Kilka słów o tegorocznych Campach Marcina Gortata!

 

Ostatnie trzy tygodnie spędziłem na obozie Draft Camp i powiem, że czułem pewien przesyt koszykówki. Dużo treningów, dużo rozmów i jeszcze więcej emocji podczas turniejowej części DC dało mi w kość. Dlatego też do ostatniej chwili myślałem, czy tak naprawdę warto jechać do Łodzi na mecz wieńczący 10. Camp Marcina Gortata.

Myślałem „Gdyby to było jakieś naprawdę ważne spotkanie lub było tylko ciut bliżej domu…”

Ostatecznie przełamałem się i postanowiłem dać szansę konfrontacji Marcin Gortat vs reprezentacja Wojska Polskiego. Pomyślałem, że nawet dla czystej formalności pojadę, żeby przynajmniej przekonać się, że to nie było warte straty pogodnej niedzieli.

Spodziewałem się pustek, braku zainteresowania i głupiutkiego meczu, który odbywał się tylko dla formalności a zastałem fajnie zrealizowaną imprezę, na której koszykówka była świętem, festiwalem dla rodzin często ciągniętych przez swoje dzieci z całej Polski.

Może faktycznie łódzka hala Ergo Arena nie była zapełniona do ostatniego miejsca, jednak 8,5 tysiąca widzów to naprawdę dobry wynik w naszym kraju. Ci, którzy postanowili w upalne letnie popołudnie przybyć na to wydarzenie nie powinni czuć się zawiedzeni. Spotkanie przeplatały konkursy, pokazy oraz inne aktywności. Gwiazdy były dostępne dla publiczności i nawet Otto Porter nie stronił od zdjęć czy wręczania autografów. Przez moment można było się poczuć jak na jednym spotkań Washington Wizards.

Zresztą trudno nie uciec od amerykańskich skojarzeń z tej imprezy. Kultywowanie szacunku do armii i żołnierzy, sposób „sprzedania” widzom show czy profesjonalna obsługa tego wydarzenia przez fundację MG13. To są wzorce, którymi kierować się nie tylko prywatne fundacje, ale również organy państwowe, których statutowym celem powinna też być popularyzacja dyscypliny sportu w kraju.

6. w historii mecz Gortat Team Vs Wojsko Polskie ostatecznie wygrała ekipa Marcina Gortata 77 – 71, jednak nie chodzi o to, kto był górą w tym starciu. Najważniejsze, że ktoś postanowił wyeksponować koszykówkę w Polsce – wyjazdy dla dzieci do USA, sprowadzanie graczy i trenerów z NBA (nie zapominając o maskotce Wizards)

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Możemy, na co dzień różnie oceniać grę Marcina w NBA, jednak jubileuszowa edycja Campów wraz z wisienką, czyli meczem Marcin Gortat vs Wojsko to bezapelacyjnie występ, na co najmniej 40 punktów( na skuteczności 100% FG i FT), 20 zbiórek (z czego 19 ofensywnych) i 12 bloków.

Jeśli chodzi o część „campową” to należy jeszcze wspomnieć o III edycji Campów dla dzieciaków niepełnosprawnych. To wielka sprawa, że pomimo napiętego terminarza tej imprezy w tym też Marcina Gortata i jego gości udało się wcisnąć tak ważny element. W zasadzie w Polsce brak jakichkolwiek większych inicjatyw tego typu dla dzieci. To nisza, którą Fundacja Gortata zaczyna zapełniać coraz bardziej.

Koszykarze na wózkach mieli również swoje „pięć minut” podczas łódzkiego wydarzenia. Ci, którzy weszli kilkanaście minut przed meczem wieczoru mogli zobaczyć pełnoprawne spotkanie naszej kadry „wózkarzy”. Ten, kto nigdy nie widział tej odmiany koszykówki, niech żałuje! Można obejrzeć Murdeball 10 razy, lecz bez obejrzenia kilkunastu minut tego rodzaju koszykówki nie zrozumie się jak trudny jest ten sport. Nawet dla pełnosprawnych koszykarzy, co również mieliśmy okazję zobaczyć.

Mówią, że najtrudniejszy jest ten pierwszy raz. W tym przypadku pierwszy mecz MG vs WP w Łodzi można nazwać sukcesem. To prawda, że przez ten mecz sytuacja polskiego basketu się nie zmieni, jednak to wyraźny sygnał – kibiców koszykówki w tym kraju nie brakuje, tak samo jak dzieciaków garnących się do tego sportu. Dlatego może wreszcie czas podkręcić obroty w poszukiwaniu następnych Ponitków, Karnowskich, Waczyńskich lub Gortatów?

Zobacz także: Giannis: W przyszłym sezonie mogę zostać MVP
Michał Górny
fot. Piotr Kucza/FOTOPYK