Ekipa z Toronto grając w historycznych trykotach Huskies ma bilans 3-0. Raptors powinni pomyśleć nad konkretnym terminarzem grania w tych strojach, skoro do tej pory przyniosły im tyle szczęścia. Szczególnie dobrze w niebieskim było DeMarowi DeRozanowi.

 

To było spotkanie na szczycie wschodniej konferencji. Boston Celtics i Toronto Raptors na ten moment stanowią podgrupę, która rozgrywa własny sezon, gdzieś za plecami Cleveland Cavaliers. Próbują co prawda gonić mistrzów, ale ciągle brakuje im kilku elementów, by stać się dla Jamesa i spółki poważnym zagrożeniem. C’s przystępowali do tej rywalizacji wygrywając cztery poprzednie mecze, z kolei Raptors próbowali przerwać dwumeczowy poślizg. Ekipa Dwane’a Caseya przechodzi w ostatnich tygodniach mały kryzys i potrzebowała meczu, który pomógłby zawodnikom odzyskać nieco pewności siebie. Zatem DeMar DeRozan czuł na swoich barkach dużą odpowiedzialność.

W trzeciej kwarcie lider Raptors zanotował 19 punktów pomagając swojej ekipie zredukować stratę. Z kolei w końcówce spotkania wykorzystywał wygrane przez Huskies zbiórki i razem z Kylem Lowrym napędzał atak swojej drużyny. Gdy na niespełna 3 minuty przed końcem Celtics stracili prowadzenie po trójce Lowry’ego, nie mieli już w sobie wystarczająco dużo motywacji, by wrócić do walki. DeRozan doskonale wykorzystał sprzyjające mu warunki, kończąc spotkanie z dorobkiem 41 punktów (16/29 FG, 1/2 3PT, 8/9 FT), rekordowymi 13 zbiórkami i 2 przechwytami. Jego koszykarska sztuka to operowanie na półdystansie. Z wszystkich 16 trafionych prób, tylko jedna leciała zza 7,25.

Celtics po tej porażce są 3-10 w starciach z drużynami TOP 10 ligi. Momentami mieli Raptors w garści, ale przegrali na tablicach 50:33 po 23 zbiórkach Jonasa Valanciunasa i to ten element gry przechylił szalę na stronę gospodarzy. Reprezentant z Litwy nie odmówił sobie po meczu złośliwość, gdy stwierdził, że Celtics walczą w tym sezonie o miejsce numer dwa, natomiast Raptors biją się o jedynkę. Z bilansem 25-13 Huskies muszą liczyć na załamanie formy mistrzów i dużo szczęścia w swoich meczach. Nie będzie niespodzianką, jeśli sezon regularny w TOP 3 wschodu zakończy się w takiej kolejności, jaką mamy po 1/3.

fot. Brian Spurlock
Michał Kajzerek
@mkajzerek