Zabawna jest ta cała narracja, którą stara się narzucić Rajon Rondo. Próbuje zachować swój profesjonalizm, jednocześnie budując w szatni bardzo niezdrową atmosferę. Było już zbyt wiele incydentów, byśmy mogli mu tak po prostu uwierzyć na słowo.

 

Fred Hoiberg w swoim pierwszym momencie, w którym pokazał cojones, postanowił odsunąć Rajona Rondo od rotacji i zastąpić go w pierwszej piątce Michaelem Carterem-Williamsem, który niedawno wrócił do gry po uporaniu się z kontuzją. Trener wyszedł z założenia, że pierwszej piątce przydałoby się przewietrzenie. Rajon cały mecz z Milwaukee Bucks oglądał z perspektywy ławki rezerwowych. Ostatecznie ruch Hoiberga większej różnicy nie zrobił. Bucks w czwartej kwarcie wrzucili wyższy bieg, Bulls pozostali na tym samym i zabawa szybko dobiegła końca.

Tymczasem Rajon w rozmowie z dziennikarzami zdradził, że w sprawie swojej przyszłości chce porozmawiać z generalnym ciamajdą, czyli Garem Formanem. Na spotkanie do panów dołączył niby-prezes zespołu – John Paxson. Zawodnik ostatecznie doszedł do wniosku, że jeśli jego sytuacja nie ulegnie zmianie, poprosi zespół o transfer jeszcze przed zamknięciem zimowego okienka transferowego. Problem polega na tym, że Bulls podpisali RR9 za 27 milionów dolarów na dwa lata i taka cena za gracza, który ma za sobą słaby początek sezonu – może być dla ewentualnych zainteresowanych po prostu za duża.

Zatem Bulls w całej swojej niefrasobliwości, mogą Rondo zwolnić z kontraktu, ale to byłoby znacznie więcej niż przyznanie się do błędu. To byłoby kolejne już zamiecenie pod dywan argumentu, że ani Paxson, ani Forman nie nadają się do prowadzenia tej drużyny. Rondo w 29 meczach notował średnio 7 punktów, 7 asyst i trafiał poniżej 40 FG%. Gówniana sytuacja, ale przewidywało ją niemal całe otoczenie drużyny, zanim Bulls powołali do życia rotację, która nie miała żadnego sensu. Rajon ma skłonność do przetrzymywania piłki w miejscu i konstruowania akcji samemu, bez uwzględnienia zaleceń szkoleniowca.

To był problem w Dallas, także w Sacramento, gdzie ostatecznie nie zdecydowali się przedłużać z nim współpracy. Teraz sfrustrowany generał prosi o transfer, bo jest przekonany, że jego umiejętności nie są wykorzystywane w wystarczającym stopniu. Egoistyczne podejście jak dotąd nie przyniosło mu nic dobrego, ale zawodnik zdaje się nie wyciągać wniosków z popełnianych przez siebie błędów. Natomiast Bulls okazali się naiwni oferując mu aż tak wysoki kontrakt. Absurd goni absurd, a to zapewne jeszcze nie koniec.

fot. Jerome Miron
Michał Kajzerek
@mkajzerek