Atlanta Hawks dobrze odrobiła zadanie przed meczem w Oklahomie. Wychodząc na parkiet bez Dwighta Howarda zaproponowali, by Russell Westrbook zwolnił wszelkie hamulce i rozgrywał kolejną noc życia. Zdawali sobie sprawę, że bez wsparcia dobrze pokrytych kolegów nie da sobie rady.

 

To pułapka, którą w tym sezonie stosować będzie zapewne więcej ekip. Bez Victora Oladipo, w rotacji Oklahomy City Thunder nie ma poważnego ofensywnego zagrożenia oprócz tego, co gwarantuje Russell Westbrook. 14 punktów z 14 rzutów Andre Robersona i 15 oczek z ławki Jeramiego Granta było wynaturzeniem bez większych konsekwencji dla Hawks. Paul Millsap rozegrał świetnie spotkanie jako fałszywa piątka. Na 12 sekund przed końcem meczu trafił game-winnera. Thunder mogli odpowiedzieć, ale najpierw Russell spudłował za trzy, a Steven Adams dobijał piłkę po czasie.

Mimo wszystko to nie był jeden z tych meczów, w których Westbrook forsował grę i cierpiała na tym cała drużyna. W ostatecznym rozrachunku skończył delikatnie poniżej 50% z gry, notując 46 punktów (16/33 FG, 3/10 3PT, 11/13 FT), 11 zbiórek i 7 asyst. Trik gości z Atlanty polegał na tym, że albo odcinali środek pola przed penetracjami Russella – stąd 10 prób z dystansu, albo tak dobrze odcinali wszelkie linie podania, że siłą rzeczy lider Thunder samodzielnie musiał zakończyć kolejne posiadanie swojego zespołu. Objawił się w tym starciu taktyczny kunszt Budenholzera.

Hawks nie są co prawda perłą League-Passa, ale praca całej drużyny pod kątem koszykarskiego widowiska jest naprawdę ciekawym zjawiskiem. Tak bardzo widać kto był mentorem Budenholzera. Extra-passy, pick-and-rolle – w przypadku drużyny z Atlanty strategia ma pierwszeństwo, co nie jest standardem dla wszystkich w NBA. Poprzedniej nocy strategia pomogła im wygrać ważne wyjazdowe spotkanie. Zespół wrócił na pułap 0.500 i próbuje odrobić straty wynikającego z 6-meczowej serii porażek.

fot. Sue Ogrocki
Michał Kajzerek
@mkajzerek