym tekście chciałbym zająć się sytuacją, w której Wasze dziecko trenuje już jakiś sport, w młodzieżowych kategoriach, prawie, że wyczynowo. I wtedy wkraczacie Wy, Rodzice!

Rodzice! Nie odbierajcie tego tekstu jako atak na siebie. Bez Was sport młodzieżowy nie istnieje. Musicie mieć świadomość, że bez Waszego wsparcia Waszemu dziecku trudno będzie osiągnąć sukces w sporcie, lecz czasami zdarza się tak, że niektóre Wasze zachowania – mimo Waszych dobrych chęci – mogą młodemu sportowcowi zaszkodzić.

Dlatego bazując na swojej wiedzy oraz na wymianie poglądów z różnymi znajomymi trenerami – postanowiłem stworzyć coś, co na przykład w Stanach Zjednoczonych funkcjonuje przy tak zwanych Małych Ligach. KODEKS RODZICA SPORTOWCA!

Wychowaj charakter, nie robota

Nie jest Twoim obowiązkiem wychowanie zawodowego sportowca. Twoim obowiązkiem jest wychowanie młodego człowieka, którego cechuje zdeterminowany charakter, doskonała etyka pracy i przede wszystkim chęć ciągłego rozwijania się. Wpojenie tych wartości młodemu człowiekowi, który nauczy się je doceniać trenując sport sprawi, że w przyszłości będzie sobie w stanie poradzić w każdej dziedzinie życia.

Wychowaj otwarty umysł

Otwarty umysł u młodego sportowca to bardzo ważna rzecz. Oznacza to, że taka osoba jest otwarta na zdobywanie nowej wiedzy. Nie tylko od swoich trenerów, ale także innych, starszych sportowców. Świadomość młodego człowieka, że każdy dzień jest po to, aby zdobywać nowe doświadczenia i nauki z biegiem czasu może okazać się bezcenna.

To jego podróż. Nie Twoja!

Wielu amerykańskich trenerów porównuje karierę sportowca do podróży. Musisz wiedzieć, że ta podróż należy tylko i wyłącznie do Twojego dziecka. Twoim zadaniem jako rodzica jest wsparcie. Kiedy pytałem innych trenerów jaki jest największy błąd rodziców odpowiedzieli jasno: swoją nieudaną przygodę ze sportem próbują za wszelką cenę zrealizować na swoim dziecku.

Każdy trener ma swoich ulubieńców

Jeśli jakiś trener mówi, że wszystkich koszykarzy traktuje równo to na pewno kłamie. W sporcie zespołowym trudno nie mieć swoich ulubionych graczy. Ulubiony gracz to zazwyczaj taki, który daje z siebie najwięcej na treningach, trenuje również na własną rękę, jest na boisku pewny i gwarantuje drużynie pozytywny bodziec. Zanim dojdziesz do wniosku, że trener nie lubi Twojego dziecka – bardzo dokładnie się zastanów – czy aby na pewno Twoja pociecha robi wszystko, aby się rozwijać i dawać drużynie wygrane? Pamiętaj też, że koszykówka to gra, w której każdy gracz ma inne zadanie na boisku. Każdy koszykarz ma rolę, którą musi odegrać. Nie każdy jest strzelcem, który zawsze kończy w lokalnej rubryce prasowej jako najlepszy punktujący zespołu.

Nie bądź trenerem z trybun

Nie udzielaj wskazówek swojemu dziecku z trybun podczas meczu. Jedyne wskazówki jakie powinien otrzymywać podczas meczu to wskazówki od trenerów. Dopinguj, motywuj, wspieraj, ale nigdy, PRZENIGDY z Twoich ust nie powinny paść takie słowa  jak „rzucaj!”, „do końca!”, „graj z nim!”, „podaj mu!” i tym podobne.

Nie powinieneś dyskutować z trenerem na temat liczby minut, jakie na parkiecie spędza Twoje dziecko, nie udzielaj rad taktycznych i nie dziel się swoimi głębokimi przemyśleniami na temat gry zespołu z trenerem. To nie jest Twoja praca. Chyba, że masz za sobą bogatą karierę zawodowego sportowca, ale jeśli jesteś w takiej sytuacji to ten tekst nie jest dla Ciebie.

Każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Jednak dobro drużyny,a  dobro Twojego dziecka – to czasem dwie odmienne rzeczy. Uszanuj to. Pamiętaj, że rozmawiamy o sporcie zespołowym.

