Po rozczarowującym wyniku Polskiej kadry na Eurobaskecie, gdzie nasi koszykarze wygrali zaledwie jedno spotkanie, czas podnieść się z kolan. Zastrzykiem energii dla kadry ma być awans na Mistrzostwa Świata 2019 w Chinach. Dziś nasza reprezentacja wywalczyła swoje pierwsze zwycięstwo w kwalifikacjach do tego turnieju.

Węgierska federacja koszykówki nie uchodzi za najznakomitszą w Europie, więc podopieczni Mike’a Taylora podchodzili do meczu jako faworyci. Mimo to, nasi rywale byli w stanie napsuć krwi naszym obrońcom. Polacy przegrali zarówno pierwszą jak i druga kwartę a nasi przeciwnicy zatrzymali nasz dorobek punktowy w pierwszej połowie na 22 punktach! Na szczęście, na przestrzeni trzeciej części spotkania odrobiliśmy straty i na ostatnią kwartę wychodziliśmy już tylko z jedno punktową stratą. W grze trzymała nas świetna gra Mateusza Ponitki (17 punktów, 7 zbiórek) oraz wchodzącego z ławki Michała Sokołowskiego (14 punktów, 5/7 z gry). Poza dobrą grą wspomnianej dwójki, warto też pochwalić Kamila Łączyńskiego (6 asyst), który pojawił się w składzie zamiast A.J. Slaughtera. Rozgrywający Anwilu Włocławek wniósł do gry naszej reprezentacji wiele pozytywnej energii a jego podania do zostawionych na obwodzie Tomka Gielo i „Sokoła” były ważną częścią ofensywnej eksplozji w czwartej kwarcie – nasza reprezentacja rzuciła w niej aż 31 punktów, czyli więcej niż przez całą pierwszą połowę.

Jeśli chodzi o naszych przeciwników, to wyszli oni na parkiet z konkretnym zamysłem – zdominować grę na tablicach. I przez większość spotkania wywiązywali się ze swoich założeń taktycznych. Węgrzy zatrzymali Przemka Karnowskiego na zaledwie trzech zebranych piłkach w całym meczu. Poza tym, duet Vojvoda – Perl cały czas groził dynamicznymi akcjami jeden na jeden, często trafiając bardzo trudne rzuty przez ręce. Mimo to drużyna gości nie znalazła odpowiedzi na ofensywny wybuch Polaków w ostatniej części spotkania. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 70 – 60 dla gospodarzy meczu w Bydgoszczy.

 

#KoszKadra ma przed sobą jeszcze pięć spotkań. Poza rewanżowym meczem z Węgrami, naszych koszykarzy czekają też po dwa starcia z reprezentacjami Kosowa i Litwy. Pozbawieni grających w NBA Valanciunasa i Sabonisa Litwini to wciąż największe zagrożenie dla biało-czerwonych. Koszykówka to na Litwie sport narodowy a o poziomie intensywności dopingu tamtejszych kibiców nasza reprezentacja przekona się już w niedzielny wieczór.

Polska: Ponitka 17, Sokołowski 14, Kulig 7, Gielo 7, Cel 6, Zamojski 5, Karnowski 5, Koszarek 5, Łączyński 2, Gruszecki 2

Węgry: Perl 18, Vojvoda 15, Allen 11, Eilingsfeld 6, Varadi 6, Benke 2, Karahodzić 2, Rujak 0, Keller 0, Kovacs 0, Juhos 0

Zobacz także: Cavs nie boją się Celtics
Rafał Draganowski
Fot. Andrzej Romański