Tomek Gielo zaliczył najlepszy tydzień w swojej profesjonalnej karierze. Po 21 punktach w zeszłym tygodniu przeciwko Monbus Obradoiro, dzisiaj powtórzył ten wyczyn, do tego walnie przyczyniając się do zwycięstwa Joventutu Badalona nad Delteco GBC.

MVP! MVP! MVP!

Hala w Badalonie w zgodzie skandowała te trzy litery, kiedy na kilkadziesiąt sekund przed końcem meczu z Delteco GBC Tomek Gielo stanął na linii rzutów wolnych. Jeśli się nie mylę dopiero po raz pierwszy w tym sezonie zdarzyło się, żeby któryś z graczy Joventut został doceniony w ten sposób przez swoich kibiców. Krzyczeli siedzący przede mną najbardziej fanatycznie fani klubu, krzyczały boczne trybuny wyjątkowo wypełnione prawie w całości i krzyczała grubo ponad setka dzieciaków z różnych grup wiekowych trenujących w klubie, która zasiadła za jednym z koszy.

Być może wykrzyczeli o jedno MVP zbyt dużo, bo Tomek trafił tylko raz i stracił tym samym szansę na poprawienie swojego rekordu kariery w lidze ACB. Nie miało to jednak ostatecznie większego znaczenia, bo jego zespół miał już w tym momencie zapewnione zwycięstwo 76-67.

Gielo standardowo już wyszedł w pierwszej piątce, tym razem jednak czekało go nieco inne zadanie niż zwykle, bo Delteco wyszło w ustawieniu na „dwie wieże” z jednym z najlepszych graczy tego sezonu Holendrem Henkiem Norelem i Brytyjczykiem Danielem Clarkiem. Tomek często w tym sezonie bronił przeciwko „trójkom”, ale w takiej sytuacji musiał wrócić na swoją nominalną pozycję silnego skrzydłowego i radzić sobie z większymi rywalami.

Oznaczało to jednak również, że oni musieli sobie radzić z nim.

Gielo otworzył wynik spotkania trójką ze szczytu i przez pierwszych kilka minut tego spotkania Joventut nie oglądał się za siebie. Piłka chodziła po obwodzie, jak gdyby zagrywki wywoływał Gregg Popovich, a energia w defensywie od pierwszych sekund postawiła całą halę na nogi. Wydawało się, że „zieloni” rozstrzygną losy tego spotkania jeszcze przed końcem pierwszej kwarty.

9-0

16-2.

Bum.

 20-6.

Tomek trafił w tym czasie dwukrotnie z dystansu i nie był daleki od tego, by trafić też trzeci raz. W tym sezonie trafia 49% swoich rzutów za trzy i miejscowi kibice nauczyli się już wstawać z miejsc, gdy piłka trafia w jego ręce, przekonani, że zaraz będą mieli powody do radości.

Joventut jest jednak młodym zespołem i momenty natchnionej gry przeplata przestojami. Wystarczyło kilka minut drugiej kwarty, by gracze z San Sebastian dogonili gospodarzy i do przerwy przegrywali już tylko 36-40.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Gielo rozpoczął drugą połowę na ławce rezerwowych i wyglądało na to, że trener Ocampo będzie chciał próbować innego ustawienia przeciwko wysokim rywali. Jakikolwiek byłby jego pomysł, szybko jednak został odłożony na bok, bo kiedy Polak wrócił na parkiet z miejsca odcisnął swoje piętno na meczu. Szybko trafił kolejną trójką, za chwilę poszedł na linię i trafił osobiste, a następnie poprawił w ten sposób:

I choć już w tym momencie mógłby skończyć i cieszylibyśmy się z kolejnego świetnego spotkania w jego wykonaniu, to wcale kończyć nie miał zamiaru. Kiedy przyszło do najważniejszych momentów spotkania, gracze Joventut nie byli w stanie powstrzymać pod koszami swoich rywali i prawdopodobnie skończyłoby się to w nieprzyjemny sposób, gdyby nie kolejne fantastyczne akcje Polaka. Najpierw trójką zatrzymał „run” Delteco, by na minutę przed końcem znów w prawym narożniku „zawiesić” Daniela Clarka i tym razem trafić trudny rzut z półdystansu, który właściwie odstawił mecz do zamrażalnika.

Po meczu mieliśmy okazję, żeby chwilę porozmawiać o jego występie i zbliżających się meczach kadry:

Tomek jest w trakcie najlepszego momentu w swojej profesjonalnej kariery. Od początku sezonu spłaca kredyt zaufania, jaki dostał od trenera Diego Ocampo, który znalazł dla niego idealną rolę, nowoczesnego stretch-4, i 3-and-D, który może bronić kilka różnych pozycji (dzisiaj switchował nawet na rozgrywającego), ale ostatnie mecze muszą być zaskoczeniem nawet dla niego. Styl gry Joventutu pozwala mu znajdować sporo czystych pozycji za łukiem i – jak powiedział mi po meczu – czuje się coraz pewniej i kiedy tylko dostaje piłkę, od razu składa się do rzutu. Dzisiaj do tego wykorzystywał też mismatche i nabierał wolniejszego od siebie zawodników na pompki, co pozwalało mu znajdować otwartą drogę do kosza (Przy takiej skuteczności jaką prezentuje, takich szans będzie miał coraz więcej, bo przedmeczowe raporty z pewnością zwracać będą uwagę na to, by nie zostawiać mu zbyt wiele wolnego miejsca.

Joventut wygrał 3 z 4 ostatnich meczów i po kiepskim początku sezonu pnie się w górę tabeli. Przyszłość wygląda optymistycznie, bo zespół jest coraz bardziej zgrany i – przede wszystkim – gra z charakterem, w czym duża zasługa naszego rodaka.

Co u innych Polaków?

Mateusz Ponitka zaliczył kolejny dobry występ i znów był najlepszym strzelcem swojej drużyny (15 punktów, 3 zbiórki), ale jego Iberostar znajduje się w kryzysie i przegrał po raz czwarty z rzędu, tym razem z Monbus Obradoiro 64-75.

Zupełnie inne nastroje panują w Andorze, gdzie MoraBanc jest na fali wznoszącej i wygrał po raz trzeci w czterech ostatnich meczach. Tym razem ofiarą Przemka Karnowskiego i jego kolegów padła Unicaja Malaga (66-60) z Adamem Waczyńskim w składzie. Karnowski miał kłopoty z faulami i w 12 minut zaliczył 2 punkty i 4 zbiórki. Po drugiej stronie Waczyński z 14 punktami był najlepszym strzelcem swojej drużyny.

Michał Michalak zagrał tylko przez dwie minuty w przegranej z Montakit Fuenlabrada 82-88.

Zobacz także: 13 lat temu – Malice at the Palace
fot. David Grau
Przemek Kujawiński @sobriquet84