Minął listopad, co oznacza, że powoli klaruje się sytuacja w tabeli wschodniej i zachodniej konferencji. Poznajemy odpowiedzi na coraz więcej pytań, które stawialiśmy jeszcze przed rozpoczęciem sezonu regularnego. Russell Westbrook w międzyczasie jest na drodze statystycznych rekordów i szalonych liczb. Lider Oklahomy City Thunder jeszcze przed rozpoczęciem ostatniego miesiąca roku miał średnie na poziomie triple-double, dlatego też otwiera nasze zestawienie MVP Power-Rank.

5. Kawhi Leonard, Spurs

Gregg Popovich powiedział ostatnio, że San Antonio Spurs nie mogą brać Kawhiego Leonarda za pewnik, mimo iż ten stał się dla systemu graczem najbardziej godnym zaufania. To najprawdopodobniej najbardziej szczery i prawdziwy komplement, jaki zawodnik mógłby usłyszeć od trenera pokroju Popa. Leonard jest już gwiazdą w pełnym tego słowa znaczeniu. Nadal mimo to nie dotarł do pełni swojego potencjału. Ba! On nawet nie odkrył jeszcze rzeczy, które przyjdą wraz z doświadczeniem i pojawią się w jego grze bliżej tzw. prime-time’u. Nowy ofensywny i defensywny lider Spurs ma za sobą dobry początek sezonu. Funkcjonuje zarówno jako egzekutor gry na koźle, jak i magnez, który przyciąga obrońców, gdy Kawhi porusza się bez piłki. W ostatnim zwycięstwie SAS nad Dallas Mavericks spuścił mimo wszystko z gazu notując tylko 21 punktów na skuteczności 5/16 z gry. W przekroju 19 dotychczasowych meczów zdobywał na swoje konto 24,4 punktu, 6,1 zbiórki, 3 asysty i 2,2 przechwytu na skuteczności 45% z gry i 38,1% z dystansu.

4. LeBron James, Cavaliers

Lider Cleveland Cavaliers i świeżo upieczony 3-krotny mistrz NBA również notuje statystyki, które romansują z poziomem triple-double. Z tym że na początku rozgrywek 2016/2017 dzieje się dokładnie to samo, co miało miejsce w poprzednich latach – na razie oglądamy tylko namiastkę możliwości 4-krotnego MVP. Jego prawdziwa forma przyjdzie wtedy, kiedy w Ohio będą tego najbardziej potrzebować. James jest jednym z najmądrzejszych graczy w historii tej gry, nie mamy co do tego cienia wątpliwości. Rozgrywki zasadnicze wykorzystuje po to, by scementować drużynę i tchnąć w nią życie. Między innymi dzięki takiemu nastawieniu Kevin Love sam rozpoczął sezon, jak kandydat do MVP. Jednak Cavaliers przegrali dwa ostatnie mecze i w kolejnych pojedynkach potrzebują konkretnej reakcji, aby wrócić na odpowiedni tor. Niewykluczone, że to właśnie LBJ będzie tym, który postawi zespół z powrotem na nogi. Po 16 meczach notuje 23,1 punktu, 9,1 asysty, 7,9 zbiórki i 1,1 przechwytu trafiając 49,1 FG% i 35,2 3PT%.

3. James Harden, Rockets

To już kolejne podejście Houston Rockets do zaatakowania ścisłej czołówki zachodniej konferencji. Po zeszłorocznym rozczarowaniu, na sezon 2016/2017 James Harden otrzymał bardzo interesujący skład z elementami doskonale pasującymi do jego gry. Rotację zasilili m.in. Eric Gordon oraz Ryan Anderson. Obaj mogą funkcjonować dla Hardena jako gracze rozciągający grę, czyli potencjalny cel Jamesa, gdy ten decyduje się na penetrację. Lider Rockets ustalił z Mikem D’Antonim, że oficjalnie przejmie na swoje barki rolę prowadzącego gry. Oficjalnie, bo do tej pory występował jako dwójka, a przecież to głównie z jego kieszeni wychodziły asysty do kolegów. Nie nazwałbym Hardena znakomitym play-makerem, bardziej pragmatykiem, który stara się wykorzystać swoją grawitację. Mam na myśli to, że obrona zapada się do środka przy każdym kolejnym wjeździe zawodnika. Można odnieść wrażenie, że Harden dopiero zaczyna odkrywać dla siebie grę z pozycji rozgrywającego. Jego współpraca z D’Antonim nie mogła układać się lepiej i niech tak pozostanie. Zwycięstwo z Warriors zakończył mając na koncie 29 punktów, 15 zbiórek i 13 asyst. W przekroju sezonu zdobywa 28,7 punktu, 12 asyst i 7,6 zbiórki trafiając 44,5 FG% i 35% za trzy.

