Nadal nie wiadomo, kiedy Zach LaVine wróci do gry. Rzekomo obóz zawodnika jest już sfrustrowany zachowaniem sztabu medycznego Chicago Bulls i wkrótce strony się spotkają, by omówić najbliższą przyszłość wychowanka UCLA.

 

Powrót Zacha LaVine’a od kilku tygodni jest lada dzień. Czyli lada dzień kibice Chicago Bulls powinni cieszyć się nowym ekscytującym graczem na parkiecie. Zawodnik wraca do gry po kontuzji zerwanego więzadła w kolanie. Latem zmienił barwy i w Chicago wierzą, że stanie fundamentem pod przyszłość ekipy z Wietrznego Miasta. Kris Dunn zdradził ostatnio, że na treningach LaVine wygląda jak podczas konkursu wsadów.

– Robi wsady pod nogą z młynkiem – mówi Dunn. – Odnoszę wrażenie, że jest gotowy do gry – dodał rozgrywający ekipy.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Więcej źródeł mówiło o tym, że Zach nie stracił nic na swoje dynamice. Zawodnik ma już wystarczająco duże zaufanie do swojego ciała, by zadebiutować, ale sztab medyczny Bull woli dmuchać na zimne. Z tym że przesadna troska potrafi zaszkodzić, zwłaszcza w kontekście relacji zawodnika z zespołem. Dlatego obóz gracza zaplanował spotkanie z lekarzami, trenerami i zarządem Bulls, by wyznaczyć dokładną datę powrotu Zacha.

22-latek w poprzednim sezonie rozgrywał naprawdę dobre zawody. Dopiero okaże się, czy będzie w stanie wrócić do gry na podobnym poziomie. Głosy z wewnątrz Bulls sugerują, że nic nie stoi na przeszkodzie. W 47 spotkaniach poprzedniego sezonu, notował na swoje konto średnio 18,9 punktu, 3,4 zbiórki i3 asysty trafiając 45,9 FG% oraz 38,7% za trzy.

Zobacz także: Niespodziewany bohater Clippers
fot. Slamonline
Michał Kajzerek
@mkajzerek