Jeden z największych powodów, dlaczego Kanadyjczycy są tak podekscytowani koszykówką w swoim kraju. Andrew Wiggins w szkole średniej stał się fenomenem, wokół którego zbudowano naprawdę duże oczekiwania.

 

Wychowanek Kansas ma za sobą trzy lata gry na naprawdę wysokim poziomie. Po jego jedynym sezonie w szkole uniwersyteckiej entuzjazm nieco przygasł, ale talent Wigginsa nadal zapewniał mu szczególne miejsce w systemie jakiejkolwiek drużyny, która na niego postawi. Cleveland Cavaliers potrzebowali uznanej marki, więc zdecydowali się przehandlować Andrew do Minnesoty w zamian za Kevina Love’a. Wolves jak dotąd dobrze dbali o potrzeby skrzydłowego. Ten rozwijał się w ciekawym tempie, choć nadal ma sporo marginesu do wykorzystania. I to właśnie o ten margines rozbija się kwestia przedłużenia umowy.

Jakichś czas temu Kanadyjczyk stwierdził, że jest wart maksymalnych pieniędzy. Powiedział to przy okazji negocjacji przedłużenia swojej debiutanckiej umowy. Wiggins już teraz może otrzymać od Wolves maksymalny kontrakt w okolicach 150 milionów dolarów. Pytanie czy na pewno jest wart tych pieniędzy. Właściciel zespołu – Glen Taylor nie ma problemów, by dać zawodnikowi kredyt zaufania i zapewnić pieniądze, o których mowa. Bo w takim wypadku Leśne Wilki bardziej inwestują w przyszłość, niż w obecną wartość gracza. Ma dopiero 22 lata i jeszcze się rozwija. Ale jak bardzo będzie w stanie podnieść poziom?

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Największe minusy gry niskiego skrzydłowego to rzut z wyskoku, przegląd pola i co za tym idzie kreowanie kolegów. Wiggins bardzo dobrze czuje się w pojedynkach indywidualnych, gdy zagrywka otwiera mu miejsce i ten może stanąć przed rywalem na obwodzie czy w post. Ma jednak sporo problemów z wykorzystaniem sytuacji, w których przez jego aktywność obrona reaguje podwojeniem i otwiera się pozycja dla dobrze rzucającego lub penetrującego kolegi. Pod kątem dzielenia piłki i czytania obrony czeka go jeszcze dużo pracy. Z jumperem sprawa wydaje się być do naprawy – wystarczy praca, praca i jeszcze raz praca.

Mocną stroną gracza jest jego zdrowie. Jak dotąd Wiggins w swojej 3-letniej karierze opuścił tylko JEDEN mecz. W poprzednich rozgrywkach wychodził na parkiet każdej nocy i średnio notował na swoje konto 23,6 punktu, 4 zbiórki, 2,3 asysty, przechwyt i 45,2 FG% oraz 35,6 3PT%. To był najlepszy sezon gracza pod kątem skuteczności zza łuku. Zanotował wyraźny progres i to na pewno powód do optymizmu. Przed nim jednak kolejne wyzwanie, mianowicie rywalizacja u boku nie tylko Karla-Anthony’ego Townsa, ale także Jimmy’ego Butlera. Jimmay i Wiggins to gracze o podobnej charakterystyce. Będą potrzebowali systemu, by efektywnie współpracować.

Zobacz także: Znamy kadrę na EuroBasket
fot. Brace Hemmelgarn
Michał Kajzerek
@mkajzerek