Mason Plumlee, oglądając dziś w akcji Nuggets, którzy zasypali Warriors gradem trójek, mógł zadawać sobie tylko jedno pytanie: Czy to naprawdę moja nowa drużyna?

 

Warriors – Nuggets 110:132

Był to bowiem dla Nuggets mecz, o którym każdy z jego uczestników z chęcią będzie opowiadać przez resztę swojego życia. 24 trafione trójki to wyrównanie rekordu, który Houston Rockets ustanowili zaledwie 2 miesiące temu. W ostatniej minucie meczu Nuggets mogli go jeszcze poprawić, spudłowali jednak 2 kolejne rzuty.

Ale nie miało to już znaczenia. Ich zwycięstwo było niepodważalne, tak jak prowadzenie, które utrzymywali już od pierwszej kwarty, tracąc czujność tylko na moment, gdy rezerwowi gości zmniejszyli w 4. kwarcie stratę do 9 punktów. 79 oczek jakie podopieczni Michaela Malone rzucili Warriors w pierwszej połowie to rekord sezonu dla jednych i niechlubny rekord sezonu dla drugich.

A gdyby 24 trójki, w wykonaniu 7 graczy Nuggets (najwięcej – Juanacho Hernangomez – 6 trafień) nie wystarczały, w pomalowanym osobne show  miał dla nas Nikola Jokic (17pkt/21zb/12as). Choć Jokic przyzwyczaił nas już do wielkich liczb, drugie triple-double w sezonie, w dodatku przeciwko Golden State, to kolejne potwierdzenie jego niepohamowanych ambicji. Denver Nuggets, grając bez Gallinariego, Farieda, Chandlera, mieli po prostu jeden z tych dni:

https://www.youtube.com/watch?v=t65iwS2933g

A co na to gwiazdy Warriors? Cóż, Stephen Curry (11pkt) miał jeden z tych dni:

1/11 za trzy i czwarta kwarta spędzona na ławce. Nie zawiódł Kevin Durant, który 2 noce po emocjonalnym powrocie do Oklahomy rzucił 26 puntów.

Thunder – Wizards 98:120

Dwa dni po tym, jak stanął oko w oko z Kevinem Durantem, dziś Russellowi Westbrookowi przyszło zmierzyć się ze swoim byłym trenerem. Nie są to łatwe dni dla Westbrooka, który widzi, że jego byli współpracownicy całkiem dobrze urządzili się w nowych miejscach. Tymczasem jego Thunder spudłowali dziś w pewnym momencie 24 rzuty z rzędu (!) i przegrywali z Wizards 34 punktami.

Rywalizacja między Westbrookiem a Johnem Wallem (15pkt/14as) Bradleyem Bealem (22pkt) zapowiadała się świetnie. Gdy spotkali się po raz ostatni, Russell zdobył aż 14 punktów w dogrywce i zapewnił Thunder zwycięstwo. Przy okazji zanotował 4. triple-double z rzędu. Ani o dogrywce, ani o triple-double nie było dziś jednak mowy. Emocji starczyło zaledwie na jedną kwartę, po której Wizards całkowicie odjechali, wygrywając po raz 19 w 20 ostatnich meczach u siebie. Grali tak, jakby Scott Brooks powiedział: Pokażcie, z kim teraz pracuję!

Celtics – Mavericks 111:98

Wygląda na to, że gracze Celtics wzięli przykład z Isaiaha Thomasa i zaczęli brać na siebie odpowiedzialność w 4. kwarcie. Choć obie drużyny w tabeli dzieli ogromna odległość, ostatnie tygodnie były zarówno dla jednych, jak i drugich, bardzo udane, co zwiastowało emocje. Ale koniec końców to Celtics pokazali w końcówce oblicze drużyny, która na sukcesy nie zamierza czekać dłużej. Run 12:2, w których 7 oczek rzucił Kelly Olynyk (15pkt), dał Celtics 11 punktowe prowadzenie w 4. kwarcie. W ostatnich 12 minutach goście dali sobie rzucić tylko 16 punktów, eksponując jednocześnie braki w obronie Mavs po drugiej stronie parkietu. C’s kończą 4-meczową serię na Zachodzie z trzema zwycięstwami.

Ciekawostka: przez 19 lat w lidze, Dirk Nowitzki (19pkt) najlepszą średnią punktów wyśrubował właśnie w meczach z Celtics. Przez całą karierę rzuca im średnio 26 punktów na mecz.

Na pozostałych parkietach:

  • Miami, mamy problem? Dion Waiters (23pkt) wrócił po 3 meczach nieobecności i wyglądało na to, że Heat powrócą do wygrywania:https://www.youtube.com/watch?v=gbOWtrPHnq8

    Ci jednak, po 13-meczowej serii zwycięstw, przegrali najpierw z Sixers, a dziś z Orlando Magic. Dla Magic była to pierwsza wygrana od pięciu spotkań.

  • Po sobotniej porażce z Clippers, Nicolas Batum zagwarantował zwycięstwo przeciwko 76ers. Ani on, ani jego koledzy z drużyny, nie potrafili jednak przekuć słów w czyny. Sixers wygrali po raz 3 z rzędu, a solidne double-double (18pkt/11zb) zanotował Dario Saric. Dla Hornets była to 10. porażka w 11 ostatnich meczach.
  • Nie Boston Celtics z Billem Russellem, nie Lakers z Magiciem Johnsonem i już nie Utah Jazz z Johnem Stocktonem i Karlem Malone. To San Antonio Spurs ustanowili dziś rekord, zapewniając sobie 20. z rzędu sezon z dodatnim bilansem. 42. wygrana w sezonie przyszła jednak niełatwo, bowiem Paul George (27pkt) i jego Pacers postawili twarde warunki. Z siłowego pojedynku to Spurs wracają jednak z tarczą, głównie dzięki skuteczności w ostatnich minutach. Piąty mecz z rzędu z minimum 30 punktami na koncie zanotował Kawhi Leonard (32pkt).
  • Anthony Davis (24pkt) rzucił 6 punktów z rzędu w decydujących o losach meczu minutach, zapewniając Pelicans zwycięstwo 110:108 nad Phoenix Suns. Suns, których mecze często kończą się nerwową końcówką, spudłowali w ostatnich sekundach 3 rzuty, przegrywając ostatecznie po raz 10 w 12 ostatnich meczach.
  • Zaledwie 49 punktów mieli na koncie Utah Jazz po 3. kwartach meczu z Clippers. W twardym pojedynku podopieczni Doca Riversa pokazali młodym Jazz, że jeszcze wiele muszą się nauczyć. 26 punktów i 10 zbiórek zanotował Blake Griffin, a Clippers zatrzymali gospodarzy na najgorszej w sezonie, 33% skuteczności.
  • W taki sposób Paul Millsap (21pkt) uchronił Hawks przed porażką w ostatnim meczu dzisiejszej nocy:https://www.youtube.com/watch?v=O018zfTtr7Q

    Jeszcze na 3 minuty przed zakończeniem dogrywki Blazers prowadzili 7 punktami. Hawks zakończyli jednak spotkanie runem 11:0, w którym błyszczeli właściwie wszyscy zawodnicy gości. W ostatnich 6 sekundach (!) dogrywki, Taurean Prince dwukrotnie przechwycił podania Blazers, pozbawiając ich szansy na doprowadzenie do wyrównania.

Czytaj także: Drabina Rookies nr 4: Hernangomez wchodzi na scenę!
fot.David Zalubowski
Grzegorz Kordylas