To była jedna z najgorętszych wiadomości związanych z NBA w poprzednim tygodniu. Tak tak, możemy spokojnie odetchnąć – związek zawodników i władze ligi doszli do porozumienia w sprawie nowego CBA, które wejdzie w życie w przyszłym roku. „Koszykarskie Paragrafy” biorą nową umowę pod lupę.

Ewolucja, nie rewolucja

Wystarczy zaledwie pobieżna analiza wstępnego porozumienia zawartego w drodze dość spokojnie przebiegających negocjacji (doniesień medialnych „od kuchni” było nader mało) by zauważyć, że raczej bezzasadne jest nazywanie tego dokumentu „nowym CBA”.

Jest to raczej przedłużenie, „kosmetyka” poprzedniego układu, aniżeli radykalna zmiana. CBA, które wykuto w 2011 było wręcz rewolucyjne, odwracając wiele aspektów zarządzania ligą do góry nogami. Tym razem zwykli kibice mogą nawet zauważyć zmian. Przejdźmy jednak do sedna.

Podział zysków – bez zmian!

Zacznijmy od najważniejszej kwestii – kość niezgody poprzednich negocjacji, a więc podział zysków związanych z koszykówką nie ulega zmianie!

Oznacza to, że zawodnicy będą zarabiali coraz więcej, ponieważ liga NBA podpisała lukratywny kontrakt z telewizjami ABC/ESPN i siecią Turner, wart około 24 miliardy dolarów.

Już poprzedniego lata mieliśmy do czynienia z kilkoma absurdalnie wręcz wysokimi umowami dla przeciętnych wydawać by się mogło graczy. Wytłumaczeniem tego stanu rzeczy jest właśnie doskonała kondycja finansowa ligi.

Szacuje się, że zgodnie z ustalonymi regułami nowa (rekordowa) wysokość maksymalnego kontraktu to aż 210 mln $!

Liga wprowadza 6-letnie kontrakty

Pozostałe kwestie, które wynegocjowano jedynie „dostroją” działający już poprawnie mechanizm, zobaczcie sami:

NBA wprowadza jeszcze dłuższe kontrakty – od teraz kluby będą mogły oferować doświadczonym graczom (z odpowiednio długim stażem w lidze) aż 6-letnie kontrakty. Do tej pory nikt nie miał takiego przywileju

Skorzystają na tym wieloletni zawodnicy, czyli tzw. „weterani”. To rozwiązanie sprzyja zarazem stabilności w budowaniu składu, jak i wizerunku klubu. Jest jednak jeden kruczek – aby kwalifikować się na taki kontrakt, trzeba przynajmniej raz znaleźć się w najlepszej piątce ligi („All NBA Team”). Taka umowa to też potencjalnie większy zarobek.

Skąd ta zmiana?

Dzięki niej słabsze drużyny zyskają dodatkowy argument przy próbie zatrzymania supergwiazdy pokroju Kevina Duranta czy LeBrona Jamesa. Liga chce „zniechęcić” w ten sposób najlepszych z najlepszych przed wspólnym tworzeniem tzw. „superteamów”, czyli ekip złożonych z wielkich gwiazd. Przeważa pogląd, że takie ekipy rujnują „konkurencyjność” ligi i odcinają słabszym drużynom możliwość walki o najwyższy cele.

Przegląd pozostałych nowości w CBA

Proporcjonalny wzrost „sztywnych” wynagrodzeń – niektóre ze stawek są ustalone „na sztywno” – należą do nich m.in. minimum dla weteranów, czy chociażby debiutanckie umowy (tzw. rookie scale). Dotychczasowe CBA nie wiązało powyższych kwot ze wzrostem przychodów związanych z koszykówką (BRI), tak jak w przypadku honorariów dla wolnych strzelców. Dzięki nowej interpretacji, młodzi zawodnicy, jak również ci doświadczeni dostaną odpowiednio większy kawałek tortu.

Zwiększenie maksymalnego limitu z 36 na 38 lat (w momencie jej zakończenia) dla graczy, którym oferuje się 5-letnią umowę

Wzrosną zarobki zawodników wysyłanych do D-League, co sprawi, że NBDL stanie się nie tylko miejscem rozwoju, ale i finansowej satysfakcji młodych graczy

Skrócony został czas trwania spotkań przedsezonowych, o czym pisaliśmy poprzednim razem w „Koszykarskich paragrafach”. Ta zmiana powinna nieco „poluzować” kalendarze i dać więcej odpoczynku zawodnikom.

Atrakcyjny pakiet socjalny, w tym emerytura i opieka zdrowotna dla byłych zawodników oraz zwrot opłaty dla aktywnych za…czesne na uczelni

Jak widzicie, nie będziemy mieli do czynienia z rewolucją na polu prawnych aspektów funkcjonowania NBA. Większość nowinek została wprowadzona z myślą o dobrobycie koszykarzy i to oni są największymi wygranymi tego rozdania. Nam pozostaje cieszyć się, że stabilność rozgrywek nie ulegnie zachwianiu.