2. Kevin Durant, Warriors

Nowy podział obowiązków w Oakland jak na razie nie sprawia nikomu problemów. Kevin Durant w każdej kolejnej rozmowie przyznaje, że pod wodzą Steve’a Kerra uczy się o koszykówce nowych, fascynujących go rzeczy. Golden State Warriors w ostatnim meczu polegli po dogrywce z Houston Rockets Jamesa Hardena, ale nadal mają najlepszy bilans w sezonie, a KD wykręca liczby, jakby ponownie rozgrywał swój sezon MVP. Sytuacja miała być dla niego znacznie trudniejsza, dlatego kibice mogą być odrobinę zaskoczeni. Coach Kerr przyznał jakiś czas temu, że Stephen Curry w trakcie pre-season specjalnie odpuścił, aby na początku tego zupełnie nowego rozdziału – Durant zyskał więcej miejsca na swoją grę, na zaimplementowanie jej do nowego scenariusza. Nagle przybyło mu All-Starów w rotacji, ale panowie świetnie radzą sobie z podziałem obowiązków. W porażce z Rockets, nota bene pierwszej Warriors od 4 listopada, gdy niespodziewanie polegli przeciwko Los Angeles Lakers, KD zdobył 39 punktów, 13 zbiórek, 2 asysty, 3 przechwyty i 3 bloki. Trafiał jednak poniżej 50% z gry i tylko 3/11 z dystansu. Natomiast w przekroju 19 meczów rozgrywek notuje na swoje konto średnio 27,7 punktu, 4,6 asysty, 8,6 zbiórki, 1,7 bloku i 1,6 przechwytu trafiając 55,9 FG% oraz 42,3 3PT%.

1. Russell Westbrook, Thunder

Jedyną osobą, która jest w stanie zatrzymać Russella Westbrooka jest sam Russell Westbrook. Trudno znaleźć w lidze zawodnika, który grałby z równie wielką pasją, zaangażowaniem i energią. Jednak w przypadku lidera Oklahomy City Thunder medal ma bardzo wyraźne dwie strony, bo choć West jest w stanie każdego kolejnego dnia wykręcać naprawdę szalone liczby, to czasami jego egoizm jest tak bardzo niebezpieczne, że w konsekwencji przegrywa dla swojej drużyny mecze. Thunder z bilansem 12-8 są w czołówce swojej konferencji i trener Billy Donovan na pewno nie jest zadowolony z faktu, że tak wiele w jego drużynie uzależnione jest od dyspozycji dnia Westbrooka. Gracz jest w fenomenalnej formie, ale to nie wystarczy, aby zrobić różnicę w rywalizacji z pretendentami do tytułu. Może mimo wszystko wystarczyć, by Russ przed końcem sezonu był faworytem do zdobycia statuetki dla MVP sezonu regularnego. W wygranym przez Thunder meczu z Washington Wizards na parkiecie Verizon Center, Westbrook zanotował 35 punktów, 14 zbiórek i 11 asyst. Drużyna gości potrzebowała dogrywki, aby uporać się z kolegami Marcina Gortata. Średnie sezonu Westbrooka: 31,2 punktu, 10,5 zbiórki, 11,3 asysty, 42,6 FG%, 33,6 3PT%.

fot. Isaiah J. Downing
Michał Kajzerek