Po burzy medialnej jaka wybuchła wokół designu najnowszych butów Króla, „piętnastki” w końcu trafiły do sprzedaży (link). Dziś rozwiejemy aurę tajemniczości wokół tegorocznego obuwia z serii LeBron – w ręku i na nogach prezentują się naprawdę wyśmienicie!

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W ciągu kilku ostatnich sezonów można było odnieść wrażenie, że seria Nike LeBron straciła palmę pierwszeństwa na rzecz KD. To najnowsze Duranty rok w rok otrzymywały od producenta najlepsze materiały oraz absolutnie najprzyjemniejsze systemy amortyzacji. Nawet pomimo awaryjności poduszek Zoom Air w serii KD, ludzie byli bardziej przekonani do butów niedawnego MVP finałów. LeBrony też były dobre, jednak każdy model posiadał jakiś mankament – a to złe trzymanie stopy, słabą trakcję czy kiepski dobór materiałów. Na szczęście Król wraca do gry silniejszy niż kiedykolwiek. Co przygotowało dla nas Nike w swoim flagowym modelu?

Cholewka

Buty Nike LeBron XV zostały wyposażone w cholewkę z Flyknitu w czystej postaci. Materiał ten to zazwyczaj cienka plecionka wzmocniona nylonowym włóknami. Tutaj otrzymujemy grubą warstwę materiału, w dotyku przypomina on sportową skarpetę. Górna część cholewki wyposażona jest w bardziej rozciągliwy materiał, tak aby ułatwić zakładanie jednoczęściowej konstrukcji na stopę. Brak klasycznego języka to już chleb powszedni. W połączeniu z systemem sznurowania Flywire otrzymujemy świetne trzymanie pięty. Zawiązując buty czujemy jak kable poprowadzone w środku oplatają nasze stopy. Dodatkowo, dzięki użyciu plecionego materiału zredukowano wagę buta, która potrafiła zniechęcać ludzi do serii LeBron. Pozbyto się też typowej dla serii sztywności buta – w „piętnastkach” nic nigdzie nie uwiera, syntetyczna cholewka dopasuje się do każdego kształtu i rozmiaru stopy. Nawet tak powykręcanych jak te LeBrona Jamesa.

Podeszwa

Do serii powraca poduszka Zoom Air na całej długości buta. Na pierwszy rzut oka, system amortyzacji przypomina ten z serii KD. Poduszka jest jednak o wiele grubsza. Ponadto, system składa się z trzech zintegrowanych komór, które połączono sprasowaną warstwą gumy. Nie mamy tu więc łączenia, które przy nadmiernej pracy pękało i powodowało utratę powietrza w  Durantach. Oczywiście, systemy wystawione na zewnątrz buta zawsze są bardziej narażone na ryzyko uszkodzenia. Jeśli jednak chodzi o sam performance, to zdecydowanie jest to najlepsza amortyzacja na rynku. Lepszej nie znajdziecie. Dodatkowo, włókna w jednostce Zoom znacznie poprawiają court feel. Nie jesteśmy tutaj oddzieleni od podłoża wielkim bąblem powietrza – parkiet czuć bardzo dobrze, pomimo tego, że w najnowszych LeBronach znajdujemy się dobre parę centymetrów nad ziemią.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Buty z serii LeBron zazwyczaj nie miały problemów ze stabilnością i tak też jest w tym przypadku. Podstawa buta jest płaska i szeroka a wtryskiwana podeszwa środkowa z Phylonu delikatnie zabudowuje stopę, tak aby zapobiec jej przerolowaniu się.

Trakcja

Dochodzimy do elementu, który w poprzednich modelach z serii wydawał się po prostu zaniedbany. Parkiet zazwyczaj musiał być wyjątkowo czysty aby poprzednie LeBrony nie miały problemów ze ślizganiem się. Na szczęście i w tym aspekcie producent zadbał o każdy detal. Wzór na podeszwie składa się z wystających trójkątów, które rozłożone są po całej długości podeszwy zewnętrznej. Guma z jakiej są wykonane podeszwy jest dość miękka, więc buty dosłownie przyklejają się do parkietu. Kolor podeszwy prawdopodobnie nie będzie miał wpływu na zachowanie się „piętnastek”. Ja miałem w rękach kolorystykę „Ghost”, w której podeszwa jest przeźroczysta – niektórzy twierdzą, że tego rodzaju guma gorzej trzyma, moim zdaniem jest to tylko kwestia użytych barwników i nie ma ona większego wpływu na performance. Oczywiście, w przypadku wyjątkowo zakurzonej sali zalecam przecieranie butów raz na jakiś czas.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Inne smaczki

Jak to już bywa przy sygnowanych modelach butów, Nike promuje najnowsze LeBrony na wiele różnych sposobów. Jednym z nich jest udostępnienie kolorystyk PE, czyli spersonalizowanych wersji Królewskiego obuwia, poprzez aplikację SNKRS (link). W momencie wybiegnięcia Jamesa na parkiet, producent udostępnia daną kolorystykę za pośrednictwem apki. Buty dostępne są tylko przez okres trwania spotkania, w którym LeBron ma na sobie wyjątkową kolorystkę. Dzięki temu, wersje PE są w końcu w zasięgu kibiców NBA. Podobny zabieg Nike wykonało wcześniej z modelami Kevina Duranta. Poza tym, możemy spodziewać się kilku znakomitych wersji kolorystycznych dopuszczonych do normalnej sprzedaży, z których każda będzie miała na sobie jakiś charakterystyczny element powiązany z Królem Jamesem.

Na razie wiemy o pięciu kolorystykach, które trafią bądź już trafiły na sklepowe półki. „Ghost” oraz „Ashes” można już znaleźć w ofercie sklepów, w najbliższym czasie ukażą się też wersje „Black Gum”, „Cavs” i bardziej lifestyle’owa edycja „Floral”. Osobiście bardzo spodobały mi się najnowsze LeBrony. Sam James wiele razy powtarzał, że „piętnastki” to jego ulubiony model spośród wszystkich, które wychodziły na przestrzeni jego kariery i jestem w stanie się z nim zgodzić. Na sezon 2017-18 Król otrzymał produkt, w którym użyto wszystkich nowinek technologicznych dostępnych na rynku. Mało tego, materiał Flyknit i poduszka ZOOM Air użyte w tegorocznej odsłonie LeBronów stoją o poziom wyżej niż te same rozwiązania zastosowane w innych modelach tego samego producenta. Jedynym minusem może wydawać się cena. 759 złotych to dość duży wydatek ale za tę kwotę otrzymujemy absolutnie pełen pakiet. Jeśli szukacie na ten sezon najlepszych butów na rynku – przygotujcie wszystkie zaskórniaki i zgarnijcie parę LeBronów.

Zobacz także: Dziura w samolocie OKC!
Rafał Draganowski
Fot. WearTesters