God Shammgod to koszykarska legenda – jego nazwisko oznacza jeden z najtrudniejszych zwodów. Russell Westbrook wykonał go w perfekcyjnej formie podczas meczu z Phoenix Suns. W ogóle to była niemal perfekcyjna noc dla lidera Oklahomy City Thunder.

 

To był trzeci mecz OKC bez leczącego kontuzjowany nadgarstek Victora Oladipo. Zespół z Oklahomy po dwóch porażkach z rzędu gościł na własnym parkiecie Phoenix Suns. Russell Westbrook kilka dni wcześniej mówił o tym, że ma już serdecznie dość rozmów o jego triple-double. Całe otoczenie grało mu na nerwach powodując, że Russ w swojej głowie słyszał „triple-double, triple-double” odbijające się niczym echo. Rozgrywając serią siedmiu meczów z minimum 10/10/10 postawił sobie poprzeczkę tak wysoko, że gdy nie sprostał wyzwaniu to ludzie natychmiast zaczynali pytać co się stało. Po meczu z Suns nie mają powodów do zmartwień.

Thunder kontrolowali przebieg spotkania, nawet w 20-punktowej trzeciej kwarcie Devina Bookera. West na ofensywną szarże drugoroczniaka Słońc sam odpowiedział 17 oczkami. Skończył to spotkanie z dorobkiem 26 punktów (9/17 FG, 7/7 FT), 22 asyst, 11 zbiórek, 2 przechwytów i bloku. To jego pięćdziesiąte triple-double w karierze, trzynaste w tym sezonie. Natomiast mocno wyśrubowana liczba asyst zawodnika to rekord jego kariery. Przez cały mecz znakomicie wykorzystywał zapadającą się na niego defensywę, obsługując podaniami swoich otwartych kolegów. Beneficjentem był zwłaszcza Steven Adams – 19 oczek z 13 rzutów.

Oglądanie „dobrego Russella” zawsze jest dla fana koszykówki swego rodzaju atrakcją. Zawodnik staje się definicją tego, co NBA reprezentuje swoim poziomem. Jest nieosiągalny dla defensywy przeciwnika, robi wszystko na co tylko ma ochotę. W samej pierwszej połowie poprzedniego meczu zanotował 12 podań zakończonych celnym rzutem któregoś z kolegi. Gdy nie forsuje bezmyślnie gry, prosty system Billy’ego Donovana przynosi OKC wiele dobrego. Niemal wszystko w założeniach Thunder opiera się na tym, jak wiele uwagi defensywy przyciągnie najlepszy gracz rotacji.

fot. Ezra Shaw
Michał Kajzerek
@mkajzerek