W porażce Washington Wizards z San Antonio Spurs, Marcin Gortat rozegrał swój najlepszy mecz rozgrywek na 21 punktów, 18 zbiórek, 2 asysty, 2 przechwyty i 2 bloki. Co więcej zanotował już jedenaste double-double w sezonie 2016/2017. Nasz rodzynek w najlepszej lidze świata jest jednym z czołowych zbierających.

 

Po 18 meczach sezonu Marcin Gortat notuje na swoje konto średnio 11,8 punktu, 12,1 zbiórki, 1,5 asysty i 1,2 bloku trafiając 58% rzutów. Na ten moment zawodnik Wizards znajduje się na piątym miejscu w zestawieniu najlepiej zbierających. Jest również piątym najskuteczniejszym graczem w lidze. Zatem zaznaczył swoją obecność w TOP 5 dwóch niezwykle ważnych kategorii statystycznych. Po przejęciu drużyny z DC przez Scotta Brooksa, priorytety w ekipie Polaka uległy zmianie. Jeśli oglądacie Wizards regularnie, w oczy rzuci wam się m.in. to, że jednym z naczelnych przykazań ofensywy Wizards jest szukanie Bradleya Beala na samym początku posiadania. Gortat czasami jest czwartą, nawet piątą opcją.

Brad w meczu z San Antonio Spurs był 5/5 za trzy i jeśli uniknie problemów ze zdrowiem, to przez cały sezon może grać na poziomie All-Stara. John Wall sprawia wrażenie gotowego pomóc swojemu koledze z obwodu. Jeszcze przed sezonem nastąpiło wielkie poruszenie, bo panowie mieli w niebezpośredni sposób zakomunikować, że nie bardzo za sobą przepadają. Tymczasem ich komunikacja na parkiecie z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej. Wall rozdał 15 asyst w porażce ze Spurs. Swoją drogą to niesłychane, że trzech graczy Wizards zagrało na tak dobrym poziomie, a mimo to opuszczali AT&T Arena ze spuszczonymi głowami.

Gortat tymczasem rozgrywa udany początek swoich dziesiątych rozgrywek w karierze. Scott Brooks poprosił go o większe skupienie na zadaniach defensywnych, dlatego w ataku Wiz rola MG bardzo często sprowadzała się do stawiania dobrych zasłon. To kolejny niezwykle ważny element w grze Polaka. De facto opanował go na tyle dobrze, że w zaawansowanych statystykach znalazł się na pierwszym miejscu w liczbie asyst notowanych po wyjściu z zasłon. Małe rzeczy, ale mają duży wpływ na efektywność ataku. Absencja kontuzjowanego Iana Mahinmiego zmusiła Gortiego do naprawdę wytężonej pracy.

Polak jest w najlepszym dla siebie okresie. Jego ciało co prawda męczy się coraz bardziej, ale Gortat znalazł sposób na to, by utrzymać je w dobrej kondycji. Łatwo to przeoczyć, a przecież w tej lidze tak trudno o utrzymanie zdrowia przez 82 mecze sezonu regularnego. Odpukać – w przekroju całej kariery zdarzyła mu się jedna poważna kontuzja. Organizm Polaka jest świetnie przygotowany do wymagań sezonu regularnego NBA i Wizards korzystają z tego ile tylko mogą. Trudno powiedzieć, kiedy Mahinmi będzie w stanie wesprzeć zespół z ławki. Francuz podpisany latem na 70 milionów dolarów pierwsze miesiące z drużyną spędził na rehabilitacji.

Mahinmi miał być siłą ławki rezerwowych Wizards. Tymczasem Brooks ma nie lada problem, bo produktywność rezerwowych do tej pory bardzo rzadko była przewagą drużny z DC, za to znacznie częściej wpychała zespół w poważne tarapaty. Gortat zdążył przez ten fakt powiedzieć kilka słów, za które potem musiał przepraszać, jednak po jego komentarzach na temat „jednej z najsłabszych ławek w lidze” wiele już nie pozostało. Poza tym fani Wiz byli po stronie Polaka, chwaląc go za to, że mówi jak jest. Co z wyborem Polskiego Młota do meczu All-Star? Czy w tym sezonie Polak ma szansę załapać się na ławkę? Potrzebowałby dużo przychylności ze strony trenerów, a ci do tej pory niechętnie mu sprzyjali. Myślicie, że ma jeszcze szansę na spełnienie swojego marzenia o grze w Meczu Gwiazd?

fot. Rocky W. Widner
Michał Kajzerek