Bez kontuzjowanego Jamesa Hardena, Houston Rockets na wiele sposobów próbują być równie groźni, co z głównym kandydatem do nagrody MVP w składzie. W końcówce meczu z Blazers, gdy ważyły się losy wyniku, wszystkie sposoby sprowadziły się do jednego – przeprowadzić akcję przez Chrisa Paula.

 

Portland Trail Blazers – Houston Rockets 112:121

Efekt? CP3 oddał aż 29 rzutów – tylko raz w karierze, w meczu z dwoma dogrywkami w 2008 roku, jako zawodnik New Orleans Hornets miał więcej prób z gry (33). Tamto spotkanie zakończył z 42 punktami na koncie. Dziś uzbierał 37 oczek, a dwa z nich dorzucił w ostatnich sekundach, gdy mecz był już rozstrzygnięty, co nie spodobało się Damianowi Lillardowi.

Dame Dolla wrócił po dwóch meczach przerwy i od razu miał przed sobą rywala z najwyższej półki. Sam także nie próżnował – trafił 9 z 16 prób z gry i zakończył mecz z 29 punktami na koncie. Naprzeciw siebie miał jednak CP3 w najwyższej formie. Na próżno szukać rozgrywającego, który tak dobrze potrafiłby prowadzić grę całej drużyny, jednocześnie mając tak znakomitą dyspozycję strzelecką. Ostatnim zawodnikiem oprócz Jamesa Hardena, który w barwach Rockets rzucił tyle punktów był…Jeremy Lin.

Jeśli Harden to główny kandydat do MVP, Chris Paul to zawodnik, który o dowolnej porze dnia i nocy jest w stanie wejść w jego buty i poprowadzić ekipę Mike’a D’Antoniego do zwycięstwa.

Rockets nie byli jednak dziś zdani tylko na swojego rozgrywającego. Gdy akurat nie punktował, rozdawał asysty, na które czekał zwłaszcza Eric Gordon. Najlepszy rezerwowy poprzedniego sezonu dorzucił 30 punktów, trafiając 5/12 za trzy. W poprzednim sezonie miał na koncie 19 spotkań z 20+ rzuconymi punktami . Rockets nie są jeszcze nawet na półmetku tegorocznych rozgrywek, a Gordon ma już takich meczy 21.

Gdy nie mógł doczekać się dziś asysty, radził sobie sam:

Blazers, którzy w czwartej kwarcie przegrywali już 14 oczkami, nieoczekiwanie zmniejszyli stratę do trzech punktów na trzy minuty przed końcem spotkania. Do akcji znów wkroczył jednak Paul, najpierw trafiając trójkę, a chwilę później mijając trzech obrońców i umieszczając piłkę w koszu po ekwilibrystycznym rzucie.

Rockets wygrali drugi mecz z rzędu i bez Hardena są 3-2. Dla Blazers była to pierwsza porażka od czterech spotkań – przed nimi trudny wyjazd do Nowego Orleanu.

PS. James Harden także nie pozostał obojętny na występ CP3:

 

Grzegorz Kordylas
fot. Jonathan Ferrey/Getty Images
Czytaj także: Lou Williams z 50-tką przeciwko Warriors!