Po sezonie, w którym został najlepszym obrońcą roku, wszystko dla Joakima Noah skręciło w bardzo złym kierunku. Kontuzje uniemożliwiły mu grę i zaczęły zabierać coraz więcej czasu. Zawodnik spróbuje się obudować w… G-League.

 

Joakim Noah jest zdrowy, ale znalazł się na końcu rotacji Jeffa Hornacka. New York Knicks rok temu podpisali z Noah 4-letni kontrakt za 70 milionów dolarów. To obecnie jedna z najgorszych umów w lidze i w zasadzie nie ma możliwości, by Knicks w jakikolwiek sposób Francuza wytransferowali. Ten musi cierpliwie czekać na swoją szansę. Na razie jednak Jeff Hornacek nie widzi możliwości wykorzystania Noah w meczu NBA, dlatego weteran ligowych parkietów został odesłany do G-League.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W pierwszym meczu spędził na parkiecie 23 minuty i zanotował 9 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty. W bieżących rozgrywkach NBA grał 20 minut mniej i wszystko wskazuje na to, że w D-League Jo zadomowi na dłużej. Hornacek w rozmowie z mediami przekonuje, że gra w spiżarni NBA jest swego rodzaju treningiem, zwłaszcza dla graczy, których potencjał jest znacznie większy. Noah mimo zaistniałej sytuacji pozostaje profesjonalistą i dzielnie pomaga Westchester Knicks. Gdyby nie urazy i problemy zdrowotne, teraz zapewne byłby jednym z najlepszych wysokich NBA.

O minuty w rotacji Hornacka oprócz Noah walczą Enes Kanter, Kyle O’Quinn i Willy Hernangomez. Pod koszem stworzył się zatem mały log-jam i cierpi z tego powodu także Hernangomez, który gra znacznie mniej niż w poprzednim sezonie.

– Mamy czterech graczy, którzy grają na tej samej pozycji, więc to trudna sytuacja. Trudna dla nich – mówi Hornacek. – Nie jest łatwo, gdy możesz wyjść na parkiet, ale nie ma dla Ciebie minut, dlatego właśnie odesłaliśmy Jo do G-League. Żaden z tych graczy nie rozciąga gry na dystans, a my do niczego nie chcemy ich zmuszać – mówi dalej coach.

To smutne, że tak utalentowany i zawsze zaangażowany w grę zawodnik, musi w zasadzie od początku budować swoją pozycję w NBA. Noah ma już 32 lata, więc rozpoczął drugą część przygody z basketem. Kto wie ile to jeszcze dla niego potrwa. Wiele sprowadzi się do zdrowia Noah i próby zakonserwowania swojego ciała przed kolejnymi kontuzjami. Kto by jednak nie chciał zobaczyć tak pasjonującego zawodnika w formie, jaką niegdyś prezentował.

Zobacz także: Co za popis Beala
fot. Mike DiNovo
Michał Kajzerek
@mkajzerek