Znowu to samo. Rick Carlisle nie jest trenerem, który pozwoli sobie wejść na głowę. Fred Hoiberg? W rzeczywistości, w której musi dyscyplinować grupę profesjonalistów nie odnalazł się tak dobrze, jak z dzieciakami college’u. Nagle zawodnicy nie patrzą na niego jak na wskazówkę dotycząca swojej przyszłości.

 

Generalnie nie powinienem o Fredzie Hoibergu nawet wspominać. Przecież to Jim Boylen dostał od Rajona Rondo ręcznikiem. Pomiędzy dwójką wywiązała się niezdrowa jak na warunki meczowe dyskusja. Jak na złość wszystko przy okazji rywalizacji z Dallas Mavericks. Rick Carlisle zapewne nie był zdziwiony. Sam przeszedł z Rajonem Rondo nie taki mały kryzys. To pierwszy szkoleniowiec bierze na siebie odpowiedzialność za utrzymanie zdrowej atmosfery w drużynie, dlatego nie Boylen, a Hoiberg stał się tematem przy okazji ostatnich komplikacji z rozgrywającym.

Bulls z bilansem 11-10 są na siódmym miejscu w konferencji wschodniej i na razie trudno mówić o zmianie przez Hoiberga podejścia. Mówię o zmianie, która miała nastąpić po jego debiutanckich rozgrywkach na stanowisku. Bardzo trafnym podsumowaniem tego okresu była wypowiedź Jimmy’ego Butlera, który poprzez dziennikarzy prosił trenera, by ten nie był wobec niego tak bardzo pobłażliwy. Butlerowi zwyczajnie brakowało wkur****** Toma Thibodeau. Rajon Rondo po opuszczeniu Bostonu także zdaje się mieć problem ze znalezieniem motywacji w kimkolwiek, kto nie jest Docem Riversem.

Sytuacja z meczu przeciwko Mavs działa się pod wpływem emocji, którym rozgrywający Chicago Bulls bardzo łatwo ulega. Zatem jego przeprosiny i kajanie ostatecznie mogą nie mieć większego znaczenia.

– Jako rozgrywający powinienem lepiej poradzić sobie z tą sytuacją. Jednak kiedy mam coś do powiedzenia to nie będę się wahał. Cały czas chodzi mi o dobro drużyny. Jeśli robię to w niewłaściwy sposób, to spróbuję nad tym popracować. Ale nie jestem egoistą. Zawsze staram się oglądać z kolegami wideo z meczów, aby im pomagać. To część tej gry – dodał.

Ciągle nie ma żadnej gwarancji, że Rondo za kilka meczów nie zacznie rzucać ręcznikami, jeśli któryś z trenerów będzie mu przeszkadzał. To niezwykle inteligentny gracz o bardzo trudnym charakterze. Jego wypowiedzi są niemal idealnie skrojone do sytuacji – owszem, między wierszami obiecał poprawę, ale przy okazji subtelnie zaznaczył, iż nie będzie stał z założonymi rękoma, gdy pomiędzy nim i trenerami wystąpi różnica zdań. Oby nie było to zapowiedzią kolejnych problemów, bo tych Fred Hoiberg ma już na głowie wystarczająco dużo.

fot. LM Otero
Michał Kajzerek
@mkajzerek