Świadkami naprawdę znakomitego widowiska byli kibice w Orlando. Miejscowi Magic podjęli Cleveland Cavaliers i LeBrona Jamesa. Mistrzowie wschodu musieli sporo się napocić, by ostatecznie wywieźć z Florydy kolejną wygraną.

 

Pojedynek sprowadził się w dużej mierze do bezpośredniej rywalizacji pomiędzy LeBronem Jamesem i Aaronem Gordonem. Lider Cavaliers skończył zawody ocierając się o triple-double – 33 punkty (12/23 FG, 4/7 3PT, 5/7 FT), 10 zbiórek, 9 asyst, 6 przechwytów i blok! Genialna linijka Jamesa. Pomyśleć, że gdyby dołożył jeszcze cztery przechwyty, to mówilibyśmy o quadruple-double! Po drugiej stronie walczył skrzydłowy Magic – Aaron Gordon. Próbował dotrzymać LBJ-owi kroku i ostatecznie skończył zawody z dorobkiem 30 oczek (13/26 FG, 1/8 3PT), 8 zbiórek, asysty i 2 przechwytów.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Cavaliers w czwartej kwarcie prowadzili już różnicą 20 punktów. Wysoka przewaga pozwoliła się zawodnikom Tyronna Lue rozluźnić, co okazało się bardzo niebezpieczne, bo Orlando ucięło stratę do 3 oczek. LeBron James potrzebował wrzucić drugi bieg, by zabezpieczyć dla swojej drużyny 26 zwycięstwo w sezonie. Kevin Love dołożył sześć trójek i 27 punktów. Po raz pierwszy w tym sezonie, Isaiah Thomas zagrał jako wyjściowa jedynka. W 21 minut zrobił 19 oczek z 13 rzutów i rozdał 4 asysty. Już od samego początku Isaiah gra w dobrym rytmie. Co będzie jak wejdzie na pełne obroty…?

Gordon 11 ze swoich 30 oczek zdobył w czwartej kwarcie. W ostatecznym rozrachunku nie był w stanie uchronić Magic od czwartej porażki z rzędu. Magic mają bilans 12-28 i można odnieść wrażenie, że Frank Vogel siedzi na coraz gorętszym krześle. Jeśli Magic nie pozwoliliby sobie na kompletne załamanie w trzeciej kwarcie, którą przegrali 23:40, to pojedynek mógł się potoczyć zupełnie inaczej. Cały czas w grze ekipy z Florydy brakuje konsekwencji. To młody zespół, w którym decyzje podejmują gracze z małym doświadczeniem. Przed końcem sezonu na pewno się to nie zmieni.

Zobacz także: Curry zaatakuje MVP?
fot. Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek