Pojedynek na absolutnym szczycie! Toronto Raptors i Golden State Warriors dostarczyli świadkom tego starcia koszykarskich emocji na najwyższym poziomie. Ostatecznie po znakomitej walce, ekipa z Kanady musiała uznać wyższość mistrzów.

 

Jeśli chcesz pokazać znajomemu mecz, który przekona go do regularnego oglądania i śledzenia NBA, pokaż mu rywalizację Raptors z Warriors. Kilka dni po pokonaniu we własnej hali Cleveland Cavaliers, Raptors stanęli w szranki z gośćmi z Oakland. Ekipa Steve’a Kerra przystępowała do tego pojedynku już ze Stephenem Currym w składzie. Rozgrywający opuścił dwa ostatnie mecze swojego zespołu z powodu obolałej prawej kostki. W meczu przeciwko Raps był pierwszoplanową postacią i pomógł zatrzymać pogoń gospodarzy w drugiej połowie. W pierwszych 24 minutach Warriors zbudowali już 24-punktową przewagę.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Trafiali na oszałamiającej 71% skuteczności i zdobyli 81 punktów przed zejściem do szatni! Toronto nijak nie potrafiło poradzić sobie z intensywnością narzuconą przez gości. Trudno powiedzieć, co się stało w trakcie przerwy. Dwane Casey zmotywował swoich graczy do walki, a Warriors odrobinę się rozluźnili. Dzięki temu w samej końcówce Raptors wrócili do gry! Na minutę przed końcem, trafienie DeMara DeRozana zmniejszyło stratę gospodarzy do punktu (122:123). Curry w kolejnej akcji spudłował dwie próby z linii rzutów wolnych, więc Raps mieli szansę na objęcie prowadzenia. Tym razem jednak rzut DeRozana był nieskuteczny.

Po drugiej strony przewagę GSW do 3 oczek powiększył Kevin Durant. Ratować sytuację próbował dla gospodarzy C.J. Miles, ale jego próba z dystansu nie przyniosła wyrównania. Dwa trafienia z linii wolnych Curry’ego zamknęły rywalizację. To dwunasta wygrana z rzędu GSW na wyjeździe i ósma z rzędu w rywalizacji z Raptors. Najlepszym graczem na parkiecie był DeRozan kończąc mecz z linijką 42 punktów (17/31 FG, 8/10 FT), 5 zbiórek i 3 asyst. Dla zwycięzców punktowali głównie Thompson – 26 z 16 rzutów, Durant – 25 z 18 rzutów i Curry – 24 oczka (6/12 FG, 10/12 FT). Ale za postawę Raptors w drugiej połowie ogromne brawa. Zwłaszcza, że znów grali bez Kyle’a Lowry’ego.

Zobacz także: James rządzi na twitterze
fot. Ken Blaze
Michał Kajzerek
@mkajzerek