Marcin Gortat przygotowuje się do swojego piątego sezonu z Washington Wizards. Polak wrócił już do Stanów Zjednoczonych, by dołączyć do kolegów z drużyny, którzy zaplanowali wspólne treningi. Za miesiąc rusza obóz przygotowawczy.

 

Tuż po zakończeniu poprzedniego sezonu, Marcin Gortat poruszył środowisko wokół siebie, gdy stwierdził, że musi przemyśleć to, czy na pewno pasuje do drużyny Scotta Brooksa. Siłą rzeczy pojawiły się pewne wątpliwości w kontekście przyszłości naszego jedynaka. Umowa Gortata jest ważna do 2019, więc przez kolejne dwa sezony wysoki będzie miał związane ręce. Jeżeli w DC planowaliby skorzystać z Marcina jako karty przetargowej, to prawdopodobnie dopiero za rok, gdy będzie na schodzącej umowie. Za grą Polaka nadal idzie konkretna wartość – pozostaje zdrowy i dostarcza solidne wsparcie po obu stronach.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Dotąd Marcin nie uczestniczył w letnich obozach organizowanych przez jego kolegów. Wręcz błagał, by usunęli go z grupy na jednym z komunikatorów, ponieważ cały czas budzili go w nocy z uwagi na różnicę czasu. Tym razem jednak Gortat pojechał do Los Angeles, by rozpocząć pracę. Z uwagi na to, że Polak zakończył już swoją karierę reprezentacyjną, ma teraz więcej czasu na odpowiednie przygotowanie do sezonu. W jego wieku zabezpieczenie swojego zdrowia i dbanie o formę ma kluczowe znaczenie. Center nie regeneruje się tak szybko jak parę lat temu, ale ciągle cieszy się końskim zdrowiem, co też jest jedną z jego największych wartości.

– Przede wszystkim, od początku wiedziałem, że tutaj wrócę. Nadal mam kontrakt, dwa zagwarantowane lata i jestem zawodnikiem Wizards. Podczas wywiadów kończących sezon po prostu starałem się przygotować na najgorsze – mówi. – W tym biznesie musisz być gotowy. Pewnego dnia może zadzwonić telefon i w słuchawce usłyszysz, że drużyna zmierza w innym kierunku i właśnie Cię przehandlowała. Przechodziłem przez to już dwa razy. Powiedziałem, że porozmawiam z agentem o możliwościach, ale nie stwierdziłem, że chcę zostać wytransferowany; że odchodzę i nie chcę grać dla Wizards. Nie jest też sekretem, że moja pozycja w drużynie mocno się zmieniła. Po intensywnych 40/50 meczach, nagle moje minuty znacznie spadły. Nie miałem tylu okazji do egzekucji, co w poprzednich latach – dodał.

Gortat obowiązki musiał dzielić z Ianem Mahinmim, który dotąd miał duże kłopoty z utrzymaniem pełni zdrowia. Mimo to Polak stara się spoglądać na wszystko z szerszej perspektywy i w pierwszej kolejności walczyć z drużyną o najwyższe cele. Nie ukrywa jednak, że momentami sytuacja była dla niego naprawdę trudna. Nie do końca wiedział, czego może się spodziewać i to całkowicie wybijało go z komfortu, jakim cieszył się w pierwszej połowie rozgrywek. Możemy zatem oczekiwać, że Marcin przed kolejnym sezonem poprosi Scotta Brooksa, by ten precyzyjniej wyjaśnił mu swoje oczekiwania. W 82 meczach poprzedniego sezonu MG notował 10,8 punktu, 10,4 zbiórki trafiając 58 FG%.

– W play-offach miałem mecze, w których grałem na sto procent moich możliwości, a kolejnego dnia byłem całkowicie poza grą – kontynuuje. – Nie było łatwo, ale takie rzeczy nie oznaczają od razu, że nie chcę być z tą drużyną. Po prostu przygotowywałem się do ewentualnego transferu. Doskonale wiem, że nie jestem już najmłodszy – skończył.

Zobacz także: Mike Taylor przedłuży umowę!
fot. Wojciech Figurski / 058sport.pl
Michał Kajzerek
@mkajzerek