Jeszcze w grudniu w „Koszykarskich paragrafach” informowaliśmy o wstępnym porozumieniu pomiędzy związkiem zawodników koszykarskiej ligi NBA a jej władzami. W kilku kolejnych odsłonach naszego cyklu będziemy po kolei analizować poszczególne, najważniejsze aspekty niedawno zawartej umowy, która przez wiele lat będzie nadawać kształt najlepszej lidze świata.

Okres obowiązywania nowego CBA

Na początku kwestia najważniejsza, a więc okres obowiązywania najnowszego collective bargaining agreement. Umowa jest zawarta na wyjątkowo długi okres czasu, biorąc pod uwagę wcześniejsze.

Porozumienie zawarte w grudniu oznacza, że nowe warunki wejdą w życie od początku sezonu 2017/18 i będą w mocy aż do końca sezonu 2023/24. Łącznie obejmie zatem aż 7 pełnych kampanii!

Jest tylko jedno zastrzeżenie: obie strony mają możliwość odstąpienia od ostatniego sezonu umowy, ale muszą powiadomić o tym fakcie drugą stronę najpóźniej do 15 grudnia 2022 r.

„Nowe” CBA, czyli wszystko po staremu!

Dobrą wiadomością zarówno dla zawodników, jak i fanów, jest nikła ilość zmian w kluczowych, centralnych aspektach funkcjonowania ligi. Ci pierwsi są zadowoleni głównie ze względu na potencjalne zyski na horyzoncie. Dla kibiców zaś oznacza to ciągłość, a więc większą „czytelność” zjawisk związanych z ich ulubionym sportem na przestrzeni lat, a wręcz dekad.

Tak więc, rzeczy które nie uległy zmianie to:

Podziały zysków „BRI” („związanych z koszykówką”) – zachowana została niemal równa proporcja w postaci 49-51%. Przypomnijmy, że to własnie BRI było kością niezgody w negocjacjach z 2011 roku. Reprezentujący związek graczy Derek Fisher nie odpuścił, sezon został ostatecznie skrócony o 16 meczów, ale to gracze wyszli zwycięsko z tamtego lokautu.
Sposób kalkulacji maksymalnej puli wynagrodzeń (tzw. salary cap) – pula wynagrodzeń jest zależne przede wszystkim od zysków ligi z poprzedniego sezonu i waha się z roku na rok. W bieżącym sezonie jest to 70 mln $. Za rok będzie to już, uwaga…94,14 mln $! Wszystko dzięki zależności wysokości kontraktów od przychodów, które stale rosną.
Podatek od luksusu (nadwyżka od salary cap – tzw. luxury tax) – opłata pobierana za przekroczenie pewnego poziomu wynagrodzeń dla graczy, ograniczonego przez salary cap. Podobnie jak powyżej, jest to wartość zależna od zysków ligi. Dzięki ich stałemu wzrostowi, zmieni się z 84,74 mln $ aż do 122 mln $!
Wyjątki od puli wynagrodzeń – liga NBA od zawsze dopuszcza mnóstwo odstępstw od „sztywnej” granicy wyznaczanej przez limit wynagrodzeń (stąd różnica 14 mln pomiędzy salary cap a granicą podatku od luksusu). Liczne wyjątki dają klubom większą elastyczność w konstruowaniu składów. Sposób ich realizacji pozostanie bez zmian.
System „escrow” – mechanizm przeciwdziałający nadmiernie wysokim zyskom zawodników; czyli sytuacji w której ich wynagrodzenia przewyższyłyby przychód z tytułu BRI
Maksymalna długość trwania kontraktu wolnego agenta

Pozorowanie zmian? Wystarczą podwyżki…

Wystarczy rzut oka na powyższe zestawienia, aby zadać sobie pytanie – „no dobrze, w takim razie co uległo zmianie?”. Trzeba zauważyć, że obie strony podeszły do negocjacji w inteligentny sposób. Jeżeli system funkcjonuje bez zarzutu i przynosi ogromne zyski, to po co go zmieniać?

Ten duch przyświecał zarówno przedstawicielom NBPA, jak i włodarzom ligi. W myśl tej inspiracji dokonano jedynie korekt w systemie wynagrodzeń, zamiast konstruować go od nowa. To było jak wykończenie mieszkania „pod klucz”, a nie przebudowa fundamentów.

Problematyczne okazały się jedynie pewne stałe („sztywne”) wielkości, które „nie rosły” tak jak pozostałe elementy wynagrodzeń, które były elastyczne i łączyły się z korzystnym trendem wzrostu przychodów z tytułu BRI.

Dlatego zwiększono limity w kilku z tych istotnych parametrów, aby zrekompensować zawodnikom, których dane przepisy dotyczą, ich sytuację w stosunku do reszty ligi. Mówiąc konkretniej, nastąpią znaczne podwyżki w np. kontraktach dla debiutantów (tzw. rookie scale), podobnie jak w przypadku niektóre „wyjątków” (tj. mid-level i bi-annual), które wzrosną o 45% na przestrzeni 3 lat!

Zawodnicy są zadowoleni, bo aspekt finansowy najczęściej w indywidualnej ocenie wysuwa się na pierwszy plan. Bo któż z nas cieszyłby się z nowej tapety i remontu łazienki w zakładzie pracy, kiedy sam nie dostałby podwyżki?

Nie oznacza to, że nie wprowadzono kilku interesujących mechanizmów, ale im poświęcimy już kolejną odsłonę „koszykarskich paragrafów”.

Bartłomiej Berbeć
@bartekberbec