8 i 24 – koszulki z tymi numerami zawisną dziś pod kopułą Staples Center. Lakers wybrali całkiem niezłą datę na uhonorowanie Bryanta, bowiem właśnie dziś zagrają u siebie przeciwko Golden State Warriors. Ceremonia odbędzie się w przerwie spotkania.

 

Co ciekawe, Steve Kerr od razu zapowiedział, że nie zamierza w tym czasie siedzieć ze swoimi zawodnikami w szatni i jeśli jest to możliwe chciałby cieszyć się tą chwilą razem z publicznością. Na odpowiedź Jeanie Buss, właścicielki Lakers, nie musiał długo czekać:

Sam Kerr skomentował to w swoim stylu:

Jeden z najlepszych zawodników w historii NBA zostanie dziś uhonorowany, a my mamy szczęście być akurat w tym miejscu. Nie mogę trzymać chłopaków w szatni i pokazywać im filmów z pierwszej połowy. Patrzeliby na mnie jak na wariata.

Kobe Bryant skończył karierę po sezonie 2015/2016. W barwach Lakers rozegrał 20 sezonów – równo po 10 z numerami 8 i 24 na koszulce.  Z Lakers wygrał ligę aż 5-krotnie, a 18 razy był wybierany do Drużyny Gwiazd Zachodu. W swojej karierze rzucił 33 643 punkty. Więcej od niego uzbierali tylko Karl Malone i Kareem Abdul-Jabbar.

Bryant będzie 10. graczem, który doczekał się zastrzeżenia swojego numeru w hali Lakers. Poprzedni to Wilt Chamberlain (13), Elgin Baylor (22), Gail Goodrich (25), Magic Johnson (32), Abdul-Jabbar (33), Shaquille O’Neal (34), James Worthy (42), Jerry West (44) i Jamaal Wilkes (52).

Dorastając we Włoszech marzyłem o tym, by moja koszulka zawisła pod kopułą hali Los Angeles Lakers, ale nigdy nie wyobrażałem sobie, że będą to dwie koszulki! Lakers bardzo mnie uhonorowali, a ja jestem wdzięczny fanom za entuzjazm, jakim obdarzają tą grę.

Trudno o większy entuzjazm niż ten, z którego Kobe był znany na parkiecie.

Grzegorz Kordylas
fot.Rick Bowmer / AP Photo
Czytaj także: James idzie za ciosem – Wizards bezradni!