Zarządzanie zespołem NBA to szalenie trudne zadanie. Nawet posiadanie największego majątku i szastanie pieniędzmi na prawo i lewo nie gwarantuje sukcesu. Powodem jest limit wynagrodzeń, czyli tzw. „salary cap”.

Czym jest salary cap?

Liga NBA jest zorganizowana w zupełnie inny sposób, niż ma to miejsce w przypadku klubów piłkarskich w Europie. Na Starym Kontynencie lukratywny deal sponsorski niemal gwarantuje powodzenie – pieniądze można bowiem wydawać niemal bez ograniczeń, dlatego możni z Anglii, Hiszpanii i Niemiec co roku walczą o najważniejsze trofea.

Finały rozgrywek klubowych zarezerwowane są dla kilku najbogatszych drużyn, zaś pozostali, stanowiący większość, muszą obejść się smakiem. UEFA co i rusz stara się „reformować” system rozgrywek, ale w ostatecznym rachunku tytuły i tak wędrują z rąk do rąk.

NBA zabezpieczenia się przed taką sytuacją stosując „salary cap”, czyli limit wynagrodzeń. Na czym to polega? Najprościej rzecz ujmując, drużyna NBA może „wydać” na kontrakty zawodników określoną liczbę pieniędzy. Żeby nie było za prosto, od tej reguły są odstępstwa, ale o tym później.


fot. Richard DuCree / Mark Cuban zastanawia się, jak odpowiednio wydać pieniądze na kontrakty

Po co stosować limit wynagrodzeń?

Odpowiedź po części można wywnioskować z poprzedniego akapitu – aby zabezpieczyć się przed „monopolizacją” gry o najwyższe cele przez ekskluzywne grono najbogatszych klubów, zazwyczaj z wielkich miast. Amerykański sport zawodowy od zawsze poczytywał takie zjawisko jako spadek atrakcyjności ligi.

Tutaj po raz kolejny kłania się „biznesowe” podejście do sportu w USA. Myśląc o lidze jak o „produkcie”, im więcej drużyn może ją wygrać, tym lepiej. Idealny model ligi w tym ujęciu to taki, w której „każdy może wygrać z każdym”.

Z drugiej strony, kibice na całym świecie cenią „wielkie rywalizacje” i starcia najbardziej utytułowanych drużyn, gdyż to właśnie one kreują największe emocje. Tym niemniej, obecne przepisy NBA bliższe są temu pierwszemu stanowisku, które nie izoluje „słabeuszy” na długie lata i dąży do zrównania szans sportowych.

Jak działa limit wynagrodzeń?

W maksymalnym uproszczeniu, istnieje z góry określona pula pieniędzy (zależna m.in. od przychodów ligi, regulowana przez tzw. CBA), którą klub może bez ryzyka przeznaczyć na wynagrodzenia dla zawodników w konkretnym sezonie. Czym skutkuje przekroczenie jej?

Tutaj odpowiedź nie jest prosta, ponieważ wyróżniamy tzw. „soft cap” oraz „hard cap”, czyli „miękki” lub „twardy limit”. Ten drugi jest stosowany w NFL i jest o wiele prostszy – po prostu nie można go przekroczyć. NBA podchodzi do sprawy liberalnie i zezwala na pewne odstępstwa od tej reguły, czyli tzw. wyjątki („exceptions”).

Wyjątki oraz „CBA” pozostawimy sobie jednak na kolejne odsłony cyklu „Koszykarskie paragrafy MVP”. Zachęcamy do czytania pozostałych artykułów tej serii, np. ten o wolnych strzelcach w NBA.

Bartłomiej Berbeć
@bartekberbec