Polska kończy turniej w Legionowie na drugim miejscu!

 

Mecz z Węgrami, występującymi bez Gyorgy’ego Golomana i Adama Hangi, miał być czystą formalnością. Podopieczni Stojana Ivkovica przegrali dwa spotkania podczas tego turnieju i w zasadzie byli skazani na zajęcie ostatniego miejsca.

Jednak w pierwszej połowie biało-czerwoni nie mogli znaleźć na nich sposobu. Gdyby nie obecność Przemka Karnowskiego biało-czerwoni mogliby przegrywać po pierwszej połowie a nie tylko zremisować pierwsze dwadzieścia minut meczu.

Big Mamba w pierwszej połowie przebywał 15 minut na boisku notując 12 punktów i 8 zbiórek (3 w ofensywie) będąc ostoją naszej ofensywy w pierwszych dwóch kwartach tego spotkania. Spora w tym zasługa „karmienia” Przemka piłką w polu „trzech sekund”.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W drugiej połowie gra naszej kadry uległa poprawie. Więcej było celnych rzutów z dystansu, więcej było egzekwowania rzutów z czystych i przygotowanych pozycji. Polacy zaczęli również lepiej grać w obronie, nie zależnie od tego czy na boisku przebywał podstawowy skład czy też sami gracze z ławki.

Ostatecznie Polska pokonała Węgry 74 – 64 zajmując drugie miejsce w turnieju.

„Jestem zadowolony z postawy zespołu, który był w stanie utrzymać odpowiedni poziom skupienia w tak smutnym dniu jak dziś. Odejście Adama zostawiło ślad w grze wszystkich”, powiedział trener Mike Taylor.

Trener kadry podkreślił również, że jest zadowolony z procesu przygotowań kadry, jak również z postawy swojej drużyny podczas tego okresu.

Polska: Karnowski (21), Waczyński (13), Cel (9), Kulig (9), Ponitka (8), Slaughter (5), Hrycaniuk (4), Zamojski (3), Gielo (2), Koszarek (0), Sokołowski (0), Gruszecki (0)

Węgry: Ferencz (16), Keller (15), Perl (11), Wittman (6),  Váradi (5), Eilingfeld (4), Karahodzic (3), Benke (2), Tóth (2), Kovács (0), Goloman (DNP)

Zobacz także: Jak Adam Wójcik ogrywał francuzów
fot. Andrzej Romański/PZKosz
Michał Górny