Za kilkadziesiąt minut Kosz Kadra rozpocznie mecz z gospodarzami turnieju. Polska gra o „być albo nie być” na Mistrzostwach Europy!

 

O godzinie 19 naszego czasu Polska rozpocznie mecz z Finlandią. Dla obu ekip będzie to mecz o przetrwanie w grupie A na tegorocznym Eurobaskecie.

Finlandia po kolejnym kapitalnym meczu przegrała ze Słowenią i tym samym spadła na przedostatnie miejsce w grupie A. Natomiast Polska dzięki zdemolowaniu Islandii wskoczyła na czwartą pozycję. Dlatego też dla obu drużyn ten mecz może oznaczać awans do ćwierćfinałów ME.

Turnieje mistrzowskie rządzą się innymi prawami niż rozgrywki ligowe, ale należy podkreślić, że podopieczni Mike’a Taylora teoretycznie łatwiejszego rywala już nie spotkają. Żeby myśleć o wyjeździe do Turcji trzeba po prostu wygrać ten mecz, ponieważ przed biało-czerwonymi jeszcze starcia z Francją i Grecją.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W składzie Finów ma zagrać Lauri Markkanen. Tegoroczny wybór numer 7 w drafcie NBA miał doznać kontuzji w ostatniej akcji meczu przeciwko Słowenii, jednak jak podają różne doniesienia Markkanen wyjdzie dziś na boisko.

Obojętnie czy z Markkanenem lub bez Finowie są zespołem, którego nie wolno lekceważyć. Huff, Koponen, Salin, Murphy, Wilson – to gracze, którzy również mogą sprawiać kłopoty. Zwłaszcza w ofensywie. Dlatego kluczem do wygranej wydaje się nieoddawanie w obronie rzutów trzypunktowych (często egzekwowanych po jednej lub dwóch zasłonach bez piłki) i kontynuowanie świetnej pracy na tablicach. Polacy są liderami tego turnieju, jeśli chodzi o średnią zbiórek (48 na mecz).

Najważniejszym czynnikiem w tym meczu będzie sfera psychologiczna. Gramy z gospodarzem turnieju, którego szóstym zawodnikiem będą kibice. Drużyna Finlandii dodatkowo jest bardzo silna psychicznie i co pokazały dwa pierwsze spotkania tego turnieju, potrafi grać świetnie w końcówkach.

Jak będzie tym razem?

Początek meczu o godzinie 19. Transmisja dostępna na TVP Sport (TV i online)

Zobacz także: Dennis Schroder, czyli jak zapomnieć o Nowitzkim
fot. A. Romański
Michał Górny