2000 – tyle trójek w NBA ma na koncie Stephen Curry. 29-letni Stephen Curry, który pod względem trafionych rzutów z dystansu jest na 8. miejscu w historii ligi. Wrażenie robi jednak zwłaszcza ilość spotkań, jakiej potrzebował do wyśrubowania takiego wyniku.

 

Parzymy na tabelę wszech czasów i jedna z liczb zupełnie nie pasuje tam do reszty:

2000 trafionych trójek w 597 meczach. Kyle Korvre ma ich ,,zaledwie” o sto więcej, a przecież dziurawił siatki w NBA, gdy Steph był jeszcze w liceum:

Kolejny na liście Vince Carter, którego Curry wyprzedzi pewnie na przełomie roku, do wyśrubowania swojej liczby potrzebował ponad dwa razy więcej spotkań (i sezonów).

Musiałby zdarzyć się cud, żeby przed zakończeniem kariery Steph nie znalazł się na szczycie tego zestawienia. Jedyną osobą, która wydaje się być obecnie na tym samym poziomie strzeleckim jest oczywiście druga połowa Splash Brothers – Klay Thompson. Klay, który rozegrał ponad 100 meczów mniej od Curry’ego, jest na 30. pozycji z 1414 trafieniami w dorobku.

Pytanie brzmi – czy Stephen Curry jest najlepszym strzelcem w historii NBA? Jeśli nie, to kto?

Przy okazji przypomina się oczywiście jedna z najlepszych chwil ostatnich lat w NBA. Pamiętacie?

Grzegorz Kordylas
Czytaj także: Shaun Livingston i sędzia Kirkland ukarani!