James Harden znalazł się na trzecim miejscu w naszym ostatnim rankingu MVP. Tuż za LeBronem Jamesem i Russellem Westbrookiem. Długo na odpowiedź lidera Houston Rockets nie czekaliśmy. W ostatnim meczu poprowadził ofensywnych Rockets do siódmej wygranej z rzędu.

 

Houston Rockets w grudniu jeszcze nie przegrali. Są obecnie najgorętszą ekipą zachodniej konferencji. Mike D’Antoni jakiś czas temu zastąpił w pierwszej piątce Erica Gordona, wracającym do zdrowia Patrickiem Beverleyem. Mało popularny ruch w przypadku tego szkoleniowca, bowiem w tym konkretnym przypadku postawił obronę przed atakiem. Obecność Beverleya miała zwolnić Jamesa Hardena z części defensywnych obowiązków. Beverley po prostu zaczął przejmować na siebie najtrudniejsze match-upy. Harden dzięki temu większą część energii może przełożyć na atak, co prawie zawsze działa na korzyść Rockets.

Ekipa z Houston poprzedniej nocy gościła u siebie Brooklyn Nets, którzy przy okazji tego meczu przywrócili do składu Jeremy’ego Lina. Na 40 sekund przed końcem, po trafieniu Joe Harrisa goście doprowadzili do remisu 118:118. Kolejne cztery oczka trafił Eric Gordon, wykorzystując wszystkie wizyty na linii rzutów wolnych. Jednak przez mecz drużynę z Teksasu prowadził Harden, notując ostatecznie 36 punktów (12/27 FG, 4/11 3PT, 8/12 FT), 11 asyst, 8 zbiórek, 2 przechwyty i 4 straty, co przy jego dominacji na piłce nie jest dramatem.

Zatem James również chce mieć mocne argumenty w walce o nagrodę dla MVP sezonu regularnego. Bardzo szybko znalazł wspólny język z Mikem D’Antonim, co jest kluczowe dla rozwoju systemu Rockets. Poza tym ekipie udało się zebrać sensownie pasującą do siebie grupę zawodników. Jednym z najważniejszych elementów zarówno w grze drużyny, jak i funkcjonowaniu Hardena będzie pomoc, jaką z ławki udzieli Eric Gordon. Znakomity początek sezonu combo-guarda pozwolił D’Antoniemu uczynić z zawodnika klasyczne instant-offense. Gordon wchodzi z ławki i zapewnia uderzenie. Harden z pewnością nie narzeka na to, że koledzy biorą na siebie większą odpowiedzialność.

fot. Thearon W. Henderson
Michał Kajzerek
@mkajzerek