Po raz pierwszy od przeprowadzki Kevina Duranta do Oakland, Golden State Warriors musieli uznać wyższość Oklahoma City Thunder w bezpośrednim meczu. Zmagający się z kryzysem podopieczni Billy’ego Donovana zagrali dziś najlepszy mecz w sezonie, zatrzymując obrońców tytułu na 91 punktach.

 

Golden State Warriors – Oklahoma City Thunder 91:108

Tak jak mogliśmy się spodziewać, KD i Russ nie byli sobie obojętni:

Kibice w Chesapeake Energy Arena tylko na to czekali, bo, szczerze mówiąc, raczej nikt nie spodziewał się, że Thunder tak zdominują Warriors. W minionym sezonie podopieczni Steve’a Kerra wygrali wszystkie cztery mecze przeciwko byłej drużynie Kevina Duranta i patrząc na to, jak oba teamy rozpoczęły nowe rozgrywki, większość z nas spodziewała się takiego samego rezultatu.

Russell Westbrook miał inne plany.

MVP był gwiazdą tego wieczoru (34pkt/10zb/9as), ale to dyspozycja całej drużyny, zwłaszcza w defensywie, zapewniła Thunder zwycięstwo, które może być dla tego składu punktem zwrotnym. W końcu nic bardziej nie dodaje skrzydeł, niż pokonanie obecnych mistrzów. No i Kevina Duranta.

KD (21pkt) i Stephen Curry (24pkt) nie zawiedli, ale skuteczność reszty graczy Dubs wołała o pomstę do nieba. Wystarczy powiedzieć, że Durant i Curry trafili dziś więcej rzutów, niż reszta drużyny, która w tym czasie trafiała z 35% skutecznością.

Warriors popełnili także aż 22 straty, a momentów, w których Russell Westbrook, lub któryś z jego kolegów po prostu wyrywali im piłkę z rąk, lub w łatwy sposób przechwycili podanie, było, jak na mistrzów NBA, zdecydowanie za dużo. O ile Kevin Durant mógł znaleźć oparcie praktycznie tylko w osobie Curry’ego, Russ mógł liczyć dziś zarówno na Carmelo (22pkt) jak i Paula George’a (20pkt), który zdominował Klaya Thompsona (9pkt) po obu stronach parkietu.

Co na temat meczu mieli do powiedzenia sami zainteresowani?

Russ:

Gram tak samo każdej nocy, nie ważne, czy przeciwko Durantowi, czy przeciwko Detroit. Nie ważne z kim. Na parkiecie nie mam przyjaciół. Jedynym moim przyjacielem podczas meczu jest piłka. Wychodzę, by  rywalizować, w obronie i w ataku, na najwyższym poziomie. Robię to od zawsze.

KD, zapytany o scysję z Westbrookiem:

Chodzi tylko o koszykówkę. On lubi rywalizować, ja także. Lubimy to pokazywać, to po prostu część gry.

Nie ważne, co powiedzą, my i tak czekamy na kolejną część tej rywalizacji. Niestety, ta dopiero po nowym roku. 7. lutego to Thunder pojadą do Oakland, by powtórzyć dzisiejszy sukces.

Grzegorz Kordylas
fot. Ezra Shaw
Czytaj także: LaVar ostro o Lakers!