Miałem ochotę ściągnąć je z nóg po zaledwie kilku sekundach, cisnęły mnie cholernie w okolicach śródstopia. Jęczałem jak baba, co mogą potwierdzić koledzy, z którymi wspólnie wybraliśmy się na rewelacyjną wycieczkę do Dubaju na Sole DXB i spotkanie z Bobbito Garcią i Scottie Pippenem.

Poważnie, brzmiałem jak mała dziewczynka, której zabrano lalkę z rączek i ukręcono łeb. Próbowałem różnych ruchów stopą, rozsznurowania, ale nic to nie dawało. Dlaczego?

img_2223-jpg-730x973

Nike KD 9 są zbudowane z Flyknitu i tworzą jedną, dużą całość. Już samo włożenie stopy do buta sprawiało trochę problemów – co przy moim wysokim podbiciu mam w wielu, wielu modelach. Poza tym, but wydaje mi się by wąski i w zasadzie jestem zdziwiony, że Kevin Durant już dwukrotnie zgubił je podczas gry – te po prostu spadły mu z nóg. Nie wiem jak, ale zobacz. No i nie wiem w jaki sposób KD założył je TAK szybko. Widocznie ma mega chudą nóżkę.

To tylko chwilowe

Powinienem napisać – to tylko chwilowa awaria. I nie, nie gubienie buta. Na boisku nastąpił szybki zwrot akcji, bo już po przejściu kilkunastu metrów but zaczął bardzo szybko układać się do stopy, a po przebyciu dwóch, trzech długości parkietu, zapomniałem o łzach w oczach i emocjach podobnych do tych, które prezentują histeryczne bywalczynie plastikowych dyskotek kiedy zobaczą mysz. Chwile niewygody to tylko chwile, ale radzę zmierzyć buta przed tym, jak go zakupimy. Nie wiem czy nie powinniśmy brać pół numeru większego.

nike-zoom-kd-9-black-space-black-anthracite-843392-001-2994-web-soleheaven_2048x2048-730x487

Jeśli jednak jesteś człowiekiem, który gra w basket w tak zwanych łupkach, czyli ochraniaczach, bo np. podkręcasz kostki, to musisz pomierzyć buta w sklepie właśnie z tymi ochraniaczami. Mam wrażenie, że wsadzenie nogi do środka może być wtedy dobrą łamigłówką.

Po chwilowych płaczach czas na gierkę

Dawno nie grałem w kosza, ale nie zapomniałem o niektórych sprawach, także tych związanych z samymi butami. Trakcja? Grałem na bardzo, bardzo, bardzo śliskim boisku, które było pokryte delikatną warstwą kurzu/piasku – wiecie, Dubaj. Latałem jak głupi, ale nie powodował tego sam but. Podeszwa co prawda wygląda jakby chciała nam powiedzieć – o nie, nie będę się trzymać nawierzchni, ale sprawdzałem na parkiecie i to po prostu taki żarcik. Nie jest co prawda przeznaczona na zewnątrz, ale w hali sprawdza się nieźle.

Różnice pomiędzy mną, a Kevinem Durantem są raczej oczywiste. Wspólną mamy na pewno masę ciała, moje 87 kilogramów rozkłada się na 180 centymetrów, jego 87 kilogramów rozkłada się na 206 centymetrów. Krótko – ja jestem dobrze zbudowany, on jest cholernie chudy. Zmierzam do amortyzacji. Ogólnie w ostatnich latach najbardziej zadowolony byłem z tego, co oferowały mi Melo M10. W KD9 nie odczułem niewygody spowodowanej zbyt dużą czy też zbyt małą amortyzacją. Całość buta (prawie) otrzymała poduszkę Air, ale nie jest ona przesadzona. Przy mojej wadze kolanka, ani kostki nie czuły dramatu.

Nie spotkałem się też z kłopotem stabilizacji, bo Flyknit jest sztywny – stąd też trudność w zakładaniu czy początkowe problemy z ciasnością. Noga nie lata na prawo i lewo przy próbach zmiany kierunku. Dobra, w moim tempie to pewnie i w klapkach czułbym, że są stabilne (taki żarcik, wiecie).

Warto?

Krótko – tak. Cena jak na buty do kosza wydaje się być na granicy przyzwoitości (629 PLN), choć nie ukrywam, że gdyby wpadły na rynek za 529, to zainteresowanie nimi byłoby znacząco większe. Duh, odkryłem nowy pierwiastek, co?

Ale poważnie, przy obecnych cenach rynkowych, fakcie, że rozmawiamy o bucie z sygnaturą zawodnika NBA, 629 PLN to rozsądny pułap cenowy. Ci, którzy grają amatorsko, na pewno poczekają na dobre wyprzedaże tych właśnie butów.

Wpis pochodzi z bloga KolekcjonerButow.pl