ak podsumować jakikolwiek wyjazd do Dubaju?

Słońce, plaża, a w tym przypadku także masa dobrych bucików.

Krótkie i doskonale znane w Polsce powiedzonka o rozmachu, czy o niewykonywaniu pewnych czynności w tańcu, zwykle pasują doskonale. Bawią się panowie tutaj na grubo.

Na tyle grubo, że wyszedł specjalny model Nike Air Force 1 x Sole DXB. Czym różni się ten model od zwykłego AF1? Ma wygrawerowane laserowo specjalne wzory na palcach i specjalny logotyp na pięcie.

I jest to ich największy wyróżnik, który widać gołym okiem, jest jeszcze jeden, który jest widoczny dla nieco bardziej wprawnego oka i jest nim limit, który but otrzymał. Cyferka na liczniku w Nike zatrzymała się przy dwójce i dwóch zerach – tak, jest ich na świecie tylko 200 par (z tego co się dowiedziałem) w wersjach low i mid.

Jedne z nich trafiły w moje łapy, ale w pudełku SNKRS, które postawiło Nike na Sole DXB, można było zrobić sobie swoje, do tego dodając także inne, spersonalizowane detale jak np. lejce w innych kolorach. W sumie w SNKRS zostało około 180 par, które można było wytargać. Nieźle, co?

A w tym świecącym, genialnym pudełku, była też wystawa. I ten fragment tekstu będzie dla Was niespodzianką i specjalnie nie wspomniałem o nim w tytule. Otóż na poziomie zero Nike wystawiło kilka butów, które u wielu zajawkowiczów, miłośników Michaela Jordana i generalnie basketu, generują natychmiastowy orgazm.

W pięknych przeźroczystych gablotkach stoją sobie np. Air Jordan I, Nike Air Ship, Air Jordan VII Olympic, Air Jordan XI Concord, Nike Air More Uptempo, Nike Air Foamposite i wiele, wiele, wiele innych. Ah, zapomniałem dodać, że są z autografami np. samego Michaela Jordana i nie są to buty wyciągnięte z pudełka i przekazane panu M i J do podpisu, tylko te zdjęte z jego nóg?

Ehe, nie rozmawiamy o imprezie, gdzie przywieziono coś, co nie ma znaczenia. Tu stały sztosy tak poważnego kalibru, że każdy jest wart furę sosu. I stały sobie tak w tych gablotkach, czekając cierpliwie, aż nasze łzawiące oczy doprowadzą do odwodnienia całego organizmu.

 

12 Soles? Siadły jak złoto, pokazano nam całą kolekcję – choć ciągle mam wrażenie, że bez tej ostatniej perełki, kompletnie nie mogę tego namierzyć w głowie, a liczyłem buty z 4 razy i wychodziło mi … 15. Dobrze prezentowały się dziewiątki Space Jam, podobnie jak szesnastki, duże wrażenie zrobiły na mnie AF1 SF, a także Nike Air Max Uptempo 97 w oliwce.

12 Soles zostały przedstawione chwilę po tym, jak mega długi i mega ciekawy wykład na temat kultury sneakersowej, jej powstaniu, korzeniach, inspiracjach, różnych, nawet dziwnych sytuacjach wygłosili Bobbito Garcia i Aaron Cooper. O tym jednak jak uda mi się to wszystko spisać i poukładać. Postaram się jutro, ale nie obiecuję, bo mamy napięty grafik.

P.S. Byłem tak zajarany tym co gadał Bobbito, że podczas krótkiej rozmowy 1 on 1, prawie usiadłem mu na kolanach (serio, wcisnąłem się z gościem na malutką pufę tak, że pani z Nike ściągała mnie z niej i przesadzała w wybuchu śmiechu na drugi, stojący obok, mówiąc, że wszyscy się tu lubimy, ale bez przesady :D).

O legendzie boisk koszykarskich w Nowym Jorku, legendzie hip-hopu, filmu, butów przeczytacie na KolekcjonerButow.pl