Washington Wizards i Boston Celtics spotkali się tylko raz w ramach Christmas Day. Było to w 1965 roku. Celtics na czele z Billem Russellem odprawili wtedy z kwitkiem protoplastę dzisiejszych Wizards, Baltimore Bullets.

 

Pierwszy domowy mecz w historii Celtics podczas Christmas Day miał być inny niż ten, który oglądaliśmy. Aktualnie będąca w dołku drużyna Brada Stevensa miała zrobić sobie i kibicom świąteczny prezent. Nie udało się.

Wizards od pierwszych minut spotkania dyktowali warunki i kontrolowali grę. To głównie zasługa Bradley’a Beala, który już od pierwszych minut tego spotkania musiał wziąć na siebie losy ofensywy ekipy z Waszyngtonu. John Wall nie miał dobrego startu i gdyby nie świetnie dysponowany Beal, ten mecz mógłby wyglądać zupełnie inaczej.

Celtics mieli kłopoty, by nawiązać walkę i gdyby nie ławka rezerwowych, mogli już w drugiej kwarcie stracić to spotkanie. Dzięki mniejszym i większym zrywom m.in. ze strony Kyrie’ego Irvinga czy Jasona Tatuma Celtcis cały czas byli w tym spotkaniu wyrównując straty, trzymając się blisko przeciwnika.

W połowie czwartej kwarty Celtics zdołali nawet wypracować sobie pięciopunktowe prowadzenie. Na 6 minut i 18 sekund przed końcem spotkania Boston prowadził 95 – 90. Jednak wystarczyło kilka akcji John Walla by Wizards wrócili na prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania. Najpierw Wall sam trafił z półdystansu, później asystował w dwóch kolejnych trójkach Kelly’ego Oubrie.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Ostatecznie Wizards wygrali to spotkanie 111 – 103. Najwięcej punktów dla gości zdobył Bradley Beal (25). U gospodarzy najwięcej „oczek” zaliczyli Kyrie Irving i Jason Tatum (po 20).

Marcin Gortat zakończył ten mecz z linijką – 11 punktów, 10 zbiórek, 2 asysty,2 bloki i 1 przechwyt. Było to jego dziewiąte double-double w tym sezonie. Był to również czwarty występ poczas Christmas Day w karierze Polaka i zarazem drugi, gdy grał przeciwko Celtics.

Warriors biorą rewanż!
fot.Ned Dishman
Michał Górny