Naucz swojego sportowca rozmawiać z trenerem

Każdy koszykarz w pewnym momencie ma problem. Z minutami, taktyką, rolą w zespole, pojedynczymi decyzjami trenera po meczu. Naucz swoją pociechę rozmawiać o tym z trenerem. Nigdy tego nie rób za niego! Koszykarze, którzy potrafią pójść na „pogadankę” do trenera, są szczerzy i otwarci – to zdecydowana mniejszość. A takich ludzi naprawdę my trenerzy – szanujemy i cenimy!

Staraj się nie podważać autorytetu trenera u swojego dziecka, nawet jeśli jesteś na niego wkurzony. Komentarze typu „Trener się nie zna”, „Nie ma pojęcia”, „Niepotrzebnie Cię zdjął” lub „Trener faworyzuje gracza X, a nie Ciebie” nie prowadzą do niczego dobrego. To nic innego jak szukanie wymówek. Skup się na sloganach typu „trenuj ciężej a trener to doceni”, „dawaj z siebie więcej na treningach” i tak dalej. Twórz pozytywną motywację, nie ucz swojego dziecka dostrzegać problemów w innych, a nie w sobie.

Nie sędziuj z trybun!

Nie sędziuj z trybun! To chyba najgorsza rzecz jaką możemy spotkać u nas w Polsce na meczach młodzieżowych. Rozkrzyczeni rodzice, komentujący każdą decyzję sędziego, która nie jest po ich myśli. Dajesz wtedy bardzo zły przykład i po prostu robisz z siebie głupka. Sędzia ma lepszą pozycję na boisku, wiedzę, doświadczenie i znajomość zasad niż Ty.

Dlaczego dajesz zły przykład? Ponieważ rozsądni trenerzy nauczają koszykarzy, aby nie zwracali uwagi na sędziów i byli totalnie skoncentrowani na grze. Nawet jeśli sędzia popełni błąd – uczymy naszych graczy, aby swoją złość przelali na dobrą obronę, a nie frustrację, która nic nie daje. Jeśli Twoje dziecko będzie doszukiwało się przyczyn porażki w złych gwizdkach sędziów – to będzie tylko kolejna wymówka i szukanie problemu u innych.

Inspiruj, nie naciskaj

Nie namawiaj swojego dziecka na dodatkowe treningi lub nie zmuszaj go, aby robił coś ekstra w tej kwestii. Jeśli sam dojdzie do tego, że sport wymaga poświęceń i tytanicznej pracy – SUPER!! Jednak jeśli stwierdzi, że zadowala go totalne minimum – okey. Dzięki takiemu zachowaniu dostanie lekcję życia – wyrzucą go z drużyny lub ograniczy się jego rola w zespole. Wtedy na pewno zrozumie, że nie ma nic za darmo. A nawet jeśli Twój wymarzony młodociany atleta nie zrobi kariery zawodowej – to daję Ci osobistą gwarancję. Dzięki wychowaniu przez sport jest skazany na SUKCES w każdej innej dziedzinie życia.

Sport uczy nas powstawać po porażkach. Wielu ludzi, którzy nie są nauczeni rywalizacji, porażek, wyciągania wniosków – ma problemy w życiu. Potrafi załamać ich pojedyncze niepowodzenie. Ludzie sportu mają w głowie zakodowane, że porażka to dopiero początek, nowej, LEPSZEJ DROGI.

Jeśli do do końca tekstu przetrwał także jakiś młody koszykarz – wydrukuj to i pokaż swoim rodzicom. To może być dla nich dobra lekcja.

A jeśli tekst trafił do Twojej głowy Szanowny Rodzicu, to mam nadzieję, że udało mi się sprawić, że od teraz o wiele łatwiej będzie Ci wychowywać młodego sportowca w domu. A jeśli spodobała Ci się ta filozofia, serdecznie zapraszam na mój Basket Camp w ferie zimowe. Właśnie tam wraz z moimi asystentami  robimy wszystko, aby szkolenie młodych graczy wzrosło na wyższy poziom!

Zapraszam na www.basketcamp.pl i nasz Fanpage na Facebooku www.facebook.com/basketcamp

A kontakt ze mną możecie uzyskać pod adresem wz@basketcamp.pl. Jednak zanim wiadomość dotrze do mnie, musi być ciekawa oraz podpisania imieniem i nazwiskiem, w innym przypadku trafia do kosza, zanim ją przeczytam.

Życzę Ci dzisiaj wspaniałego dnia!

Wojciech Zeidler