Początki bywają trudne. Nawet, kiedy masz w drużynie obecnego MVP i dwóch All-Starów, nigdy nie masz pewności, że twoja drużyna od razu zacznie wygrywać mecze. Tak też było w przypadku OKC Thunder. Dwie bolesne porażki z Timberwolves mogły okazać się jednak złem, przez które ekipa Billy’ego Donovana musiała przejść, by szybko stać się drużyną na miarę czołówki tabeli.

 

Jeśli spojrzymy bowiem na dwa ostatnie mecze w wykonaniu Russella Westbrooka i spółki, wreszcie ujrzymy w Thunder drużynę, nie tylko zbiór wyjątkowo utalentowanych indywidualności. Mecz z Bulls, prawdopodobnie najsłabszą drużyną Konferencji Wschodniej, był spacerkiem. Wyjazd do Milwaukee i mecz z Bucks miał być poważnym sprawdzianem, a skończył się…całkiem podobnie jak ten w Chicago.

Niemal każda superdrużyna zbudowana podczas offseason miała trudne początki. Miami Heat po przyjściu LeBrona Jamesa rozpoczęli sezon bilansem 9-8. Obecność gwiazd na pewno nie gwarantuje odnoszenia zwycięstw z dnia na dzień. Co innego, kiedy współpraca zaczyna się układać. Wygląda na to, że właśnie taki moment przeżywają obecnie podopieczni Billy’ego Donovana.

Pierwsza połowa spotkania w Milwaukee to czysta dominacja Thunder, która rozpoczęła się od znakomitej defensywy. Nieważne, który zawodnik Bucks był przy piłce, obrońcy Thunder momentalne go otaczali i zmuszali do podejmowania szybkich decyzji. Gospodarze oddali wczorajszego wieczoru tylko 76 rzutów i zostali zdominowani na deskach: 55-37. Sprytną grę Thunder na własnej skórze odczuł zwłaszcza Giannis Antetokounmpo, który choć zagrał na świetnej skuteczności (9/14), przez większość meczu zmagał się z problemem fauli i na parkiecie spędził tylko 28 minut. Przez całą drugą połowę przewaga Thunder wynosiła około 20 punktów. To, co zaczynali w obronie, kończyli po atakowanej stronie boiska.

Sprawdź produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Carmelo Anthony i Paul George zaczynają pomału rozumieć, że oddanie Russelowi Westbrookowi pełnej kontroli i swobody wpływa pozytywnie także na ich grę. Russ w dwóch ostatnich meczach rzucał jedynie po 12 punktów, ale gdy w obu przypadkach Thunder niemal rozstrzygali losy spotkania w pierwszych 24 minutach, to on był motorem napędowym całej drużyny. Duet Westbrook-Adams to póki co najskuteczniejsza dwójka PG/C w lidze. To właśnie Nowozelandczyk jest najczęstszym adresatem podań MVP, zwłaszcza w pomalowanym. Westbrook i Adams grają razem od 4 lat, a ich współpraca z roku na rok wygląda co raz lepiej. Melo i George także nie mogą narzekać na brak piłek. Gdy Russ skupia na sobie uwagę obrońców, George i Anthony najczęściej znajdują wolne miejsce na półdystansie, lub za linią trzech punktów. To właśnie kilka metrów od kosza pada łupem najwięcej punktów z ich strony.

Ale współpraca całej trójki ma znacznie większy potencjał. George i Westbrook to jedni z najbardziej atletycznych zawodników w lidze. W pierwszej połowie meczu z Bucks, obaj rozpoczynali akcję z linii końcowej i wymienili między sobą kilka słów. Chwilę później Wesbtrook w pełnym biegu zamarkował wejście pod kosz i rzucił alley-oop w stronę George’a. Zabrakło precyzji i piłka ostatecznie nie znalazła drogi to kosza, ale łatwość, z jaką obaj panowie rozmontowali defensywę (fakt faktem, nie najlepszą tego wieczoru), pozwala tylko wyobrazić sobie, co czeka nas w dalszej części sezonu.

Nie ulega wątpliwości, że to obecny MVP jest najlepszym zawodnikiem tej drużyny. To Russ wzbudza najwięcej obaw w defensywie rywali. Ani George, ani Anthony, nie mieli wcześniej partnera, który odciągałby od nich uwagę. Co najważniejsze – Westbrook może zdominować mecz, nie zdobywając 30-40 punktów. Mecz z Bucks był tego idealnym przykładem. Nie sposób nie docenić tu także roli reszty zespołu – od Feltona, Pattersona, Robersona, Abrinesa i Granta, Billy Donovan musi wymagać pełnego zaangażowania, żeby Thunder spełnili oczekiwania swoich kibiców. Defensywa OKC jest kluczem do dobrej gry w ataku. Czy od tej pory będzie już tylko lepiej? Przed Westbrookiem i spółką jeszcze wiele trudnych spotkań. Im szybciej nauczą się wyciągać wnioski z własnych błędów, tym więcej zamieszania mogą zrobić w czołówce Konferencji Zachodniej.

Grzegorz Kordylas
fot. OKC Thunder / Twitter
Czytaj także: Warren uratował pracę Bookera!