Choć dzisiejszy wieczór rozpoczął się dla Clippers wyśmienicie – do składu wrócił Chris Paul – tego samego nie można powiedzieć o jego zakończeniu. Spurs okazali się dużo lepsi w końcówce meczu i wywieźli ze Staples Center cenne zwycięstwo.

 

Spurs – Clippers 105:97

Nie było o nie jednak łatwo. Na 5:40 przed końcem meczu Gregg Popovich miał nie lada ból głowy – Kawhi Leonard (21pkt) LaMarcus Aldridge (15pkt/11as) mieli po pięć fauli. Na szczęście dla Spurs, Pop miał dziś do dyspozycji wszystkich zawodników rotacji i każdy z nich miał w końcówce coś do powiedzenia. Niezastąpiony w obronie był Dewayne Dedmon. 27-letni już center, który jest zdecydowanie objawieniem tego sezonu w San Antonio, utrudniał dziś życie wysokim Clippers jak tylko mógł.

Ale to powrót Chrisa Paula był wydarzeniem dzisiejszego wieczoru. Różnicę w grze całej drużyny widać było na pierwszy rzut oka. Paul dostarcza jakości, a Blake Griffin (29pkt) DeAndre Jordan wiedzą co mają robić, gdy tylko CP3 na nich spojrzy. W końcówce widać było w nim jednak brak ogrania i półtoramiesięczną przerwę. Na 5 minut przed końcem, gdy Clippers tracili do Spurs 6 punktów, Paul wyprowadzając piłkę z boku stracił ją na rzecz Manu Ginobiliego. Manu wykorzystał złe podanie Paula i podał do Leonarda, który powiększył prowadzenie. Po tej akcji Clippers próbowali jeszcze ostatniego zrywu, jednak Spurs wykonali fantastyczną robotę w obronie. Dwa rzuty z dystansu, które mogły jeszcze odmienić losy meczu, spudłował w końcówce J.J. Redick.

Sprawdź jakie produkty wybraliśmy dla Ciebie!

Wizards – Sixers 112:120

69 punktów dwójki Bradley Beal (40pkt) – John Wall (29pkt) nie wystarczyło. Aż 7 graczy Sixers rzuciło 10 lub więcej punktów i to Phila wyglądała zdecydowanie lepiej jako drużyna, w pierwszym meczu po powrocie z All-Star Break. Gospodarze zdominowali mecz już w drugiej kwarcie i na przerwę schodzili z 12-punktową zaliczką. Jahlil Okafor, który był głównym bohaterem większości plotek transferowych, do spółki z Richaunem Holmesem udanie załatali dziurę po oddanym do Mavs Nerlensie Noelu.

Świetne występy zwieńczone double-double zanotowali Dario Sarić (25pkt/11zb) Robert Covington (20pkt/11zb). Wizards, którzy przed przerwą na All-Star wygrali 15 z 17 ostatnich meczów, rozpoczęli drugą część sezonu od falstartu. Marcin Gortat zakończył mecz z 11 punktami i 11 zbiórkami na koncie.

Celtics – Raptors 97:107

W pojedynku na (prawie) szczycie konferencji wschodniej, Toronto Raptors pokazali, kto okazał się cichym zwycięzcą tegorocznego trade deadline. P.J. Tucker, którego Raptors wybrali z resztą w Drafcie 2006 (rozegrał tam tylko 17 spotkań, do NBA wrócił w sezonie 12/13), popisał się kilkoma ważnymi przechwytami i zebrał 10 piłek. Serge Ibaka? Cóż. Aż 3 minuty były mu potrzebne, by kibice Raptors go pokochali:

https://www.youtube.com/watch?v=YZKR1SDg_Is

To jednak inny, dobrze znany w Air Canada zawodnik, zasłużył na uwielbienie kibiców Toronto. Pod nieobecność Kyle’a Lowry’ego, DeMar DeRozan świecił pełnym blaskiem. Po nie tak dawnym powrocie po kontuzji, DeRozan miał kilka gorszych momentów (10/38 z gry przeciwko Bulls i Hornets). Dziś zdecydowanie przyćmił Isaiaha Thomasa (20pkt) i to on był królem czwartej kwarty, kończąc mecz z 43 punktami na koncie. Raptors przegrywali w tym meczu nawet 17 punktami, dali sobie rzucić jednak zaledwie 42 punkty w drugiej połowie. Po porażce Wizards, Raptors tracą do nich już tylko jeden ,,mecz”.

DeMar DeRozan na stałe zapisuje się w historii klubu:

Suns – Bulls 121:128 (OT)

Suns i Bulls sprawili nam najlepsze widowisko dzisiejszej nocy. Było w nim wszystko, na czele z Dwyanem Wadem, który przypieczętował zwycięstwo gospodarzy, jakby to był rok 2006:

Suns dosłownie wypuścili zwycięstwo z rąk. W 4. kwarcie prowadzili 11 punktami, gdy nieoczekiwanie, po słabym początku meczu, obudzili się Wade i Jimmy Butler. Butler w ostatniej minucie trafił dwa niewiarygodne rzuty i ze stanu 103:106 wyprowadził Bulls na prowadzenie 108:106. Wtedy to błąd popełnił D-Wade, faulując przy rzucie za 3 Devina Bookera (27pkt). Booker miał szansę wygrać mecz dla gości, spudłował jednak ostatniego osobistego i mieliśmy dogrywkę, w której Bulls nie zamierzali oddać zwycięstwa.

Po oddaniu Douga McDermotta więcej czasu od trenera Hoiberga dostał Denzel Valentine. Tegoroczny debiutant odwdzięczył się, trafiając 5 trójek.

Na pozostałych parkietach:

  • Zaledwie 19 minut i 22 sekundy potrzebował Russell Westbrook, by skompletować swoje 28. triple-double w sezonie.Thunder bez problemu pokonali Lakers 110:93.
  • Po raz pierwszy w karierze barierę 30 punktów przekroczył Seth Curry (31pkt). To jednak nie wystarczyło na T-Wolves, których do zwycięstwa poprowadził duet Karl-Anthony Towns (26pkt/18zb) – Andrew Wiggins (27pkt).
  • Niezwykłe show sprezentowali nam Gordon Hayward (29pkt) Giannis Antetokounmpo (33pkt):

    Ostatecznie to Hayward miał więcej powodów do radości. Jazz wygrali 109:95.

  • Pacers zakończyli 6-meczową serię porażek pokonując Grizzlies 102:92.
  • Miami Heat są już na 9. miejscu w konferencji wschodniej. Dziś wygrali w Atlancie, a 23 punkty rzucił Tyler Johnson.
  • 20.4 punktu na mecz – tyle w ostatnich 5 występach notuje obrońca Nuggets, Garry Harris. Dziś rzucił 25 oczek w wygranym 129:109 meczu z Nets.
Czytaj także: Clippers przeprowadzą się do Inglewood?
fot.Harry How
Grzegorz Kordylas